20 lat minęło…

Najtrudniejszym problemem związku było i jest nawiązanie merytorycznego dialogu z rządzącymi - mówi w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy i dodaje, że nigdy się nie udało nawiązać takiego dialogu, bo rządzący nie kierują się w sprawach ochrony zdrowia merytorycznymi racjami, ale doraźnym politycznym interesem.

Rynek Zdrowia: - OZZL działa już 20 lat. Czy mógłby Pan pokusić się o podsumowanie działalności związku. Jakie były największe sukcesy, jakie najtrudniejsze problemy, jakie największe porażki w ciągu tych lat?

Krzysztof Bukiel: - Sukcesów jest kilka: OZZL stał się ważnym ośrodkiem opiniotwórczym nie tylko w sprawach pracowniczych lekarzy, ale także systemu opieki zdrowotnej jako całości. Związek od początku zabiegał o wprowadzenie w Polsce takiego systemu opieki zdrowotnej, który szanowałby zasady ekonomii i wykorzystywał mechanizmy rynkowe.

Już w latach 1995-96 uczestniczyliśmy w społecznej komisji zdrowia przy NSZZ "Solidarność", która opracowała projekt ustawy o kasach chorych - inny niż ostatecznie został wprowadzony. Później braliśmy udział w licznych debatach dotyczących reformy ochrony zdrowia, a na końcu stworzyliśmy własny projekt "Racjonalnego Systemu Opieki Zdrowotnej", który przyjął formę autorskiej ustawy przedstawionej publicznie jesienią 2005 r.

Udało się nam - głównie w latach 2006-2008 - doprowadzić do zauważalnego wzrostu płac lekarzy. Stało się to głównie  w wyniku ogólnopolskiej akcji strajkowej, a następnie wykorzystaniu okazji jaką dała nam unijna dyrektywa o czasie pracy. OZZL zaproponował, aby w zamian za zgodę na pełnienie dyżurów - klauzula opt-out - lekarze domagali się wzrostu płac zasadniczych i w wielu miejscach to się udało.

Wprowadzenie dyrektywy do polskiego prawodawstwa  to też - do pewnego stopnia - sukces OZZL, bo związek od początku zabiegał o to, aby uznać dyżur lekarski za czas pracy i objąć lekarzy powszechnie obowiązującymi normami czasu pracy. Występowaliśmy w tej sprawie wiele razy do Trybunału Konstytucyjnego i organizowaliśmy indywidualne pozwy lekarzy do sądów powszechnych. Działaczem OZZL jest dr Czesław Miś, który udowodnił przed sądem, że przepisy UE o czasie pracy powinny obowiązywać również polskich lekarzy, bez względu na prawodawstwo krajowe.

Najtrudniejszym problemem związku było i jest nawiązanie merytorycznego dialogu z rządzącymi. Nigdy nam się to nie udało, bo rządzący nie kierują się w sprawach ochrony zdrowia merytorycznymi racjami, ale doraźnym politycznym interesem.

Porażki są z tego samego "pola" co sukcesy:  nie udało się nam skłonić rządzących do wprowadzenia racjonalnego systemu opieki zdrowotnej, który szanowałby zasady ekonomii i korzystał z mechanizmów rynkowych - mimo wielu pozornych kroków, jakie w tym kierunku uczyniły kolejne rządy, a zwłaszcza ostatni.

Nie udało się nam również doprowadzić do tego, aby lekarze zarabiali tyle ile postulowaliśmy, czyli trzy "średnie krajowe" dla specjalisty za jeden etat.

- OZZL, co jest dosyć wyjątkowe, współpracuje blisko ze środowiskami biznesowymi, organizacjami pracodawców. Jak związek godzi współpracę z biznesem z obroną praw pracowniczych?

- Nasze stosunkowo bliskie relacje z wieloma organizacjami pracodawców biorą się stąd, że wspólnie zdajemy sobie sprawę, że i dla pracowników, i dla pracodawców najlepszym rozwiązaniem byłoby szerokie wprowadzenie mechanizmów rynkowych do ochrony zdrowia. Wówczas zakłady lecznicze mogłyby mieć odpowiednie dochody, a pracownicy sprawiedliwe wynagrodzenia.

Dzisiejszy - i permanentny - kryzys w ochronie zdrowia bierze się stąd, że politycy w sposób sztuczny, poprzez swoje decyzje, zaniżają wycenę świadczeń zdrowotnych i limitują je, a przez to wpędzają szpitale w kłopoty finansowe i zmuszają dyrektorów do podejmowania karkołomnych oszczędności. Również, a nawet przede wszystkim, na płacach personelu medycznego i jego zatrudnieniu.   

- Jak Pan widzi przyszłość OZZL, jaka jest wizja rozwoju związku?

- Tak, jak dotychczas będziemy walczyć o lepsze warunki pracy i płacy lekarzy w tym istniejącym systemie, wykorzystując  wszystkie uprawnienia związków zawodowych, ze strajkiem włącznie oraz będziemy zabiegać o wprowadzenie jak najszerzej mechanizmów rynkowych do ochrony zdrowia.

Nie będziemy jednak  akceptować działań prowadzonych pod hasłem "rynku", które w istocie są jego pozorem, albo wręcz karykaturą.

Przykładem jest  przekształcenie szpitali w  spółki handlowe, które  samo w sobie jest dobre, ale staje się patologią, gdy nie towarzyszą temu: rezygnacja z limitowania świadczeń i wprowadzenie rynkowych cen za świadczenia zdrowotne - a przynajmniej cen, które uwzględniają faktyczne, przeciętne koszty poszczególnych świadczeń oraz zysk dla świadczeniodawcy.     

- Wydaje się, że OZZL będzie chciało dołożyć swoją cegiełkę do procesu poprawy, wchodzących właśnie nowych uregulowań w ochronie zdrowia. Jakie są Pana zdaniem najpilniejsze rzeczy do poprawienia z punktu widzenia lekarzy - może nowe regulacje w ambulatoryjnej opiece zdrowotnej (AOS)?

- Ostatni rząd wprowadził cały szereg złych, w naszej ocenie, rozwiązań dotyczących lekarzy. Fatalnym posunięciem było skrócenie studiów lekarskich i likwidacja stażu podyplomowego.  Złym i zupełnie absurdalnym rozwiązaniem jest wprowadzenie odpowiedzialności finansowej lekarza za takie nieprawidłowości przy wypisywaniu leków refundowanych, na powstanie których lekarz nie ma wpływu.

Przykładowo, jeśli pacjent wprowadził lekarza w błąd, że jest ubezpieczony, a nie jest, to nie pacjent będzie płacił za „wyłudzone”, refundowane leki, ale lekarz.

Jeśli zaś chodzi o AOS to problemem zasadniczym w tym przypadku, podobnie jak i generalnie w całej ochronie zdrowia, finansowanej przez NFZ, jest brak merytorycznej wyceny pracy lekarza. To powoduje, że lekarz musi często wynagrodzenie za swoją pracę "wygospodarować", co odbija się na pacjentach.   

- OZZL aktywnie działa w kierunku poprawy regulacji dotyczących czasu pracy lekarzy. Jak Pan ocenia stan przestrzegania przepisów w tym zakresie w naszym kraju, oraz jakie rozwiązania mogłyby zaradzić trudnej sytuacji lekarzy?

- Formalnie wszystko jest w porządku. Została implementowana dyrektywa unijna o czasie pracy i nikt nie może zmusić lekarza do pracy powyżej 48 godzin wraz z dyżurami.  W praktyce jednak przepisy te są masowo omijane przez zatrudnianie lekarzy na tzw. kontraktach, w odniesieniu do których przepisy o czasie pracy nie obowiązują. 

To uderza w pacjentów, bo przepracowany lekarz jest niebezpieczny dla chorego.  Uderza też w lekarzy i to podwójnie: raz, bo niszczy ich zdrowie i życie pozazawodowe; dwa, bo "stępia" ich aktywność w staraniach na rzecz wzrostu wynagrodzenia za pracę podstawową.

Dlatego OZZL zabiega o zakaz podpisywania kontraktów w tych przypadkach, gdy służy to tylko omijaniu przepisów o czasie pracy albo o objęcie przepisami o czasie pracy wszystkich lekarzy bez względu na formę zatrudnienia i miejsce pracy.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.