URPL: w przyszłości także pacjenci zgłoszą działania niepożądane leków

Autor: Luiza Jakubiak/Rynek Zdrowia • • 12 maja 2010 17:13

Zjawisko samoleczenia i stosowania leków dostępnych bez recepty jest powszechne. Często jednak zapominamy, że leki OTC czy suplementy diety również mogą powodować występowanie działań niepożądanych.

To nie są cukierki...

Samoleczenie nie jest zazwyczaj oparte na wizycie czy poradzie uzyskanej od lekarza czy farmaceuty. Klient idąc do apteki, przychodzi po konkretny lek. Dla niego źródłem informacji jest reklama, artykuł sponsorowany lub internet.

– Reklamy bardzo często są odpowiednio kreowane. Zadaniem ich twórców jest tak przetworzyć informację, by pacjent uznał, że byłoby wręcz błędem nie stosować danego leku. Również do artykułów sponsorowanych wybierane są najczęściej tylko te dane, które mówią o skuteczności, pomijając kwestie bezpieczeństwa i działań niepożądanych – przypomniał dr Jarosław Woroń, z Zakładu Farmakologii Collegium Medicum UJ w Krakowie, podczas konferencji „Działania niepożądane leków dostępnych bez recepty (OTC)“, zorganizowanej przez Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych w środę, 12 maja.

Działanie niepożądane, czyli...
Działaniem niepożądanym leku jest każde niekorzystne i niezamierzone działanie produktu leczniczego, występujące podczas stosowania dawek zalecanych przez producenta w celach terapeutycznych, diagnostycznych, profilaktycznych lub dla modyfikacji funkcji fizjologicznych.

Doktor Wojciech Łuszczyna, rzecznik URPL, zwraca szczególną uwagę na tę definicję. – Należy odróżnić działanie niepożądane od toksyczności. Jeśli maksymalna dawka zalecana przez producenta wynosi 1-2 tabletki na dobę, a chory zażyje 30, to już występuje zjawisko toksyczności.

Czynnikami zwiększającymi ryzyko wystąpienia działań niepożądanych po lekach, które pacjenci sami sobie aplikują, jest jednoczesne przyjmowanie kilku leków zawierających te same substancje czynne. Między poszczególnymi lekami mogą również zachodzić interakcje.

Doktor Woroń zwraca uwagę na kreowanie sztucznego popytu w niektórych sieciach aptek, kiedy farmaceuci zachęcają do kupna produktu, nierzadko niewskazanego dla pacjenta, tylko dlatego, że jest promocja i liczą się wyniki sprzedaży. – Należy pamiętać, że brak wskazań jest przeciwwskazaniem do stosowania leku – zaznacza.

Największe ryzyko polekowych działań niepożądanych występuje po lekach przeciwbólowych, produktach stosowanych w objawowym leczeniu przeziębienia i grypy, po lekach hamujących wydzielanie żołądkowe, przeczyszczających i przeciwhistaminowych.

System żółtej karty
System monitorowania leków w Polsce funkcjonuje od 1971 roku. Wydział minotorowania niepożądanych działań produktów leczniczych URPL jako narodowy ośrodek działa w ramach programu stworzonego przez WHO, współpracując z ośrodkami regionalnymi w Krakowie, Poznaniu i Wroclawiu.

W bazie WHO znajduje się już ponad 5 mln opisów wystąpienia działań niepożądanych leków. Również Polska ma w tym swój udział. Jednak mimo rosnącej liczby zgłoszeń działań polekowych, na tle innych państw europejskich wypadamy niezwykle słabo. W 2009 roku do URPL wpłynęło ok. 3,5 tys. raportów.

– By dorównać standardom europejskim musielibyśmy dodać do tej liczby przynajmniej jedno zero – oceniła Agata Maciejczyk, kierownik wydziału monitorowania działań niepożądanych URPL.

Około jedna trzecia zgłoszonych przypadków działań, to zgłoszenia spontaniczne, czynione przez pracowników fachowych opieki medycznej, głównie lekarzy. – Z 1212 przypadków, 440 zgłoszeń pochodziło z ośrodków regionalnych, glównie krakowskiego – dodała kierownik wydziału.

Obecnie w Polsce obowiązek spoczywa na lekarzach, farmaceutach i tzw. innych fachowych pracownikach systemu opieki zdrowotnej – pielęgniarkach czy ratownikach medycznych.

– W UE nie są honorowane zgłoszenia od pacjentów i ich rodzin. Wkrótce to się jednak zmieni. Według nowelizowanej dyrektywy unijnej, pacjenci mają stać się pełnoprawnym partnerem do zgłaszania działań niepożądanych – przypomina Agata Maciejczyk.

Zgłoszenia można dokonać na jednym z dostępnych formularzy. Najbardziej popularnym jest tzw. żółta karta.

System zgłaszania działań niepożądanych powstał na początku lat 60-tych w Wielkiej Brytanii. Z uwagi na żywą jeszcze wtedy pamięć o drugiej wojnie światowej i stosowanych w tamtym czasie tablic ostrzegawczych w żółtym kolorze, system zgłaszania działań niepożądanych przyjął się w tym właśnie kolorze.

Jednak jak dodaje Agata Maciejczyk, wystarczy zgłoszenie na zwykłej kartce, by brak formularza nie stanowił powodu zaniechania przekazania informacji.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum