Luiza Jakubiak/Rynek Zdrowia | 11-07-2017 05:42

Wnioski pokontrolne NIK są kuriozalne - komentują farmaceuci szpitalni

Stwierdzone uchybienia w żadnym stopniu nie stanowiły zagrożenia dla bezpieczeństwa pacjentów. Są kuriozalne - komentują wnioski pokontrolne NIK farmaceuci szpitalni. Chcą, by zwrócić baczniejszą uwagę na to, czego we wnioskach nie ma - informacji o niedoinwestowaniu aptek, brakach kadrowych i lokalowych.

Wnioski pokontrolne NIK są kuriozalne - komentują farmaceuci szpitalni. Fot. Archiwum

Pod koniec 2016 roku NIK opublikowała wnioski po kontroli aptek szpitalnych i działów farmacji szpitalnej przeprowadzonych w województwie wielkopolskim.

"Szpitale prowadzące apteki i działy farmacji szpitalnej słabo wywiązują się ze swoich ustawowych obowiązków. Wyniki kontroli wskazały nieprawidłowości zarówno formalne, związane z wyposażeniem, jak i merytoryczne dotyczące przechowywania i obrotu lekami, w tym także psychotropowymi" - oceniła NIK.

Raport przeszedł prawie niezauważenie. Prawie, bowiem na dokument zareagowało środowisko samych farmaceutów. Zawarte we wnioskach stwierdzenie, iż ujawnione zaniedbania "były na tyle poważne, że mogły stanowić zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia pacjentów", ocenili jako niesprawiedliwe i nieuzasadnione.

"Stwierdzone uchybienia w żadnym stopniu nie stanowiły zagrożenia dla bezpieczeństwa pacjentów" - napisali w piśmie adresowanym do konsultanta krajowego ds. farmacji szpitalnej, prof. Edmunda Grześkowiaka, wnosząc o podjęcie konkretnych działań (z konsultantem krajowym nie udało nam się porozmawiać pomimo wielokrotnych prób).

Przede wszystkim zaś zwracają uwagę, że wnioski NIK koncentrują się na mało istotnych sprawach i proponują przyjrzeć się temu, czego we wnioskach nie ma - informacji o notorycznym niedoinwestowaniu farmacji szpitalnej, o brakach kadrowych i lokalowych.

Kuriozalne zarzuty
Wymienione we wnioskach uchybienia to m.in.: niekompletna dokumentacja dotycząca próbek leków dostarczonych do szpitala oraz leków przekazanych do utylizacji, nie w pełni skuteczny nadzór nad apteczkami oddziałowymi, brak szaf ekspedycyjnych zamykanych do wysokości co najmniej 60 cm od podłogi czy obecność zbiorczych opakowań leków na europaletach zamiast na zmywalnych podestach.

- Pomimo że tytuł kontroli brzmi "Funkcjonowanie aptek szpitalnych", zakres prowadzonej kontroli był znacznie szerszy, ponieważ kontroli były poddawane również inne komórki organizacyjne szpitala np. oddziały - zauważa Walenty Zajdel, przewodniczący komisji ds. aptek szpitalnych w Krakowie, współautor pisma. Zauważa też, że kontrolerzy NIK dostrzegli, iż "lekarze nie zgłosili właściwym podmiotom działania niepożądanego leku". To kuriozalny zarzut typu "kowal zawinił, cygana powiesili" - komentuje.

Inny przykład: "w apteczkach oddziałowych znajdowały się w dniu oględzin inne serie leków od serii leków ujętych w systemie ewidencyjnym", co zostało zakwalifikowane jako nieprawidłowość, ponieważ według NIK nie zastosowano ogólnej zasady "pierwsze przyszło, pierwsze wyszło".

- Jest to błędna interpretacja NIK-u, ponieważ w przypadku leków obowiązuje zasada, że w pierwszej kolejności zużywane są leki o najkrótszym terminie ważności i wówczas bez znaczenia jest termin dokonania zakupu - wyjaśnia farmaceuta.

- Osoby, które prowadzą kontrole, często czytają przepisy prawa farmaceutycznego bardzo literalnie. Nie biorą pod uwagę, że apteka szpitalna to nie jest to samo, co apteka ogólnodostępna. Tak samo nie dostrzegają różnicy między zmywalnym podestem a europaletą. Te drugie są dopuszczone do stosowania w hurtowniach w całej Europie i nie są elementami zmywalnymi. Na paletach dostarczane są do szpitali na przykład płyny infuzyjne. My dostajemy je w ogromnych ilościach. Nieporozumieniem jest zakładanie, że pracownicy będą przekładać produkty z jednych palet na drugie. Podest jest czym innym. To przedmiot umożliwiający dostanie się do górnych półek - wyjaśnia dr Krystyna Chmal - Jagiełło, konsultant wojewódzki ds. farmacji szpitalnej w Krakowie.

Podobnie chybiony jest zarzut dotyczący braku szaf ekspedycyjnych zamykanych do wysokości co najmniej 60 cm od podłogi. - To, że ma być 60 cm od dołu, też jest jakimś absurdem, biorąc pod uwagę, że kontrola dotyczy aptek szpitalnych. Takie zasady są uzasadnione w aptekach ogólnodostępnych, bo mają zabezpieczać leki przed zakurzeniem. W aptece szpitalnej nie ma otwartych opakowań leków, dysponujemy opakowaniami zbiorczymi - informuje.

O aptece decyduje dyrektor
Ponadto, jak wskazują farmaceuci, niektóre uwagi i wnioski zawarte w wystąpieniach NIK były zbyt daleko idące - wynika to głównie z faktu, że w prawie powszechnie obowiązującym nie został określony zakres odpowiedzialności ponoszonej przez farmaceutów szpitalnych.

Dobra praca farmaceuty szpitalnego zależy od dyrekcji i odpowiedniego zarządzania. Jeśli apteka szpitalna postrzegana jest jako magazyn, gdzie pracuje jeden magister farmacji, to w takich placówkach nie prowadzi się gospodarki lekami ani wyrobami medycznymi. Jeden magister farmacji nie jest w stanie wykonać wszystkich czynności dotyczących pracy w aptece zawartych w prawie farmaceutycznym. Generalnie w aptekach brakuje farmaceutów, odpowiedniego wyposażenia, często remontów.

- Jesteśmy niedoceniani, z jednej strony jeśli chodzi o wynagrodzenie, a z drugiej - trudno jest znaleźć wykształconych, przygotowanych do zawodu farmaceutów szpitalnych. Naszym największym problemem jest brak siły fachowej. Zdarza się, że w działach farmacji szpitalnej farmaceuta przychodzi do pracy "na godziny", raz w tygodniu - opisuje konsultant.

Dodaje: - Farmacja szpitalna to nie jest apteka ogólnodostępna. Jesteśmy jednym z najważniejszych przedstawicieli w zespołach terapeutycznych, to ich wiedza decyduje o podejmowaniu kluczowych decyzji dotyczących farmakoterapii. A ta musi być skuteczna, bezpieczna i tania. Tylko farmaceuci szpitalni mogą scalić te trzy elementy w jedno. Tam gdzie kierownik apteki jest doceniony przez dyrektora szpitala, może pochwalić się apteką, która przynosi korzyść placówce i spełnia zadania stawiane aptekom szpitalnym.

Trzy pilne potrzeby
Dlatego przede wszystkim trzeba rozróżnić wymogi dotyczące apteki szpitalnej i ogólnodostępnej. - Rola farmaceuty szpitalnego jest zupełnie inna. Mamy dużo więcej zadań. Wchodzimy w skład zespołu terapeutycznego, medycznego, ds. zakażeń, ds. antybiotykoterapii - wiedza farmaceuty odgrywa tutaj decydującą rolę, świadczy o dobrej gospodarce lekiem w szpitalu. Apteka szpitalna "trzyma" budżet szpitala w zakresie leków i wyrobów. To jest drugi budżet po płacach - dodaje Krystyna Chmal - Jagiełło.

Po drugie, należy uregulować prawnie szereg kwestii związanych z pracą farmaceuty w szpitalu. Przykładowo, w placówkach funkcjonują pracownie cytostatyków, jednak nie jest powiedziane, jak ma wyglądać taka pracownia. Co prawda gremia naukowe opracowały standardy postępowania. Jednak to są wytyczne, które nie stanowią obowiązującego prawa.

Wreszcie - ustawa o zawodzie. Farmaceuci są jedynym zawodem medycznym, który nie ma swojej ustawy. Taki dokument mógłby bardzo ułatwić pracę i  określić rolę farmaceuty w tym systemie.

Jak przypominają farmaceuci, kontrolerzy działali posługując się przepisami rozporządzenia MZ z 2002 roku w sprawie szczegółowych wymogów, jakim powinien odpowiadać lokal apteki.

- W aktualnym stanie faktycznym, rozporządzenie sprzed 15 lat jest niefunkcjonalne i wymaga zmiany. Potrzebne i zasadne byłoby opracowanie założeń do projektu nowego rozporządzenia oraz przekazanie ich do specjalistycznej kancelarii prawnej w dziedzinie legislacji celem opracowania profesjonalnego projektu, który byłby przedstawiony ministrowi zdrowia - sugerują konsultantowi.

12 lipca w resorcie zdrowia odbędzie się spotkanie dyrektor departamentu nauki z konsultantami wojewódzkimi. Tematem rozmów ma być m.in. wspomniana zmiana rozporządzenia oraz ustawa o zawodzie farmaceuty. 

GIF: będzie projekt - poprzemy
Jak poinformowała nas NIK, Izba rozpoczęła niedawno planową kontrolę "Funkcjonowanie aptek szpitalnych i działów farmacji szpitalnej", w ramach której kontrolowane są podmioty z województwa: podlaskiego, małopolskiego, lubelskiego, wielkopolskiego, dolnośląskiego i mazowieckiego.

Nieprawidłowości wskazane przez NIK były również przedmiotem interpelacji poselskiej do ministra zdrowia, który odpowiadając na pytania wskazał, iż "prowadzi prace koncepcyjne nad nowelizacją ustawy Prawo farmaceutyczne", a jednym z elementów jest pionizacja struktur inspekcji farmaceutycznej. MZ zakłada, że kiedy WIF zostaną wyłączeni ze struktur urzędów wojewódzkich i będą podlegać GIF, pozwoli to na zwiększenie nadzoru nad działalnością aptek szpitalnych.

Minister zdrowia poinformował też, iż wystosował pismo do GIF z "prośbą o analizę problemu i podjęcie ewentualnych działań". Spytaliśmy GIF, jak odnosi się do wniosków NIK.

- Odpowiedzialność za apteki szpitalne spoczywa na barkach dyrektorów. NIK przedstawiając wnioski pokontrolne, kierował je do organów właścicielskich szpitali. Część wytkniętych przez kontrolerów spraw dotyczyła błędów w sztuce czy zaniedbań, które nie powinny mieć miejsca. Za to odpowiada dyrekcja szpitala i kierownik apteki - mówi nam Paweł Trzciński, rzecznik GIF.

Dodaje: - Problem polega na tym, że nie tylko funkcjonowanie aptek, ale również szpitali jest często niedostosowane do przepisów prawnych. Farmacja szpitalna jest fragmentem większej "układanki". Samo środowisko najbardziej zdaje sobie sprawę z problemów, z jakimi musi się mierzyć. Ten obszar nie jest głównym działaniem inspekcji farmaceutycznej, ale jeśli środowisko jest przekonane, że trzeba dokonać pewnych zmian w zakresie funkcjonowania farmacji szpitalnej, to my oczywiście będziemy je popierać. Mamy też świadomość, że farmacja szpitalna jest cały czas nie wykorzystanym zasobem w systemie, szczególnie jeśli chodzi o udział farmaceutów w koordynacji procesu farmakoterapii w szpitalach.