Zasada "apteka dla aptekarza" przyniesie więcej szkody niż pożytku

rynekaptek.pl Autor: PTWP - RynekAptek.pl • Źródło: Luiza Jakubiak/Rynek Aptek   • 01 lutego 2017 15:35

Nie można założyć, że właściciel apteki - tylko z racji bycia farmaceutą - będzie działał w sposób etyczny, tak samo nie można założyć, że będzie działał nieetycznie. Po prostu nie zależy to od jego zawodu, ale od tego, jakim jest człowiekiem - mówi w wywiadzie dla portalu Rynek Aptek Zofia Ulz*, która w latach 2006-2015 kierowała Głównym Inspektorem Farmaceutycznym.

Zofia Ulz z kancelarii Dentons; w latach 2006-2015 kierowała GIF

Rynek Aptek: - Wiceminister zdrowia Krzysztof Łanda, uzasadniając proponowane zmiany w poselskim projekcie nowelizacji prawa farmaceutycznego - w tym zasadę „aptekę dla aptekarza” - argumentuje, że nowe przepisy spowodują, że nie będą powstawać firmy-krzaki i apteki-słupy, które uczestniczą w wywozie leków. Czy ten projekt zawiera zapisy, które takie zjawisko zahamują?
Zofia Ulz: - Według mnie, to nie jest trafiony argument. Aptekę można otworzyć nie w zależności od intencji, lecz w zależności od tego czy spełnia ona wymagania określone ustawą. GIF nie ma i nie będzie miał podstaw - nawet w razie uchwalenia "apteki dla aptekarza" - do oceny intencji zakładania apteki, a jedynie do oceny zgodności z prawem konkretnych działań podejmowanych przez aptekę.

Dopiero, jeśli po otwarciu apteki przedsiębiorca wywiezie leki, to będzie to zarówno nieetyczne jak i nielegalne działanie przedsiębiorcy, któremu powinno się przeciwdziałać poprzez cofnięcie zezwolenia. Nie jest to zadanie dla GIF na etapie udzielania zezwolenia, lecz na etapie jego cofania.

Podkreślam, że w poselskim projekcie ustawy nie zaproponowano działań blokujących wywóz leków.

Nie można założyć, że właściciel apteki - tylko z racji bycia farmaceutą - będzie działał w sposób etyczny, tak samo nie można założyć, że będzie działał nieetycznie. Po prostu nie zależy to od jego zawodu, ale od tego, jakim jest człowiekiem i jakie reprezentuje wartości.

- Naczelna Izba Aptekarska wskazuje, że to sieci wywoziły leki na masową skalę, a przypadki, gdy robił to farmaceuta były sporadyczne. Pani przypomina, że w latach 2006-2014 w sprawie nielegalnego wywozu leków prowadziła ponad 290 postępowań przeciwko indywidualnym aptekom i tylko jednej sieci.
- Mówiłam o postępowaniach prowadzonych przeciwko indywidualnym aptekom versus aptekom prowadzonym przez sieci. Izby mówią o postępowaniach wobec indywidualnych farmaceutów, bo tylko wobec tej kategorii osób należących do samorządu aptekarskiego izby mają uprawnienia. Dane izb to nie są zatem dane, które można porównywać, bo izby nie mają punktu odniesienia wobec aptek będących własnością nie-farmaceutów.

W czasie, kiedy kierowałam Głównym Inspektoratem Farmaceutycznym, wielokrotnie odbywały się spotkania z przedstawicielami izb aptekarskich. Apelowałam, by ci farmaceuci, którzy biorą udział w nielegalnym łańcuchu dystrybucji, byli w odpowiedni sposób karani przez Sądy Aptekarskie. Ale w tym zakresie współpraca nie bardzo nam się układała.

Ponadto, podczas tych spotkań, przedstawiciele samorządu zawsze postulowali wzmocnienie roli farmaceuty. Zastanawiające jest to, że w obecnej propozycji noweli prawa farmaceutycznego - ktokolwiek jest jej autorem - jest w tym zakresie absolutna cisza.

Farmaceuta, w wielu przypadkach był i jest ubezwłasnowolniony, a nowe przepisy tego nie zmieniają. Zamiast tego wzięto się za zmiany właścicielskie. To tak, jakby budować dom zaczynając od dachu. Panuje błędne przekonanie, że jeśli właścicielem apteki będzie farmaceuta, to sytuacja zmieni się na lepsze.

- "Apteka dla aptekarza" ma tę rolę farmaceuty wzmocnić. Jej zwolennicy oceniają, że tylko farmaceuta - właściciel jest gwarantem braku nacisków, którym dzisiaj ulegają farmaceuci zatrudnieni w przedsiębiorstwach należących do osób bez tego wykształcenia.
- Moja propozycja jest taka: wprowadzić do prawa farmaceutycznego bezpośrednie przepisy, które oddzielą decyzje biznesowe od merytorycznych, niezależnie od struktury własnościowej aptek. W prawie farmaceutycznym istnieje pojęcie Osoby Wykwalifikowanej (QP) w przemyśle farmaceutycznym. Przedsiębiorca zatrudnia QP, która ma obowiązek podejmowania niezależnych decyzji.

Polega to na tym, że jeśli Osoba Wykwalifikowana podejrzewa, ze lek nie spełnia wymogów jakościowych, może odmówić zwolnienia serii do obrotu, nawet, jeśli będzie się to wiązało z dużymi stratami dla przedsiębiorcy. Przekładając powyższe na pracę kierownika apteki: chciałabym, żeby taka osoba mogła podejmować niezależne decyzje merytoryczne, mieć czas i możliwości wykorzystania swojej wiedzy dla dobra pacjenta.

Takie działanie to właśnie budowanie domu od fundamentów, czyli realne wzmocnienie roli farmaceuty. Uważam, że gwarantem prawidłowej opieki farmaceutycznej jest profesjonalista stojący za pierwszym stołem i mający bezpośredni kontakt z pacjentem. A jakość tej opieki zależy od wiedzy, pasji i empatii aptekarza. Czyli sprawa właścicielska w odniesieniu do opieki jest z założenia wtórna.

- W opinii środowiska, obraz farmaceuty, jako niezależnego doradcy zaczął się „chwiać” wraz z pojawieniem się sieci aptek i sprowadzaniem go do sprzedawcy leków. Wcześniej bowiem aptekarze byli wysoko oceniani, jako przedstawiciele zawodów zaufania publicznego.
- Pozycja zawodowa farmaceuty zaczęła się zmieniać na początku lat 90., kiedy to właściciele farmaceuci korzystając z pomocy techników bardzo często cedowali na nich obowiązki i odpowiedzialność, będące w gestii farmaceutów.

Wzrost prestiżu zawodu łączy się nierozerwalnie ze wzrostem odpowiedzialności za podejmowane decyzje merytoryczne. To z kolei wymaga stałej obecności farmaceuty w aptece. Jest ona kluczowa ze względu na bezpieczeństwo pacjentów.

Tymczasem „apteka dla aptekarza” nie rozwiązuje żadnego z tych problemów, a wręcz stwarza kolejne: rozdrobnienie aptek będzie oznaczać osłabienie siły ekonomicznej aptek i brak ich siły negocjacyjnej, co najprawdopodobniej przełoży się na wyższe ceny leków dla pacjenta.

Po drugie, w małych miejscowościach, gdzie funkcjonują 3-4 apteki, nietrudno sobie wyobrazić sytuację, że będą one należeć do jednej rodziny lub osób ze sobą powiązanych, które będą dyktować ceny leków nierefundowanych czy też np. będą narzucać pensje pracowników farmaceutów na lokalnym rynku.

* Zofia Ulz jest obecnie konsultantem zarządzającym warszawskiego Zespołu Prawa Farmaceutycznego i Ochrony Zdrowia kancelarii Dentons. W latach 2006-2015 była Głównym Inspektorem Farmaceutycznym.

Cały wywiad: www.rynekaptek.pl

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum