45 tysięcy Małopolan w kolejce do sanatoriów

Autor: Polska Gazeta Krakowska, emma/Rynek Zdrowia • • 10 października 2008 11:31

W tym roku małopolski NFZ zrefunduje pobyt w sanatorium dla 27 tysiącom osób

Nawet półtora roku będzie się czekało w Kujawsko-Pomorskiem na wyjazd do uzdrowiska. Wszystko z powodu zmiany rozporządzenia ministra zdrowia, które pozwala jednemu pacjentowi starać się o skierowanie "do wód" nawet kilka razy w roku. Zmiana przepisów spowodowała lawinę skierowań na wyjazdy lecznicze. Chory nie zdąży jeszcze wyjechać, a już biegnie do kolejnego medyka i prosi o skierowanie na następny wyjazd. W efekcie do oddziału NFZ wpływa codziennie kilkaset skierowań na leczenie sanatoryjne.

Pacjenci traktują sanatoria jak niedrogie wczasy. Najwięcej wniosków wpływa na sezon letni. Niektórzy chorzy składają niezbędne dokumenty z karteczką sugerującą dokąd chcą pojechać. Latem wybierają morze, zimą góry. Wyjazd kosztuje od 150 do 600 zł - to część kosztów żywieniowo-hotelowych, za które płaci chory. Za zabiegi lecznicze i częściowe utrzymanie płaci Fundusz.

- Jeśli nie ma przeciwwskazań medycznych, to wysyłamy do wymarzonego miejsca, ale czasami chorzy proponują miejscowość, która ze względu na ich schorzenie, absolutnie nie wchodzi w rachubę. Poza tym mamy określoną liczbę miejsc wykupioną w danej miejscowości i nie możemy spełniać zachcianek wszystkich - przyznaje Edyta Grabowska-Woźniak, rzecznik NFZ. - W ciągu roku do sanatorium wysyłamy 16 tys. osób.

Tymczasem 45 tys. Małopolan czeka na wyjazd do sanatorium. By otrzymać refundację NFZ, pacjenci muszą odstać swoje w olbrzymiej kolejce. Na wolny termin w uzdrowisku czeka się od 12 do 24 miesięcy. Z każdym rokiem jest coraz gorzej.

Jednak problem z rezerwacją terminu mają nawet pacjenci, którzy gotowi są sami zapłacić za zabiegi. Zdzisław Dudek, z sanatorium "Nida Zdrój" w Busku zdradza, że na brak kuracjuszy nie narzeka. - Kończą leczenie i w tym samym dniu rezerwują kolejne turnusy - cieszy się.

W tym roku małopolski NFZ zrefunduje pobyt w sanatorium dla 27 tysiącom osób. Jolanta Pulchna, rzeczniczka funduszu w Małopolsce, mówi wprost, że miłośnicy zdrojowych kuracji, którzy wysłali swoje dokumenty do NFZ w tym roku, nie powinni liczyć na wyjazd w r. 2009.

- Najpierw musimy wysłać pacjentów z 2007 roku...

W dodatku Małopolanie wolą leczyć się poza województwem. Największą popularnością cieszą się uzdrowiska nad morzem, gdzie trafiają pacjenci ze schorzeniami reumatycznymi, kardiologicznymi, endokrynologicznymi.

Najkrócej, bo tylko rok, na wolny termin czekają pacjenci ze schorzeniami układu trawienia, którzy są kierowani na leczenie w Żegiestowie, Wysowej lub Krynicy. Nieźle sytuacja wygląda też u dzieci. W Rabce zawsze są wolne miejsca. Do sanatorium w Kołobrzegu trzeba już czekać 9-10 miesięcy.

Czy jest szansa, że czas oczekiwania się skróci? NFZ twierdzi, że dopiero wówczas, gdy resort znowu zmieni przepisy. Już teraz doszło do sytuacji, że jedna osoba nie pojedzie kilka razy w roku na leczenie uzdrowiskowe, bo w zaledwie kilka miesięcy powstała gigantyczna kolejka czekających, która wciąż rośnie. W efekcie brak ograniczeń w wyjeździe doprowadzi do jeszcze dłuższego czasu oczekiwania niż wtedy, gdy ograniczenia istniały.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum