200 milionów długów Ministerstwa Zdrowia

Autor: Rzeczpospolita, AK/Rynek Zdrowia • • 31 stycznia 2009 13:44

Ministerstwo Zdrowia, tak jak resort obrony, ma długi. Jest ono winne pieniądze Narodowemu Funduszowi Zdrowia, sanepidom i lekarzom onkologom. Ma ono także zaległości z grudnia ubiegłego roku. Nie przekazało NFZ pieniędzy m.in. za leczenie alkoholików, bezdomnych, cudzoziemców oraz nieubezpieczonych kobiet w ciąży i dzieci - podaje Rzeczpospolita

Zabrakło środków za profilaktykę, którą powinno finansować ministerstwo: badania zapobiegające rakowi szyjki macicy i rakowi piersi. W sumie, jak dowiedziała się „Rz”, resort zdrowia jest winien NFZ ok. 40 mln zł. Najwięcej brakuje na Mazowszu: ponad 5 mln zł.

– Na szczęście płynność finansowa funduszu nie została naruszona – mówi Rudolf Borusewicz z rady NFZ.

W ponad 50-miliardowym budżecie funduszu brak 40 mln zł nie jest bardzo odczuwalny. NFZ zapłacił szpitalom za leczenie, czeka na zwrot z budżetu państwa. Dużo większy problem mają wojewódzkie stacje sanitarne. Im resort zdrowia przekazał tylko pieniądze na grudniowe pensje.

– Nie dostaliśmy żadnych środków na działalność stacji. Wszystkie rachunki musieliśmy zapłacić z pieniędzy już na 2009 rok. To dla nas bardzo trudna sytuacja – nie ukrywa Andrzej Jagodziński, wicedyrektor Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gdańsku.

– W grudniu mieliśmy informację, że nasz budżet wzrasta o 1,8 mln. Wydaliśmy więc te pieniądze na tonery, drukarki, komputery i na zapłatę bieżących rachunków. Pieniądze nie przyszły – tłumaczy dr Andrzej Trybusz, dyrektor poznańskiego sanepidu.

Szefowie stacji liczą na zwrot środków, bo inaczej będą musieli szukać oszczędności w tegorocznym budżecie.

– A to zagrożenie dla działania laboratoriów, bo nie będziemy mieli za co kupić odczynników, oraz ograniczenie liczby kontroli sanepidu, bo nie będzie jak płacić za delegacje – wymienia Trybusz.

Pieniędzy w terminie nie dostały też wojewódzkie ośrodki koordynujące profilaktykę raka szyjki macicy. W grudniu poznański ośrodek, który koordynuje ten program w całym kraju, nie dostał zapłaty m.in. za wykonane już szkolenia lekarzy i położnych.

– Ministerstwo Zdrowia było winne naszemu szpitalowi prawie milion złotych. W piątek wieczorem dowiedziałam się, że pieniądze właśnie wpłynęły na nasze konto – mówi Joanna Jankowska z Ginekologiczno-Położniczego Szpitala Klinicznego w Poznaniu.

Nieoficjalnie mówi się, że wszystkie zaległości resortu zdrowia sięgają nawet 200 mln zł. O dziurze w budżecie nie chce się wypowiadać Jakub Gołąb, rzecznik Ministerstwa Zdrowia:

– Jeszcze omawiamy tę sprawę z resortem finansów.

Tymczasem, jak podawaliśmy już wcześniej, Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało, że w 2009 r., w ramach oszczędności nie będzie rozpoczynało żadnych inwestycji.

– W budżecie ministra zdrowia, który wynosi 4,6 mld zł, większość - bo blisko 3 mld zł - to są tzw. wydatki sztywne: programy zdrowotne, procedury wysokospecjalistyczne. To są wydatki, z których my absolutnie nie chcemy i nie możemy schodzić, bo tak jest zapisane w ustawie. Natomiast to z czego możemy schodzić to są inwestycje wieloletnie - te, które były wpisane jako przymiarka na rok 2009 – powiedziała dziennikarzom Ewa Kopacz. – Jeśli mogliśmy do roku 2009 nie rozpoczynać tych inwestycji, to w dobie kryzysu, kiedy mamy do wyboru dbałość o pacjenta czy rozpoczynanie budowy szpitala, czy pawilonu – co będzie trwało kilka lat – wolę przełożyć te pieniądze na to, aby pacjent nie stracił!

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum