Thomas Weigold: jesteśmy zainteresowani partnerstwem z polskim rządem

Autor: Luiza Jakubiak • Źródło: Rynek Zdrowia16 września 2021 14:00

Jeśli firma inwestuje w danym kraju i prowadzi w nim produkcję leków, to jest to dla niego bardzo korzystne. Myślę, że jesteśmy firmą, której działalnością rząd jest zainteresowany. Równocześnie Polska jest interesującym krajem dla spółki Sandoz – ocenia Thomas Weigold, prezes zarządu Sandoz Polska.

Z mojej perspektywy, jeśli firma inwestuje w danym kraju i tu prowadzi produkcję leków, to jest to dla niego bardzo korzystne - mówi Thomas Weigold, szef Sandoz Polska (fot. Sandoz)
  • Spółka Lek S.A., która należy do Sandoz rocznie produkuje 17,5 mld tabletek, będąc tym samym jednym z największych producentów leków w Polsce
  • Thomas Weigold: nasza strategia inwestycyjna w Polsce zakłada dalszy rozwój
  • Dodaje: Myślę, że jesteśmy firmą, której działalnością rząd jest zainteresowany. Równocześnie Polska jest interesującym krajem dla spółki Sandoz

Luiza Jakubiak, Rynek Zdrowia: W sierpniu 2021 roku mija rok, od kiedy podjął się Pan zarządzania spółką Sandoz Polska. Przypadł na okres walki z pandemią. Jak Pan ocenia ten rok pracy?

Thomas Weigold: Zarządzenie organizacją w danym kraju zależy od jego specyfiki. Kiedy przyjechałem do Polski, to pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to duża dynamika, pozytywne nastawienie ludzi, ich energia do działania, kreatywność i rozwój. To było bardzo budujące. Znalazłem się więc w otoczeniu, które było otwarte na działanie w trudnych okolicznościach. To bardzo mi pomogło odnaleźć się w nowym kraju i zarządzać nową organizacją.

Wyzwaniem było to, że z uwagi na pandemię i ograniczenia nie był na początku możliwy bezpośredni kontakt ze wszystkimi współpracownikami. Jednak cały zespół szybko nauczył się funkcjonować w nowych okolicznościach.

Ta wewnętrzna komunikacja przebiegała bez zakłóceń?

To co nam pomogło, to z pewnością wcześniejsze inwestycje w rozwiązania cyfrowe. Już w 2018 roku, widząc możliwości, jakie dają nowe technologie, zapoczątkowaliśmy inwestycje w narzędzia, które pomagały w zdalnej komunikacji z lekarzami i farmaceutami. Zainwestowaliśmy też w szkolenia naszych pracowników. W momencie pojawienia się covid-19 zintensyfikowaliśmy szkolenia, ale byliśmy w tak dobrej sytuacji, że nasi pracownicy bardzo szybko opanowali sztukę komunikowania się i stosowania różnych narzędzi, by utrzymywać kontakt.

Szybko stało się też jasne, że wchodzimy w nowe role. Na początku zmiana była ekscytująca, ale po jakimś czasie funkcjonowania w tym trybie na koniec dnia ludzie byli bardzo zmęczeni. Wprowadziliśmy więc pewne zasady mające na cele ułatwienie im pracy. Przykładowo w piątki staraliśmy się nie planować dużych spotkań. To był dzień na pracę koncepcyjną, opracowanie strategii, uzupełnienie dokumentacji. Jeśli masz konferencję za konferencją, to nie jest możliwe.

Staraliśmy się też zaplanować czas wolny między 12.00 a 13.30. Dla wielu osób praca w domu wiązała się też z opieką nad dziećmi i potrzebą przygotowania im posiłków. Stąd pojawiła się sugestia pracowników, by nie planować spotkań w tym czasie, a także po godzinie 18. Może to nie było idealne rozwiązanie, ale wierzę, że pozwoliło na łatwiejszą i sprawniejszą realizację obowiązków.

A jak wyglądała komunikacja z zewnętrznymi interesariuszami?

Bardzo ważnym dla nas obszarem było utrzymanie kontaktu z lekarzami, chociażby w zakresie praktyki klinicznej. Podam przykład z obszaru onkologii. W leczeniu czerniaka mamy leki iniekcyjne i doustne. Ten pierwszy sposób podania wiąże się z koniecznością wizyty pacjenta w placówce medycznej, co nie było wskazane w początkowym okresie pandemii.

Lekarze mieli możliwość przestawienia pacjentów na terapię w postaci tabletek. Ale taka zamiana wiąże się z zapewnieniem bezpieczeństwa, co było przedmiotem dyskusji naszego zespołu i wymagało stałego kontaktu z lekarzami. Na szczęście wymiana informacji, maili, rozmów video przebiegała szybko i sprawnie. I nadal tak jest, bowiem wciąż mamy dużo spotkań z lekarzami w tej formule.

Z ich informacji wynika, że obecnie nadal ok. 20 procent pacjentów kardiologicznych nie wróciło do swoich lekarzy. To oznacza, że duża grupa chorych z chorobą przewlekłą pozostaje poza terapią.

Dlaczego tak się dzieje?

Niektórzy pacjenci nadal mają obawy przed pojawieniem się w szpitalu czy placówce medycznej i uważają to za duże ryzyko. Zatem jeśli chodzi o korzystanie z opieki medycznej przez pacjentów, nadal nie jesteśmy w punkcie, w którym byliśmy, zanim zaczęła się pandemia.

Jak można zachęcić pacjentów do powrotu do leczenia?

To co robimy, to współpraca z organizacjami pacjentów w celu komunikowania potrzeby powrotu do terapii. Bo są choroby, których objawy są odczuwalne i zmuszają pacjentów do wizyty u lekarza. Ale są takie choroby, które „nie bolą” i szczególnie w tych sytuacjach musimy wspólnie zachęcać chorych do kontynuacji leczenia. Jeśli pacjent jest zaszczepiony i ma dodatkowo maseczkę, ryzyko zakażenia podczas wizyty u lekarza jest bardzo niskie.

W czasie pandemii powszechnym problemem były problemy z zaopatrzeniem w leki. Jak Państwo z tym sobie poradzili?

Zapewnienie ciągłości dostaw leków było rzeczywiście momentem krytycznym dla firmy.

Mamy w Polsce dwa zakłady i nadrzędnym celem było zapewnienie, by leki były nadal produkowane i dostarczane dla pacjentów. Wymagało to zapewnienia dostaw składników do produkcji.

To jest obszar, któremu poświęciliśmy specjalną uwagę w tamtym czasie i nadal to robimy. Dzięki temu nie było ani jednej krytycznej sytuacji i mogliśmy sprawnie zarządzać produkcją.

To co nam pomagało, to fakt, że jesteśmy dużą firmą. Lokalnie wytwarzanych jest wiele leków, które są dedykowane dla dużych populacji pacjentów z chorobami przewlekłymi: leki stosowane w schorzeniach sercowo-naczyniowych, nadciśnieniu tętniczym, produkty obniżające poziom cholesterolu, przeciwzapalne czy dla diabetyków.

Oczywiście była kwestia dostaw substancji czynnych, co było problemem w skali globalnej. Ale zasadą naszego działania jest zarządzanie ryzykiem w tym obszarze i zapewnienie – kiedy to tylko możliwe - kilku różnych źródeł dostaw substancji aktywnych. Staraliśmy się też robić zapasy. W tym zakresie mamy więc ogromne doświadczenie i niezawodne fabryki.

Jak wyglądała sprzedaż leków firmy w 2020 roku?

Dynamika sprzedaży była różna. Pierwszy kwartał 2020 roku odznaczał się z silniejszą sprzedażą, co było związane z robieniem zapasów leków w sytuacji ogromnej niewiadomej, kiedy wszystko wskazywało na zbliżający się lockdown. W drugim kwartale z uwagi na lockdown pacjenci pozostali w domach, kontakty międzyludzkie zostały mocno ograniczone. Latem rynek zaczął się ponownie otwierać i po poprzednim kwartale, znowu odnotowano większą dynamikę sprzedaży. Kiedy pod koniec roku ponownie wprowadzono lockdown, mieliśmy już więcej doświadczenia i ograniczenia nie miały już tak negatywnego wpływu na rynek, jak w drugim kwartale.

Na rynkową dynamikę sprzedaży nakłada się struktura produktowa naszej firmy, która oparta jest na zróżnicowanym portfolio leków. Odnotowaliśmy bardzo negatywny wpływ pandemii na sprzedaż antybiotyków. Ludzie nosili maseczki, zachowywali dystans, zostali w domu, w efekcie mieliśmy bardzo niski poziom infekcji bakteryjnych. To samo dotyczyło niektórych produktów stosowanych w chorobach układu oddechowego lub alergii. To co z kolei było bardzo poszukiwane to witaminy, leki przeciwbólowe i produkty, które potencjalnie były wskazywane jako chroniące przed covid-19. Tak szerokie portfolio pozwala nam łatwiej zarządzać ryzykiem.

A jaki wynik prognozuje Pan w tym roku?

Pierwszy kwartał 2021 roku to spadek sprzedaży. Po Wielkanocy coraz bardziej realne stały się szczepienia przeciw covid-19, kraje zaczęły się otwierać, więc drugi i trzeci kwartał wyglądają dość dobrze. Nie wiemy dokładnie, co się wydarzy po wakacjach, ale mamy przygotowane różne scenariusze i w zależności od tego, co będzie, możemy elastycznie reagować. Myślę, że wzrośnie zapotrzebowanie na antybiotyki i jesteśmy na to przygotowani.

Jak wygląda Państwa strategia inwestycyjna?

Spółka Lek S.A., która należy do Sandoz rocznie produkuje 17,5 mld tabletek, będąc tym samym jednym z największych producentów leków w Polsce. W dwóch fabrykach w Warszawie i Strykowie zatrudnionych jest ok. 900 pracowników. Zainwestowano dotychczas ok. 750 mln zł. Jesteśmy zatem, Sandoz Polska oraz Lek S.A., dużym pracodawcą i inwestorem.

Inwestycje są robione z myślą o produkcji leków zaspokajających zapotrzebowanie zarówno polskich, jak i zagranicznych pacjentów.

Nasza strategia inwestycyjna w Polsce zakłada dalszy rozwój. Jedną z ostatnich decyzji było przyspieszenie i rozszerzenie produkcji o cztery nowe linie produkcyjne i pakujące do 2022 roku. Prawdopodobnie dzięki temu Stryków będzie największa fabryką leków w Europie.

Ekspansja może iść w dwóch kierunkach: w zakresie zwiększenia wydajności produkcji z wykorzystaniem posiadanej infrastruktury lub inwestowania w lepsze wyposażenie. My staramy się działać w obu obszarach. Wiemy, że takie inwestycje w lokalną produkcję leków są elementem zapewnienia bezpieczeństwa lekowego kraju.

Czy czują się państwo partnerem polskiej gospodarki?

Jednym z elementów trwającej dyskusji jest bycie parterem bezpieczeństwa lekowego kraju. Z mojej perspektywy, jeśli firma inwestuje w danym kraju i tu prowadzi produkcję leków, to jest to dla niego bardzo korzystne. Myślę, że jesteśmy firmą, której działalnością rząd jest zainteresowany. Równocześnie Polska jest interesującym krajem dla spółki Sandoz. Wierzymy zatem w silne partnerstwo pomiędzy Sandoz a polskim rządem, ponieważ byłoby to bardzo korzystne dla społeczeństwa, jak i pod kątem naszych dalszych inwestycji właśnie w Polsce.

Jakie mają Państwo plany na przyszłość?

Obszarem, na którym chcemy się skoncentrować w kolejnych latach, są leki biologiczne biorównoważne. W Polsce dostępność do nich nadal jest mocno ograniczona. Tymczasem leczenie biologiczne jest bardzo efektywne i leki biorównoważne mają ogromną rolę do odegrania w terapii chorych. Jesteśmy teraz w dialogu z rządem, jak zagwarantować dostępność do tych leków jak największej liczbie pacjentów.

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum