Abonament medyczny: jeśli pracodawca płaci, to państwo winno to docenić

Autor: Iwona Bączek/Rynek Zdrowia • • 13 maja 2009 06:49

Czy można opodatkować podatkiem PIT samą tylko możliwość skorzystania z tzw. abonamentu medycznego? Wszystko wskazuje na to, że można. Tak przynajmniej uważają władze skarbowe, które od ub.r. wyraźnie zmieniły politykę w tej sprawie.

Abonament medyczny: jeśli pracodawca płaci, to państwo winno to docenić
Prof. Ewelina Nojszewska z warszawskiej Wyższej Szkoły Handlu i Prawa uważa, iż pracodawcy muszą współfinansować ochronę zdrowia pracowników, bo NFZ nie ma wystarczających środków; szczególnie teraz, gdy wpływy ze składki zdrowotnej maleją...

Poprzednio, w latach 2002-2007, obowiązywała interpretacja, że abonamenty medyczne trudno rozliczać, ponieważ mają charakter ryczałtowy. Pracownik równie dobrze mógł korzystać z objętych abonamentem świadczeń kilka razy w tygodniu, jak i nie skorzystać z nich ani razu w ciągu roku. Obecnie zdaje się wystarczać sam fakt, że pracownik może skorzystać ze świadczeń w każdej chwili.

Eksperci ostrzegają, że firmy, które nie mają klarownej wiedzy o tym, czy płacić czy też nie płacić podatku od abonamentów, mogą - w obawie przed kłopotami - w ogóle zrezygnować z inwestowania w zdrowie pracowników.

Oznacza to, że do publicznego systemu ochrony zdrowia może wrócić więcej niż 1,5 mln pacjentów. Według danych Ogólnopolskiego Związku Prywatnych Pracodawców Służby Zdrowia tyle osób korzysta obecnie z abonamentów.

Ze wspólnych wyliczeń ekspertów z PricewaterhouseCoopers i OZPPSZ wynika, że opodatkowanie abonamentów przyniosłoby około 44 mln zł, podczas gdy koszt powrotu do publicznego systemu pacjentów „abonamentowych” wyniósłby nawet 150-190 mln zł.

Zwolnić z podatku
– Tego właśnie dyrektorzy finansowi firm nie wiedzą i dlatego obawiają się problemów – uważa Mariusz Ignatowicz z PricewaterhouseCoopers. – Do tej pory nie doczekaliśmy się jednoznacznej opinii wojewódzkich sądów Administracyjnych w tej kwestii. Nie ma także żadnego orzeczenia Naczelnego Sądu Administracyjnego. Można, oczywiście, przyjąć, że od 2009 r. firmy zaczną płacić podatek od abonamentów, ale w zasadzie oznaczałoby to przyznanie się do tego, że w ciągu kilku ostatnich lat postępowali źle, ponieważ go nie płacili. Inne wyjście to rezygnacja z abonamentów. Tok myślenia w tym kierunku jest prosty: chcieliśmy zadbać o zdrowie naszych pracowników, ale to się może obrócić przeciwko nam, dlatego pozbywamy się problemu.

OZPPSZ proponuje zwolnienie z podatku PIT świadczeń zdrowotnych finansowanych przez pracodawcę dla pracowników i członków ich najbliższej rodziny, do kwoty określonej rocznym limitem.

– Zgodnie z opracowanym przez nas projektem nowelizacji ustawy o PIT, opodatkowaniu nie powinien podlegać zakres medycyny pracy oraz profilaktyki – wyjaśnia Małgorzata Kowalska, prezes OZPPSZ. – Jeżeli pracodawca oferuje pracownikom znacznie poszerzony pakiet świadczeń, np. obejmujący opiekę szpitalną, tj. powyżej określonego limitu, wówczas PIT byłby płacony. Najważniejszą sprawą wydaje się jednak uporządkowanie sytuacji: firmy muszą wiedzieć, czego się trzymać, co jest, a co nie jest zgodne z prawem.

Zdrowy jest cenny
Zdaniem prof. Eweliny Nojszewskiej z Wyższej Szkoły Handlu i Prawa im. R. Łazarskiego w Warszawie, pracodawcy po prostu muszą współfinansować ochronę zdrowia pracowników: NFZ nie ma wystarczających środków, szczególnie teraz, gdy wpływy ze składki zdrowotnej maleją.

– Robią to jednak we własnym interesie – podkreśla prof. Nojszewska. – Inwestycje w kapitał ludzki są inwestycjami z największą stopą zwrotu. Można to określić, jako ucieczkę przez skok do przodu. Dobra opieka zdrowotna oznacza mniejszą absencję chorobową, a zatem większą produkcyjność. Pomaga także zatrzymać w firmie pracowników, na których nam zależy.

Tytułem absencji chorobowej
Z cytowanych przez Ewelinę Nojszewską danych ZUS z 2007 r. (dane z roku 2008 są jeszcze niedostępne) wynika, że absencja chorobowa wyniosła w tym czasie 187,5 mln dni. Wśród schorzeń uniemożliwiających pracę przeważały te związane z układem mięśniowo-kostnym, choroby psychiczne (w tym depresja i stres) oraz nowotwory. ZUS podaje, że na jednego pracownika przypada rocznie 12 dni absencji chorobowej. Tracimy w ten sposób od 1,7 do 2,2 proc. PKB.

Z kolei z badania PricewaterhouseCoopers wynika, że w najbliższym czasie na rynek pracy i system ochrony zdrowia będą oddziaływać w największym stopniu obciążenia spowodowane absencją z powodu chorób przewlekłych, związanych z układem sercowo-naczyniowym, cukrzycą oraz układem oddechowym.

– Przedsiębiorcy powinni inwestować w profilaktykę chorób przewlekłych, jako że koszty, które z nich wynikają, są aż o 400 proc. wyższe, niż leczenie w początkowej fazie - przekonuje prof. Nojszewska. – Niemal 60 proc. straconego czasu pracy wynika właśnie z absencji przez nie spowodowanej. Aż 50 proc. kosztów leczenia np. astmy wiąże się właśnie z utratą produkcyjności.

W czwartek (7 maja) wysłaliśmy do Ministerstwa Finansów e-mail z prośbą o komentarz w sprawie zasad opodatkowania  świadczeń zdrowotnych finansowanych przez pracodawcę. Na razie nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum