UOKiK idzie na wojnę z kryptoreklamą. Na cel bierze influencerów i blogerów

Autor: oprac. LJ • Źródło: UOKiK29 września 2021 13:50

UOKiK przyjrzy się działalności influencerów i blogerów, którzy zachwalając pewne produkty, mogą stosować kryptoreklamę. Może to też dotyczyć rynku aptecznego.

UOKiK idzie na wojnę z kryptoreklamą. Na cel bierze influencerów i blogerów
Prezes UOKiK, Tomasz Chróstny wszczął postępowanie wyjaśniające, którego celem jest zbadanie tego rynku, a także opracowanie wytycznych dla osób, które zarabiają na promowaniu produktów w sieci (fot. ShutterStock)
  • UOKiK sprawdzi w postępowaniu wyjaśniającym czy treści sponsorowane na blogach, Instagramie czy Facebooku gwiazd internetu są właściwie oznaczane
  • Brylujący w social mediach influencerzy mają ogromny wpływ na internautów. Jeśli zachwalają jakiś produkt, jest duża szansa, że fani będą chcieli ich naśladować i go kupić
  • W przeszłości działania infuencerów przykuły uwagę inspekcji farmaceutycznej

Jak informuje UOKiK, prezes Urzędu Tomasz Chróstny wszczął postępowanie wyjaśniające, którego celem jest zbadanie tego rynku, a także opracowanie wytycznych dla osób, które zarabiają na promowaniu produktów w sieci.

- Wobec gwałtownie rosnącego rynku usług reklamowych oferowanych przez influencerów działających w social mediach i stosowanej przez nich kryptoreklamy konieczne jest  przyjrzenie się zasadom ich współpracy z markami i agencjami reklamowymi, a także weryfikacja  przejrzystości i transparentności przekazu dla innych użytkowników sieci - powiedział szef UOKiK.

Przekazy blogerów to czasem jest kryptoreklama

- Z przeprowadzonego przez nas rozeznania wynika, że wiele treści o charakterze handlowym na profilach influencerów na Instagramie, Youtubie, Facebooku czy w innych social mediach nie jest w ogóle oznaczanych jako reklama. Inne są oznaczane niewystarczająco, np. jedynie poprzez hasztag #ad, który dla polskiego internauty może być niezrozumiały - dodał.

Jak informuje UOKiK odpłatna promocja produktów lub usług bez wyraźnego oznaczenia, że są to treści sponsorowane, narusza zakaz kryptoreklamy i może stanowić nieuczciwą praktykę rynkową, a w niektórych przypadkach również czyn nieuczciwej konkurencji. Dotyczy to nie tylko tradycyjnych mediów, ale także wszystkich innych platform, w tym coraz bardziej popularnych portali społecznościowych.

- Brylujący w social mediach influencerzy mają ogromny wpływ na internautów, szczególnie młodych. Jeśli zachwalają jakiś produkt, jest duża szansa, że fani będą chcieli ich naśladować i go kupić. Sytuacja gdy influencer otrzymał za swój wpis wynagrodzenie, ale sprawia wrażenie, że dzieli się prywatną opinią, jest zwyczajnie nieuczciwa. Sponsoring należy przy tym rozumieć szeroko – zapłatą nie muszą być pieniądze, może to być inna korzyść np. wycieczka, testowanie luksusowych produktów. O wszystkich tego typu sytuacjach czytelnicy, słuchacze czy widzowie powinni być wyraźnie poinformowani – wskazuje Tomasz Chróstny.

Będą postępowania wyjaśniające

Jak podaje UOKiK podczas postępowania wyjaśniającego Urząd zbada relacje gwiazd internetu z agencjami reklamowymi i reklamodawcami.

- Weźmiemy pod lupę social media i profile najpopularniejszych influencerów. Będziemy sprawdzać, czy treści reklamowe są w ogóle oznaczane, a jeśli tak – to czy wystarczająco jasno i wyraźnie, czy nie jest to widoczne np. dopiero po przewinięciu strony lub ukryte pod jakimś skrótem. Zamierzamy też weryfikować, z czego wynikają zaniedbania influencerów, np. czy nie jest to wymagane przez sponsorów - zapowiada prezes Chróstny.

Badanie obejmie wiele podmiotów z branży, w najbliższym czasie mogą się one spodziewać wezwań z Urzędu.

Blogerka omawiała zamówione w aptece produkty

Przypomnijmy, że w przeszłości działania infuencerów przykuły uwagę inspekcji farmaceutycznej. Jedna z blogerek na swoim kanale rozpakowała zamówioną w aptece internetowej przesyłkę, omawiając zalety zamówionych produktów, prezentując je oraz recenzując sposób obsługi zamówienia. 

Sprawą zainteresował się wojewódzki inspektor farmaceutyczny, który uznał, że taka działalność jest złamaniem zakazu reklamy aptek i wszczął postępowanie przeciwko spółce prowadzącej aptekę.

Blogerce zaś groziła 50 tys. zł kary. Ostatecznie musiała zapłacić 200 zł, bowiem inspektor farmaceutyczny stwierdził, że kobieta nie była w żaden sposób inspirowana przez przedsiębiorcę i gdy tylko dowiedziała się o postępowaniu przeciwko niej, usunęła nagranie.

 

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum