W aptekach boją się farmaceutów z Ukrainy? Bariera językowa to tylko jeden z problemów

Autor: oprac. LJ • Źródło: Twitter, Rynek Zdrowia15 marca 2022 13:50

Farmaceuci toczą gorącą dyskusję na temat szybkiego zatrudniania ukraińskich farmaceutów w polskich aptekach. Jednym z problemów jest kwestia językowa. Ale nie jedynym.

W aptekach boją się farmaceutów z Ukrainy? Bariera językowa to tylko jeden z problemów
W aptekach boją się farmaceutów z Ukrainy? Bariera językowa to tylko jeden z problemów Fot. PTWP
  • Farmaceuci nadal dyskutują nad dopuszczeniem ukraińskich farmaceutów do pracy w polskich aptekach w trybie przyspieszonym
  • Farmaceuta Mariusz Politowicz: - Gdybym ze swoją znajomością rosyjskiego, z dnia na dzień musiał pracować w ukraińskiej aptece, byłbym nieprzydatnym lub stwarzał zagrożenie
  • Farmaceutka Aga Anczykowska: - Pomoc UA to nie sprint - to co najmniej bieg maratoński.W ferworze chęci pomocy postarajmy się o zachowanie standardów, inaczej nie dobiegniemy do końca. Jestem za nostryfikacją dyplomu, ale przede wszystkim za egzaminem z j. polskiego. Inaczej zaszkodzimy pacjentom - również tym z Ukrainy

W aptekach boją się zatrudnienia farmaceutów z Ukrainy?

Kwestia dopuszczenia do zawodu na warunkowych zasadach ukraińskich farmaceutów, którzy znaleźli się w Polsce z powodu wojny w Ukrainie, nadal jest omawiana przez środowisko w mediach społecznościowych.

Organizacje pracodawców z obszaru farmaceutyczno-aptekarskiego zwróciły się z apelem o wdrożenie rozwiązań mających ułatwić zatrudnianie obywateli Ukrainy w sektorze aptecznym w ramach tzw. systemu uproszczonego.

W ocenie sporej części farmaceutów byłby to niebezpieczny precedens. Dyskusja na ten temat trwa nadal.

W środowisku boją się bariery językowej, ale nie tylko

Farmaceuta Jerzy Przystajko, działacz Partii Razem, zwraca na to uwagę, wskazując, że część tych obaw jest nieco na wyrost: "Farmatwitter się poszerza. Dochodzą nowi farmaceuci. I wszyscy z wątpliwościami i lękami na temat farmaceutów z Ukrainy. Jak przyjadą to będzie nas więcej niż dzisiejsze 35 tys. aktywnych. I będziemy zarabiać najniższą krajową, choć teraz i tak mamy niewiele ponad to..."

Niektóre z lęków dotyczą zatem tego, że nagle na rynku pojawi się nadmiar farmaceutów.

Farmaceuta Marcin Piątek podkreślił: Rynek apteczny opiera się w dużej mierze na selekcji negatywnej - w związku z tym część obaw pracobiorców może być jak najbardziej zasadna. Reakcje wzbudzają tak nowe wydziały (Opole) jak i napływ obcokrajowców. I owszem: na rynku brak jest klasycznych objawów niedoboru Farmaceutów.

Ale są też głosy, że pracy dla farmaceutów nie zabraknie, a ich działania mogą wykraczać poza budynek apteki.

- Trzeba jak najszybciej uwolnić zawód z aptek i zagwarantować możliwości świadczenia pełnoprawnych usług farmaceutycznych także poza nimi. Liczba "aktywnych" poza aptekami rośnie - czytamy w innym komentarzu.

Większość farmaceutów chce pomóc kolegom po fachu z Ukrainy

Przeważają głosy, że ukraińskim kolegom po fachu trzeba pomóc, ale należy to robić z "głową".

Farmaceutka Aga Anczykowska: - Pomoc Ukrainie to nie sprint - to co najmniej bieg maratoński. W ferworze chęci pomocy postarajmy się o zachowanie standardów, inaczej nie dobiegniemy do końca. Jestem za nostryfikacją dyplomu, ale przede wszystkim za egzaminem z j. polskiego. Inaczej zaszkodzimy pacjentom - również tym z Ukrainy.

- Życzę farmaceutom z Ukrainy, by jak najszybciej mieli wybór - powrót do wolnej ojczyzny lub pozostanie w Polsce. Jeżeli ktoś ma zamiar podjąć pracę na czas co najmniej kilkudziesięciu miesięcy, to rozważmy pomoc w nauce języka. Pozostałe elementy do nadrobienia - dodała farmaceutka.

Bariera językowa uniemożliwi szybkie zatrudnienie farmaceutów z Ukrainy

Kwestie językowe budzą jednak zdecydowanie najwięcej obaw.

Farmaceuta Mariusz Politowicz: Powiem tak. Gdybym ze swoją znajomością rosyjskiego, z dnia na dzień musiał pracować w ukraińskiej aptece, byłbym nieprzydatnym lub stwarzał zagrożenie. Mgr farm. z Ukrainy w Polsce miałby jeszcze gorzej. Zarówno przez skomplikowane przepisy, jak i nieznajomość polskiego.

Jerzy Przystajko podkreślił, że się z tym zgadza: - Zwracam tylko uwagę, że tak jak nie ma rzeczy niemożliwych do uregulowania ustawą, tak samo nie ma barier językowych i kompetencyjnych, których z determinacją nie da się pokonać.

- Wiadomo, nasza robota wymaga umiejętności komunikacyjnych obejmujących często przełamywanie bariery języka medycznego, którą z kolei mają pacjenci. Nauka języka do takiego zastosowania to nie jest prosta sprawa. To nie jest też sprawa zaporowo trudna. Uda się - przekonuje.

- Bariera jest na ten moment dwojaka. Ważniejsza jest językowa. A druga możliwa, trochę pogłębiająca pierwszą - ekonomiczna. Te kilka tysięcy na kurs polskiego i egzamin weryfikacyjny może rzecz utrudniać - dodał, ale zaproponował, aby znieść opłaty w tym zakresie.

NIL apeluje o przyznanie lekarzom z Ukrainy uprawnień opiekuna medycznego

Są też reakcje przedstawicieli innych zawodów medycznych na pojawiających się specjalistów medycznych z Ukrainy.

Dr Karolina Bukowska-Strakova, diagnosta laboratoryjny, przewodnicząca Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Medycznych Laboratoriów Diagnostycznych, informuje, że w przypadku diagnostów sprawa wygląd tak, że ten zawód mogą wykonywać wyłącznie ukraińscy lekarze po specjalizacji z diagnostyki laboratoryjnej. U nich nazwa się to "likar-laborant"  - podkreśla.

Z kolei Naczelna Rada Lekarska wystosowała apel skierowany do ministra zdrowia o natychmiastowe przyznanie lekarzom z Ukrainy uprawnień opiekuna medycznego. Pozwoli to - jak wskazuje samorząd lekarski - na ich zatrudnienie w polskich placówkach do czasu uzyskania uprawnień zawodowych.

Także natychmiastowego rozwiązania wymaga – zdaniem NRL – sprawa prowadzenia dokumentacji medycznej przez osoby nie znające języka polskiego, a które uzyskały zgodę na wykonywanie zawodu w Polsce.

 

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum