Autor: Nasz Dziennik/Rynek Zdrowia • • 17 lutego 2009 09:39

Zdaniem posła Bolesława Piechy (PiS), Ministerstwo Zdrowia nie doszło jeszcze w tej kwestii do porozumienia z ministerstwem finansów.

– Nie ma podanej kwoty, a to jest podstawowe pytanie: czy jest ona tajna, czy może dalej niewynegocjowana z ministrem finansów? Była mowa o 2,7 mld zł, natomiast w sytuacji kryzysowej obawiam się, że ta kwota w ogóle nie wchodzi w grę. Jestem przekonany, że dziś usłyszymy kwotę niższą, tylko nie wiem o ile. Oby to nie była kwota bardzo mała, bo przecież 2,7 mld zł to nie była jakaś porażająca suma.

W opinii b. wiceministra zdrowia, inną niepokojącą kwestią jest fakt, że przekształcenia niby nie są obligatoryjne, ale każdy szpital (nawet już wcześniej przekształcony) będzie chciał skorzystać z pomocy finansowej.

– Tyle tylko, że po raz pierwszy w polskim prawodawstwie zdarzy się coś takiego, że zamiast coś regulować, ponieważ własność szpitali to są kwestie ustrojowe, próbuje się to obejść jakimś programem, do którego wystarczy uchwała rządu. To jest nic innego jak uciekanie od odpowiedzialności za stanowione w Polsce prawo – podkreśla Bolesław Piecha.

Zdaniem ND, niepokojący zapis w projekcie, to także ten mówiący, że realizację programu powierza się ministrowi do spraw rozwoju regionalnego, a nie ministrowi zdrowia. Gazeta przypomina także, że w program wejdą tylko te samorządy, które zlikwidują publiczne ZOZ-y. Czyli placówki, które wcześniej zostały przekształcone, tej pomocy nie dostaną. To jest pomoc tylko w celu przekształcenia ZOZ w spółki – konkluduje ND.

– Wczoraj podczas spotkania resortu z samorządowcami, obecni byli starostowie, którzy poprzekształcali swoje szpitale i byli wręcz oburzeni tą nowelizacją – relacjonował senator Waldemar Kraska (PiS).

W opinii dr. Marka Derkacza, specjalisty w dziedzinie ekonomiki i ochrony zdrowia, jest to zapis niesprawiedliwy, ponieważ istnieje wiele spółek, których właścicielami są samorządy, a którym wcześniej obiecywano pomoc. Celem szpitala działającego na zasadzie spółki pozytywne bilansowanie działalności.

Już teraz część dyrektorów szpitali szuka oszczędności i ogranicza obsady dyżurowe w szpitalach.

– W niektórych szpitalach jeden lekarz obstawia dwa oddziały, zredukowane są też obsady pielęgniarskie celem zmniejszenia kosztów. To zagraża niestety bezpieczeństwu pacjentów i na to nie powinno być zgody - komentuje dr Marek Derkacz.

Tego samego zdania jest senator Waldemar Kraska:

– Na konferencji głosy obecnych samorządowców, którzy już przekształcili placówki, były jednoznaczne: ich głównym dochodem są pieniądze brane od pacjentów. Spółka jest nastawiona przede wszystkim na zysk i nikt nie będzie do niej dokładał. A jeśli pacjent nie jest „dochodowy“ i wymaga dużych inwestycji ze względu na jednostki chorobowe, to takiego pacjenta nikt nie będzie chciał leczyć, pacjent taki będzie „gorącym kartoflem“ przerzucanym z miejsca na miejsce – przestrzega senator Kraska.

Po tym, jak prezydent Lech Kaczyński zawetował trzy z sześciu ustaw Platformy Obywatelskiej, mówiące m.in. o obligatoryjnym przekształcaniu szpitali w spółki prawa handlowego, PO od razu zapowiadała, że i tak tego dokona. Narzędziem ma być program „Ratujmy polskie szpitale“.

– Z moich obserwacji wynikało, że tak naprawdę najbardziej zadowolonymi ludźmi z weta prezydenta byli posłowie PO, bo wiedzieli, że jeśli wejdzie w życie ustawa zakładająca obligatoryjność przekształceń, to wszystko się zawali i przestaną sprawować władzę po roku. Teraz te przepisy zawarte w programie „Ratujmy polskie szpitale” wprowadzane są dla dzikiej satysfakcji i udowodnienia, że rząd coś robi. Niedługo pani minister Kopacz pokaże nam kilkanaście szpitali w Polsce, które oddłużą się i będą dobrze pracować. Za kilka miesięcy odwiedzi je z mediami, aby pokazać, jak dobrze prosperują. Ale to nie będzie prawdziwe. To jedynie działanie na pokaz – mówi dla „Naszego Dziennika“ poseł PiS, Czesław Hoc.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum