Ustawa refundacyjna. Nowelizacja zostanie pogrzebana?

Autor: Luiza Jakubiak • Źródło: Rynek Zdrowia21 lipca 2021 05:10

Jeśli chodzi o podejście do nowelizacji ustawy refundacyjnej, to widzę dosyć dużą krytykę. Widzę, że wszyscy są niezadowoleni. W związku z tym, być może faktycznie nie warto się zabierać za refundację, bo mamy co robić – stwierdził wiceminister zdrowia, Maciej Miłkowski.

Przedstawiciele branży farmaceutycznej i środowisko pacjenckie oceniało projekt nowelizacji ustawy refundacyjnej (fot. Luiza Jakubiak/ PTWP)
  • Interesariusze postulują szerokie konsultacje nowelizacji ustawy refundacyjnej
  • Infarma: ustawa wydaje się rozwiązywać jedynie proceduralne problemy Ministerstwa Zdrowia
  • PZPPF: to nie wybrane leki gwarantują bezpieczeństwo, tylko ich producent

Minister uczestniczył w posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Suwerenności Lekowej Polski (20 lipca), podczas którego oceniano nowelizację projektu ustawy refundacyjnej. Oceniono ją krytycznie do tego stopnia, że urzędnik nie krył lekkiej irytacji przedstawionymi ocenami:

- Możemy zająć się teraz pozostałymi ustawami, które nie były jeszcze nowelizowane, np. prawem farmaceutycznym. Do końca kadencji zostały raptem dwa lata. Możemy po prostu refundację sobie zostawić i wrócić do niej ewentualnie w kolejnej kadencji. Ponieważ teraz jest covid, w związku z tym nie ma sensu zajmować się w ogóle refundacją. Od 2012 roku wszyscy wiedzieli, że ta ustawa powinna być znowelizowana. Tylko jakoś się nie udaje. Jeśli już czekaliśmy 8, 9 lat, to możemy poczekać kolejne 9. Oczywiście będę prowadził rozmowy i negocjacje, ale jeśli nie ma chęci, żeby rozmawiać, to wolałbym już to skończyć teraz i mieć czas zająć się zupełnie innymi rzeczami.

Minister odniósł się do kilku komentarzy. - Im droższy lek, im większa różnica od podstawy limitu, tym więcej dopłaca pacjent. I nie wiem czy jest to celowe i świadome uzasadnianie, że im więcej pacjent dopłaca, tym lepiej? Chcemy, żeby była wyższa rentowność i rozwój tej branży. Ale mamy sporo producentów, którzy są notowani na amerykańskiej giełdzie i według mnie ich rentowność nie jest minusowa, nie wynosi 0%, 1% czy 2%, tylko jest wyższa, często wyższa niż rentowność polskich szpitali. A teraz mamy ustawę o minimalnym wynagrodzeniu w ochronie zdrowia i często pracownicy firm farmaceutycznych mają wynagrodzenie wyższe niż wynosi przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej. 

- Państwa oczekiwania są takie, żeby już nie było żadnej obniżki, żeby nie było żadnych negocjacji, żeby zabetonować obecny stan na najbliższe lata. I wtedy wszyscy będą szczęśliwi. Państwo będą mieli wysokie zyski, a my będziemy mieli dużo mniej pracy – mówił Miłkowski.

Jedną z propozycji resortu jest umożliwienie ministrowi zdrowia zmiany treści programu bez potrzeby uzyskiwania zgód wnioskodawców, co też zostało skrytykowane. Co na to minister: - Mamy problemy z programami lekowymi. Firmy nie zgadzają się na zmiany, ponieważ faktycznie na tym tracą. Ale jeżeli ktoś zainicjował program i był wtedy jedynym producentem leków, to nie może oczekiwać, że po 10 latach nadal będzie jedynym, z ceną, którą miał w okresie wyłączności. W pewnym momencie musi się podzielić rynkiem. Ministerstwo zdrowia nie może być zakładnikiem firmy. Podkreśla się, że pacjenci stracą dostęp do terapii. Owszem, pacjent może go stracić, ale dlatego, że firma jest tak usztywniona, że nie ma żadnej możliwości kontynuacji. Jeśli będziemy zakładnikiem firmy farmaceutycznej i będziemy faktycznie płacili tyle, ile chce firma, to kosztem zakupu innych leków.

„Ustawa rozwiązuje proceduralne problemy MZ”

- Jeżeli mamy skomentować obecnie proponowane zapisy ustawy, to nie odnosimy się do nich przychylnie. Uważamy, że zasadnicza część tak długo przygotowywanej ustawy dotyczy szerokiego zakresu zmian, głównie proceduralnych, odnoszących się jedynie do sposobu rozpatrywania wniosków refundacyjnych. Ustawa wydaje się rozwiązywać jedynie proceduralne problemy Ministerstwa Zdrowia. Proponujemy zrobienie parę kroków w tył i rozpoczęcie procesu długo oczekiwanej nowelizacji ustawy refundacyjnej od skonsultowania jej z szeregiem odbiorców tej ustawy, czyli zarówno środowisk medycznych, pacjentów, hurtowników, dostawców, producentów leków – mówiła Bogna Cichowska-Duma, dyrektor generalna Związku Infarma.

Jej zdaniem, nowelizacja dotyczy w dużej mierze relacji pomiędzy Ministerstwem Zdrowia a firmami farmaceutycznymi w sposób, który umacnia pozycję resortu zdrowia, a zwiększa nieprzejrzystość, nieprzewidywalność procesu i może powodować zachwianie bezpieczeństwa lekowego dla pacjentów. 

- Celem wprowadzenia ustawy refundacyjnej, który zawsze był deklarowany przez ustawodawcę, jest takie przekształcenie systemu refundacji, aby w ramach dostępnych publicznych środków finansowych odpowiadał w możliwie najwyższym stopniu aktualnemu zapotrzebowaniu społecznemu w zakresie zaopatrzenia w leki. Jednak po pierwszej analizie projektu uważamy, że ta nowelizacja nie przyczyni się w żaden sposób do poprawy realizacji tego celu. Ona wprowadza zagrożenie w kontynuacji dostępu pacjentów do już stosowanych terapii, ale też praktycznie nie daje możliwości wprowadzenia do leczenia nowych terapii, przy jednocześnie wprowadzaniu tak mocnych restrykcji proceduralnych i cenowych, że ograniczy to rentowność przedsiębiorstw, które planują rozpoczęcie działalności gospodarczej w Polsce bądź które taką działalność gospodarczą w Polsce już prowadzą – mówiła szefowa Infarmy.

- Jednocześnie przy tej całkowitej dyskrecjonalności ministra zdrowia wprowadza się tryb nadzwyczajny, gdzie minister będzie mógł podejmować wyjątkowe decyzje, bez dodatkowych określonych prawem przesłanek, co może budzić kontrowersje związane z nierównym traktowaniem podmiotów. Mamy też dalsze ograniczenie budżetu refundacyjnego, niekontrolowane nieadekwatne obciążenie związane z polityką cenową, korytarze cenowe, zmiany odpłatności w grupach limitowych, które mogą być też podejmowane jednostronnie przez ministra bez uzgodnień z przedsiębiorcą czy podwyższenie ryczałtu dla pacjentów – wymieniała.

To nie leki gwarantują bezpieczeństwo, tylko ich producent

Zdziwienia propozycjami nie kryła też Irena Rej, prezes Izby Gospodarczej Farmacja Polska.

- Prosiliśmy o pilotaż. To najprostszy sposób, który można zastosować na krótki okres czasu i zobaczyć, czy zaproponowane rozwiązania dają jakieś efekty, czy nie. W Polsce są firmy, które zainwestowały pieniądze, wybudowały bądź przejęły polskie fabryki, rozwinęły tutaj produkcję, ale na przykład wytwarzają substancje czynne w swoim kraju i przewożą je do Polski. Takie firmy nie zostaną uwzględnione w propozycji resortu zdrowia, bo nie produkują w Polsce tej substancji, mimo że produkcja leków odbywa się już później całkowicie w Polsce. To jest wybiórcze traktowanie, trzeba nagradzać firmy, a nie czynności, które robią. 

- Poza tym mówimy w tej chwili o rozwoju polskiego przemysłu. Zaczynamy robić leki biologiczne. Należałoby się zastanowić, w jaki sposób wspierać tych, którzy będą przyczyniali się do ich rozwoju. Przecież patenty pochodzą z zagranicy. Trzeba też widzieć, co która firma wnosi, jaki wkład daje w rozwój tego przemysłu, bo nie wystarczy tylko produkować. Know how jest najważniejszą rzeczą, która powoduje, że produkcja tych leków może ruszyć w Polsce – dodała szefowa Izby. 

Na podobne elementy zwrócił uwagę Krzysztof Kopeć, prezes PZPPF, podkreślając, że to nie wybrane przez resort zdrowia leki gwarantują bezpieczeństwo, tylko ich producent. - Jeśli poprzez politykę cenową producent będzie dalej obniżał swoją marżę, a leki w Polsce są już jednymi z najtańszych w Europie, to produkcja w Polsce się nie będzie zwiększać. Cieszymy się, że w projekcie znalazły się kwestie związane z bezpieczeństwem. Przestrzegamy tylko, że narzędzia, które są tam zaproponowane, nie zwiększą, a wręcz odwrotnie zadziałają na stymulację do inwestycji w Polsce. Proponujemy teraz tak doprecyzować te przepisy, aby efektywnie zwiększały suwerenność lekową naszego kraju.

Pacjenci mocno zaniepokojeni

Nieprzychylny komentarz padł również ze strony pacjentów. - Mogę śmiało powiedzieć, że środowisko pacjentów jest bardzo mocno zaniepokojone tą nowelizacją ustawy i skutkami, jakie mogą wywołać wprowadzane rozwiązania, chociażby w dostępności leków czy utrzymaniu terapii – mówiła Magdalena Kołodziej z Fundacji My Pacjenci, w imieniu około 20 organizacji pacjenckich.

- Zgłosiliśmy apel, by jednak odłożyć w czasie dyskusję, bardzo szczegółowo przyjrzeć się wszystkim rozwiązaniom, porozmawiać ze wszelkimi stronami. Dzisiaj udało się potwierdzić, że minister zorganizuje dla pacjentów wysłuchanie w sprawie ustawy. Ale apelujemy, żeby prace nad ustawą nie były procedowane tak szybko, ponieważ nie jest to właściwy moment na tak poważne zmiany. Brakuje nam w ustawie spojrzenia na pacjenta, bo w naszym mniemaniu ustawa refundacyjna powinna mieć na celu głównie zapewnienie dostępu leków pacjentom i ciągłości terapii – dodała

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum