Wymiana opinii między prof. Szczylikiem i prezesem NFZ: będzie proces?

Autor: Luiza Jakubiak/Rynek Zdrowia • • 24 kwietnia 2009 09:07

Profesor Cezary Szczylik, kierownik Kliniki Onkologii Wojskowego Instytutu Medycznego, odpowiada na zarzuty prezesa NFZ, Jacka Paszkiewicza dotyczące konfliktu interesów przy staraniach profesora o dostęp pacjentów do leku, nad którym prowadził badania w swojej klinice.

Wymiana opinii między prof. Szczylikiem i prezesem NFZ: będzie proces?
Profesor Cezary Szczylik (z lewej), kierownik Kliniki Onkologii Wojskowego Instytutu Medycznego i prezes NFZ Jacek Paszkiewicz

 - Niedobrze jest, kiedy księgowi "wchodzą" w medycynę i próbują udawać, że się na tym znają - mówi portalowi rynekzdrowia.pl prof. Szczylik, przyznając jednak, że wypowiedź prezesa Funduszu może być emocjonalną reakcją na nieautoryzowany tekst w tabloidzie.

Dodaje jednak, że nastąpiło przekroczenie pewnych standardów, co uderza przede wszystkim w osoby, które w rzetelny, etyczny sposób prowadzą badania naukowe.

– Niestety, myślę, że ta sprawa zakończy się w sądzie!

Prof. Cezary Szczylik twierdzi, że w każdym przypadku oceny jakiegokolwiek leku, zgłaszał swoje relacje z firmami farmaceutycznymi: - Nigdy AOTM nie otrzymała ode mnie deklaracji konfliktu interesów z zatajeniem relacji dotyczących współpracy z firmami, dla których prowadzę badania kliniczne.

- Jesteśmy wiodącą, światową placówką, która prowadzi badania nad rakiem nerki, a ich wyniki są publikowane w uznanych czasopismach medycznych na świecie, mających najwyższy współczynnik cytowania.

Profesor przypomina, że w kierowanej przez niego klinice zajmowano się rakiem nerki od czasu, kiedy nawet jeszcze nie było w Polsce zaangażowanych w badania firm farmaceutycznych. - Na własny koszt badaliśmy wpływ różnych cytokin na leczenie tej formy nowotworu. Budowaliśmy nasze doświadczenie przez dziesięciolecia.

Prezes Paszkiewicz: w tej sprawie profesor jest niewiarygodny
Przypomnijmy,  że na środowej (22 kwietnia) konferencji prasowej, prezes NFZ Jacek Paszkiewicz, komentując wypowiedzi prof. Cezarego Szczylika, zabiegającego się refundację niektórych leków w terapii raka nerki, powiedział: - W tej sprawie prof. Szczylik jest osobą kompletnie niewiarygodną, ze względu na rażący konflikt interesów.

Prezes Paszkiewicz zaprezentował listę 15 badań klinicznych, dotyczących sutentu, nexavaru i avastinu, które są obecnie prowadzone w klinice prof. Szczylika.

- Za te badania profesor dostaje pieniądze od firm farmaceutycznych, więc nie występuje w imieniu i na rzecz pacjenta, tylko w imieniu i na rzecz firm farmaceutycznych - dodał Jacek Paszkiewicz, mówiąc, że powielane przez profesora niezgodne z prawdą informacje służą celom marketingowym.

Nie badamy leku tylko jednej firmy
- Największym nieporozumieniem jest sugerowanie, że zarabiam pieniądze, wykonując badania kliniczne. Tak naprawdę badania kliniczne są podstawą jakiegokolwiek postępu w medycynie. Nieprawdą jest też – jak próbuje się sugerować - że bierzemy udział w badaniach nad lekiem tylko jednej firmy. Badamy praktycznie wszystkie aktywne substancje stosowane w leczeniu rozsianego raka nerki – dodaje profesor.

Sprawa zaczęła się 15 grudnia 2008 roku, kiedy do resortu zdrowia dotarła informacja od profesora Szczylika, że refundowanie tylko interferonu stwarza niebezpieczną sytuację: jedynie 5-6 proc. pacjentów z rozsianym rakiem nerki odpowiada pozytywnie na leczenie tym preparatem. Pacjenci traktowani poza wskazaniami do stosowania interferonu, doświadczali tylko działań ubocznych, a leczenie nie odnosiło jakiegokolwiek skutku.

- Do takiego wystąpienia zmusiła mnie praktyka większości oddziałów NFZ w wielu regionach Polski, która polega na blokowaniu finansowania leków innych niż interferon – wyjaśnia prof. Szczylik. – Tymczasem interferon można stosować wyłącznie u pacjentów z rakiem jasnokomórkowym rozsianym nerki, z zerowymi czynnikami prognostycznymi, ale i wtedy korzyścią dla tych pacjentów jest przedłużenie czasu do progresji choroby, a nie wydłużenie życia – twierdzi kategorycznie prof. Szczylik. - Wszyscy inni pacjenci nie odnoszą jakichkolwiek korzyści.

Jego zdaniem, obecnie nie jest refundowany żaden lek dedykowany chorym na rozsianego raka nerki: - Najbardziej zastanawiające jest to, że ta grupa chorych – prawie 3,8 tys. nowych zachorowań rocznie i kilkanaście tysięcy żyjących chorych, nie ma dostępu do żadnej terapii refundowanej, podczas gdy w wielu innych nowotworach, pacjenci mają dostęp nie tylko do terapii niestandardowej, ale również do leków na liście refundacyjnej – mówi prof. Szczylik, wskazując na raka płuc. - Chorzy z rakiem płuca mają do dyspozycji każdy lek.

Tymczasem…
- rzadko który chory z rozsianym rakiem płuca po zastosowaniu tych leków refundowanych przeżywa rok, podczas gdy po zażyciu nowych leków na raka nerki możemy mówić o 3-4-letnich przeżyciach – dodaje profesor Szczylik.

Niedawno pozytywną rekomandację AOTM uzyskał inny lek dedykowany chorym na raka nerki – sutent (sunitinib).

Porównując sutent i nexavar, prof. Szczylik stwierdza: - Sutent oraz skojarzenie avastinu z interferonem są lekami zalecanymi jako środki I linii, u chorych z dobrymi i pośrednimi czynnikami rokowniczymi. Temsirolimus (torisel) jest lekiem zarejestrowanym do stosowania u chorych z 3 i więcej niekorzystnymi czynnikami rokowniczymi (wg skali MSKCC), natomiast nexavar jest dla chorych, którzy nie odpowiedzieli lub nie kwalifikują się do leczenia cytokinami.

- Według  wyników badań z wielu ośrodków, nexavar może być cenny w tzw. leczeniu sekwencyjnym, w terapiach skojarzonych. Badania te trwają. Dlatego refundowane powinny być wszystkie preparaty aktywne w leczeniu rozsianego raka nerki, gdyż zgodnie z uznanymi algorytmami, każdy z nich ma inne wskazania do stosowania - dodaje prof. Szczylik.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum