Ustawa refundacyjna. Krzysztof Łanda ostro o pracach nad nowelizacją: "Zażenowanie postawą przemysłu"

Autor: Luiza Jakubiak • Źródło: Rynek Zdrowia21 lipca 2021 10:20

Muszę przyznać zażenowanie postawą przemysłu. To nie jest żaden dialog. Jeśli ktoś podchodzi konstruktywnie, to mówi: to a to mi się podoba, to bym nieco zmodyfikował, a to usunął – napisał na Twitterze dr Krzysztof Łanda, komentując prace nad ustawą refundacyjną.

Największymi wrogami obecnych zmian w ustawie refundacyjnej są pewnie autorzy tej ustawy z 2012 roku - ocenia Krzysztof Łanda (fot. PTWP)
  • Krzysztof Łanda: gdyby ktoś się chciał założyć, to stawiam, że i tak do DNUR (Dużej Nowelizacji Ustawy Refundacyjnej) w tej kadencji nie dojdzie
  • Barbara Misiewicz-Jagielak: Przygotowujemy się do IV fali pandemii
  • Maciej Miłkowski: Im więcej pacjent dopłaca, tym lepiej?

Jak pisaliśmy, na wczorajszym (20 lipca) posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Suwerenności Lekowej Polski oceniano nowelizację projektu ustawy refundacyjnej.

Duża Nowelizacja Ustawy refundacyjnej to burza w szklance wody?

„Jeśli ktoś całość (a całość na pewno nie jest zła - większość przepisów jest dobra) bojkotuje, to znaczy, że nie ma konstruktywnej postawy i nie szuka dobrych rozwiązań dla kraju, ale dla siebie. To działa też w drugą stronę. Podobne postawy obserwowałem przy ustawie o refundacji wyrobów medycznych, gdzie prawnicy, którym się płaci za krytykę wyłącznie, pluli jadem, a reszta bezmyślnie to powtarzała” – oceniał dalej dr Łanda, ekspert BCC ds. systemów opieki zdrowotnej, prezes MedInvest Scanner, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia w latach 2015-2017:

„Jeszcze dodam, że mierzi mnie „poszukiwanie” dialogu z Ministerstwem Zdrowia, kiedy na audiencjach dwustronnych rozkoszne, słodkie, ale często - jak widać fałszywe - uśmiechy, a gdy przychodzi czas na dialog, to postawa zamknięcia i całkowitej negacji. SORRY, ale tak dialog NIE WYGLĄDA!

Pewnie Maciej Miłkowski nie spełni swojej groźby, że zamrozi ceny i nie będzie refundował nowych cząsteczek w oparciu o obowiązujące wadliwe w części przepisy, ale może dzięki temu ktoś po drugiej stronie choć trochę się zreflektuje?

Gdyby ktoś się chciał założyć, to stawiam, że i tak do DNUR (Dużej Nowelizacji Ustawy Refundacyjnej) w tej kadencji nie dojdzie. Burza w szklance wody, choć wiele przepisów w ustawie refundacyjnej wymaga pilnych zmian! Największymi wrogami zmian są pewnie autorzy tej z 2012”.

Producenci leków szykują się na czwartą falę

Podczas posiedzenia, Barbara Misiewicz – Jagielak, wiceprezes PZPPF podsumowała przygotowania firm do dalszej rzeczywistości pandemicznej: - Przygotowujemy się do IV fali pandemii. Mamy już spore doświadczenie, ale nadal jesteśmy pełni niepokoju, jakie spustoszenie wirus delta czy kolejny spowoduje w naszym świecie. Robimy kilkumiesięczne zapasy surowców i leków, co się wiąże z kwalifikacją alternatywnych źródeł krytycznych materiałów (z dorejestrowaniem nowych wytwórców substancji czynnych włącznie). Zmapowaliśmy dostawców z importu docelowego w razie większego zapotrzebowania, podejmujemy decyzje o priorytetyzacji produkcji na leki ratujące życie w Covid-19 i zakupach zapasów półproduktów.

- Dzięki temu w Polsce nie zabrakło m.in. antybiotyków ani sterydów do leczenia pocovidowych zapaleń płuc ani też środków anestetycznych niezbędnych do wspomagania oddychania. W sytuacjach kryzysowych sprowadzaliśmy odpowiedniki z zagranicy w trybie importu interwencyjnego. Nie zabrakło też adrenaliny niezbędnej do uruchomienia tak wielu punktów szczepień – podkreślała.

- Naszych leków nie zabrakło, ale wymagało to podjęcia trudnych biznesowo decyzji – zamrożenia milionów złotych w zapasach (często wymagało to wzięcia pożyczek), nadania priorytetów produkcji na leki ratujące życie oraz produkcji na rynek polski, nie zważając na możliwość sprzedania ich dużo drożej za granicą – dodała.

Odnosiła to do tego, czego obawiają się producenci leków w związku z nowelizacją ustawy refundacyjnej: - Efektem paybacku i korytarzy cenowych będą braki leków. Karanie paybackiem krajowych firm, które zwiększały sprzedaż, aby zaspokoić braki wynikające ze wzrostu zapotrzebowania w pandemii oraz przerwania łańcuchów dostaw jest sprzeczne z budowaniem bezpieczeństwa lekowego.

Problem z korytarzami cenowymi

Podczas posiedzenia wątek wspomnianych korytarzy cenowych przewijał się kilkukrotnie. Dodatkowo w trakcie spotkania Michał Pilkiewicz z IQVIA przedstawił analizę wpływu korytarzy cenowych na poziom cen i dostępność leków Rx w wybranych krajach europejskich, wykonaną na zlecenie PZPPF.

Wynikało z niej, że klasyczne korytarze cenowe grożą utratą refundacji leku, a państwa które je stosowały w trakcie pandemii miały największą liczbę niedostępnych leków. Stosowanie korytarzy cenowych nie gwarantuje występowania najniższych cen leków na danym rynku i nie przekłada się na niższe koszty ponoszone na leki ze środków własnych pacjenta.

Korytarz cenowy jest systemem regulacji cen leków, w którym cena leku refundowanego musi mieścić się w przedziale cenowym ustalonym dla grupy leków o podobnym działaniu i wskazaniach. Leki wykraczające poza tę granicę traci refundację.

W propozycji nowelizacji ustawy, resort zdrowia zaproponował wprowadzenie maksymalnych cen wynoszących 150% podstawy limitu (tu oszczędności

Jak uzasadnia MZ, uregulowanie kwestii górnych granic cen na wykazach ma skutkować obniżonymi dopłatami pacjentów i jednocześnie ma doprowadzić do likwidacji tzw. kominów refundacyjnych, czyli cen poszczególnych produktów cenowo najwyższych w stosunku do innych produktów w poszczególnych grupach limitowych. Szacuje, że w skali roku oszczędności dla pacjentów mogą sięgnąć 408 mln zł.

„Przepis służy w szczególności pacjentom, by nie dopłacali nadmiernie w stosunku do produktów znajdujących się w limicie finansowania lub poniżej limitu finansowania. Służy też temu, by budżet państwa dopłacał mniej za produkty z listy 75+ plasujące się w grupach limitowych powyżej limitu” – czytamy w uzasadnieniu.

Korytarze cenowe nie dotyczą polskich leków

Te zmiany nie będą wchodziły z dnia na dzień. Aktualne decyzje o refundacji będą obowiązywały do daty ich ważności zgodnie z okresem, na jaki zostały wydane. W przypadku chęci kontynuowania refundacji produkty te będą musiały spełniać powyższe wymagania, za wyjątkiem leków produkowanych w Polsce, co uregulowano w odrębnych przepisach.

W trakcie dyskusji minister Miłkowski był zaskoczony podejściem firm w zakresie negowania górnych limitów finansowania: - Im droższy lek, im większa różnica od podstawy limitu, tym więcej dopłaca pacjent. I nie wiem czy jest to celowe i świadome uzasadnianie, że im więcej pacjent dopłaca, tym lepiej? – pytał.

- Jest błędne założenie, że uczestnicy tej debaty przeczytali ustawę, a większość mówiła o ustawie, którą mają w myśli, ale nie tej, która została przedstawiona przez stanowisko rządowe. Zupełnie inne zapisy są w ustawie, chociażby to bezpieczeństwie lekowym Polski. Tam jest napisane, że korytarze cenowe nie dotyczą leków produkowanych w Polsce, negocjacje nie dotyczą tych leków. W związku z tym nie wiem, o czym Państwo mówili, bo na pewno nie o tej ustawie. Warto by było rozmawiać o tym, co jest, a nie o tym, czego nie ma – ocenił.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum