Wiceministrowie zdrowia przed komisją sejmową: nie było nieprawidłowości przy refundacji leków

Autor: Luiza Jakubiak/Rynek Zdrowia • • 03 stycznia 2019 15:46

Odpowiedź na pytanie czy procesy refundacyjne w Polsce działają tak, jak powinny, brzmi: Tak. Natomiast problemem jest to, że emocje, które towarzyszyły ostatnim decyzjom o refundacji doprowadziły do konfliktowej sytuacji wewnątrz ministerstwa - ocenił w czwartek (3 stycznia) wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński podczas posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia.

Wiceministrowie zdrowia przed komisją sejmową: nie było nieprawidłowości przy refundacji leków
Wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński: - Wszystkie decyzje zostały podjęte zgonie z prawem i interesem pacjentów. Potwierdziło to dochodzenie CBA". Fot. PTWP

W czwartek (3 stycznia) posłowie sejmowej Komisji Zdrowia rozpatrywali informację Ministra Zdrowia na temat "nieprawidłowości do jakich miało dochodzić w Departamencie Polityki Lekowej i Farmacji Ministerstwa Zdrowia oraz na temat wyjazdowego posiedzenia kierownictwa Ministerstwa Zdrowia w Serocku".

Ministra reprezentowali jego zastępcy: Janusz Cieszyński i Marcin Czech.

Przewodniczący komisji Bartosz Arłukowicz, były minister zdrowia, przedstawił powody, dla których posiedzenie komisji zostało zwołane. Spowodowała to wiedza, którą przekazała Edyta Matusik, była naczelnik wydziału refundacyjno-analitycznego Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji MZ, dotycząca potencjalnych nieprawidłowości przy refundacji leków.

Wcześniej, przy braku reakcji ministra zdrowia na jej zgłoszenia, skierowała pisma m.in. do CBA i ABW, w których opisała nieprawidłowości. Podobne pismo trafiło również do Bartosza Arłukowicza, który podzielił się swoją wiedzą z prezydium Komisji Zdrowia.

Jak przypomniał, CBA szybko odpowiedziała na zarzuty, informując, że nie dostrzega w tych działaniach nieprawidłowości. - Skierowaliśmy sprawę do prokuratury, która również uznała, że sprawy nie ma i że nie podejmie działań. W związku z tym uznaliśmy, że sprawa powinna dotrzeć do szerokiej publiczności - mówił były minister zdrowia.

Zgłoszenia bez odpowiedzi
Edyta Matusik przyznała, że dotąd nikt z CBA nie skontaktował się z nią: - Utrzymuję jedynie kontakt z przedstawiciel z ABW - przekazała.

CBA natomiast zainteresowała się osobą samej Matusiak. Była naczelnik odniosła się do zarzutów zawartych w piśmie CBA, w którym podkreślono, że "po zweryfikowaniu jej oświadczenia jako członka Komisji Ekonomicznej, służba poczyniła ustalenia wskazujące na złożenie fałszywego oświadczenia w zakresie braku związku z podmiotami zajmującymi się obrotem lekiem".

- Sprawa została już wyjaśniona i jest związana z brakiem usunięcia nazwiska członka rodziny z KRS - powiedziała, dodając, że chodzi o biznes prowadzony przed laty przez jej matkę. Ta prowadziła kiedyś aptekę, ale część udziałów sprzedała, a część oddała w ramach darowizny. Jednak sąd nie usunął nazwiska matki z podmiotu z KRS.

- Zgłaszałam swoje uwagi do wiceministra zdrowia Marcina Czecha i dyrektor Departamentu Igi Lipskiej - powiedziała. Jednak w sytuacji, gdy nie przyniosło to żadnej reakcji, naczelnik poinformowała o swoich wątpliwościach ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego.

Zamiast wyjaśnienia sprawy, naczelnik stała się - w jej własnej ocenie - ofiarą mobbingu, a następnie straciła pracę w resorcie zdrowia.

Była naczelnik wymieniła szereg nieprawidłowości dotyczących refundacji leków Xarelto, Pradaxa, Vimpat, Gilenya, Trastuzumab, Cosentyx.

Co z herceptyną
Zgodnie z zapisami ustawy refundacyjnej, dla niektórych z tych leków kończył się okres wyłączności rynkowej i w takim przypadku producent musiałby obniżyć cenę leku o 25 procent. Wiceminister Czech zgodził się na podwyższenie cen niektórych z tych leków tuż przed wygaśnięciem wyłączności rynkowej, przez co więcej mieli zapłacić pacjenci i NFZ.

Minister tłumaczył, że wnioskodawca może złożyć do ministra zdrowia wniosek o podwyższenie urzędowej ceny zbytu. Zgoda była podyktowana zapowiedzią, że koncerny wycofają swoje leki z polskiego rynku, jeśli zostaną zmuszone do obniżek cen. W grę zaś wchodziły leki, które nie mają swoich refundowanych odpowiedników.

Jeśli chodzi o herceptynę, jak wyjaśniał wiceminister zdrowia, w maju 2018 roku nastąpiła rejestracja biorównoważnej herceptyny. Producent leku biorównoważnego złożył wniosek refundacyjny 25 maja, decyzje refundacyjne wydano 28 czerwca i dotyczyły one zarówno leku oryginalnego jak i biorównoważnego.

- Wniosek refundacyjny był procedowany w najszybszym możliwym tempie, w rezultacie zamiennik trafił na pierwszą listę refundacją, na której mógł się znaleźć - mówił prof. Czech.

Jednak w opinii Edyty Matusik, proces refundacji przebiegał w sposób zakłócany przez szefową DPLiF, na co mają wskazywać maile. - Dochodziło do zakłócania w zrównaniu obu wersji herceptyny i opóźniania wejścia wersji generycznej na listę leków refundowanych.

- Wszystkie decyzje zostały podjęte zgonie z prawem i interesem pacjentów. Potwierdziło to dochodzenie CBA - ocenił Janusz Cieszyński.

Będzie wniosek o votum nieufności
- Nie jest nic dziwnego, że w toku tego procesu refundacyjnego zabierają głos najważniejsi interesariusze. Ale najważniejsza rzecz, o której dzisiaj rozmawiamy, to pytanie czy procesy refundacyjne w Polsce działają tak, jak powinny. Odpowiedź brzmi: Tak - przekonywał wiceminister.

- Natomiast problemem jest to, że emocje, które towarzyszyły tej decyzji doprowadziły do konfliktowej sytuacji wewnątrz ministerstwa - ocenił.

Przewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia, Bartosz Arłukowicz oświadczył, że PO złoży wniosek nieufności wobec ministra zdrowia, Łukasza Szumowskiego.

Nawiązał do sytuacji, gdy po dwóch dniach zdjęto projekt obwieszczenia refundacyjnego, a projekt, który ponownie się ukazał, zawierał kilka dodatkowych leków. Przypomniał też o wyjeździe kierownictwa resortu do hotelu należącego do właścicieli jednej z firm farmaceutycznych, których leki zostały dopisane.

- Pierwszy projekt zawierał oczywiste błędy i one były wynikiem złego działania systemu informatycznego. Poprawiony projekt obwieszczenia ukazał się dwa dni później, zawierając wszystkie decyzje dodane do tego momentu - wyjaśniał minister Cieszyński.

Dodał, że za organizację wyjazdu odpowiadał dział organizacyjny MZ. - Rzeczywiście, taka sytuacja nie powinna się zdarzyć. Dlatego, pomimo iż to zamówienie zostało dokonane zgodnie z przepisami, podjęliśmy decyzję, że zmieniamy procedurę i przy wyborze podmiotów, do których będą wysyłane zapytania, będziemy analizować także potencjalne konflikty interesów - powiedział wiceminister.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum