Te ceny leków zna tylko kilka osób w Polsce. Eksperci: i tak powinno pozostać

Autor: Luiza Jakubiak • Źródło: Rynek Zdrowia01 grudnia 2021 10:42

Tylko kilka osób zna faktyczne efektywne ceny leków i dlatego czasami udaje się nam ściągnąć na polski rynek bardzo dobre technologie za uczciwą cenę - przyznaje wiceminister zdrowia, Maciej Miłkowski.

Te ceny leków zna tylko kilka osób w Polsce. Eksperci: i tak powinno pozostać
Te ceny leków zna tylko kilka osób w Polsce. Eksperci: i tak powinno pozostać Fot. Adobestock
  • Projekt nowelizacji ustawy refundacyjnej zakłada uzyskanie przez prezesa AOTMiT dostępu do informacji o kosztach efektywnych terapii
  • Krzysztof Łanda: uważam, że prezes Agencji Oceny Technologii Medycznych nie powinien znać cen efektywnych komparatorów i w ogóle nie powinien znać finalnej propozycji instrumentu dzielenia ryzyka
  • W interesie Polski jest to, żeby finalne ceny efektywne były ukryte i im mniej osób o nich wie, tym lepiej - dodaje

Ustawa refundacyjna a dostęp do informacji o kosztach efektywnych terapii

Zgodnie z projektem nowelizacji ustawy refundacyjnej, prezes Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji uzyska dostęp do informacji o kosztach efektywnych terapii.

Chodzi o zmianę w art. 35 – dodanie ust. 1a, który ma na celu zapewnienie Agencji dostępu do informacji o funkcjonujących instrumentach dzielenia ryzyka (RSS): "na wniosek Prezesa Agencji minister zdrowia niezwłocznie przekazuje Prezesowi Agencji za pomocą SOLR informacje dotyczące instrumentów dzielenia ryzyka dla leków refundowanych we wskazaniu, którego dotyczy wniosek".

Co to oznacza? Powszechnie znana jest cena urzędowa leku. Ale poza jawną, dostępną choćby w wykazach refundacyjnych ceną, minister zdrowia może zawierać z firmą poufne instrumenty dzielenia ryzyka (RSS), które zobowiązują producenta do dostarczania leków w niższej cenie, niż ta, która wynikałaby z parasoli cenowych w Europie.

Ustalenia, które wpływają na obniżkę efektywnych kosztów leczenia mogą obejmować obniżkę innych cen leków danego producenta, rabaty, płacenie za efekt, porozumienia cenowo-wolumenowe i inne. Informacje o szczegółach zawartych umów są tajne i znane tylko niektórym. Teraz do grona wtajemniczonych mógłby należeć też szef AOTMiT. Miałby też wiedzę na temat rzeczywistych cen komparatorów, czyli leków porównawczych.

Możliwość ukrycia kosztu efektywnej ceny leku jest dla nas korzystna

Jak oceniają eksperci, nie do końca jest to korzystne rozwiązanie.

- To nam bardzo utrudni życie, bo przygotowując raporty technologii medycznych, nie będziemy w stanie takich kosztów precyzyjnie poznać. W związku z tym te raporty mogą okazać się zawsze obciążone pewną niedoskonałością. Trudna byłaby do przyjęcia taka sytuacja, jeżeli prezes wyda negatywną rekomendacje, powołując się właśnie na znajomość kosztów, których my nie jesteśmy w stanie znać - ocenił Dr Michał Jachimowicz, ekspert w dziedzinie ekonomiki rynku świadczeń zdrowotnych, podczas sesji "Co gra, a co nie gra w nowelizacji ustawy refundacyjnej?" w ramach tegorocznej konferencji Polskiego Towarzystwa Farmakoekonomicznego.

Ponadto, jak dodał, wszystkie efektywne koszty wynikają z zawartych tajnych co do zasady umów. W związku z tym pytanie, czy taka dysproporcja w dostępie do informacji jest uzasadniona?

Wiceminister zdrowia, Maciej Miłkowski wyjaśnił, skąd taka potrzeba:

- Ponieważ Agencja nie zna czasami rzeczywistych kosztów i nie ma pełnego dostępu do informacji, ocenia wniosek refundacyjny firmy negatywnie ze względów kosztowych. Ma dostęp do danych pozyskanych z Narodowego Funduszu Zdrowia z bieżących płatności z rozliczonych świadczeń. Ale tu dochodzą jeszcze inne elementy, jak instrumenty dzielenia ryzyka, które nie są bezpośrednią częścią rozliczenia ze świadczeniodawcami. 

Jak przyznał, akurat możliwość ukrycia kosztu efektywnej ceny leku jest dla nas korzystna: - Jedynie dwie instytucje i kilka osób zna faktycznie efektywne koszty i dlatego czasami udaje się nam ściągnąć na polski rynek bardzo dobre technologie za uczciwą cenę. Czasami jestem zadowolony, że doszliśmy z firmami do porozumienia. Są to oczywiście bardzo wysokie ceny, ale nie jakieś zupełnie „odjechane”, ale uczciwe i tylko i wyłącznie dlatego, że nie są widoczne.

Wiceminister odpowiedzialny za politykę lekową dodał też, że jako Polska mamy możliwość negocjowania dobrych cen, bo mamy bardzo dużą populację.

- Jesteśmy bardzo dużym krajem i to wykorzystujemy. Czasami wydając decyzje negatywne jestem zdziwiony, że firmy nie chcą korzystać z polskiego rynku, bo to daje nawet 100-200 milionów więcej dla firmy rocznie w terapii przewlekłej.

W interesie Polski jest to, żeby finalne ceny efektywne były ukryte

- Uważam, że prezes Agencji Oceny Technologii Medycznych nie powinien znać cen efektywnych komparatorów i w ogóle nie powinien znać finalnej propozycji instrumentu dzielenia ryzyka, nawet wnioskodawcy danej terapii. Ten system jest w tej chwili dobrze pomyślany. Ceny efektywne są ukryte. Pamiętajmy, że jeżeli gdzieś dojdzie do wycieku tych informacji o cenach efektywnych, to my nie będziemy mieli dobrych cen dla Polski. Bo natychmiast firmy wycofają się - wolą stracić rynek polski niż ujawnić cenę dla Niemców, Francuzów czy innych – przekonywał dr Krzysztof Łanda, b. wiceminister zdrowia.

Dodał: - W interesie Polski jest to, żeby finalne ceny efektywne były ukryte i im mniej osób o nich wie, tym lepiej. Oczywiście powinna być kontrola np. kancelarii premiera z wglądem czy minister zdrowia podejmuje właściwe decyzje, uwzględniając takie, a nie inne efekty. Natomiast my tu mówimy o decision taking, czyli podejmowaniu finalnej decyzji oraz o decision making, która ma wiele różnych etapów i te etapy moim zdaniem są w tej chwili prawidłowo zaprojektowane. 

Podobnie ocenił to Marcin Czech, b. wiceminister zdrowia: - Pamiętajmy, że Agencja to tylko etap podejmowania decyzji. Potem jest jeszcze Komisja Ekonomiczna, która ma wgląd, w to co przygotowała Agencja. Jednocześnie Komisja może korzystać z instrumentów dzielenia ryzyka, może negocjować te ceny w różnych mechanizmach, próbując je obniżać, nie mówiąc już o ministrze, który jest w stanie korzystać z tych instrumentów. Oczywiście zakładając, że w Europie zgadzamy się na to, że mamy takie poufne instrumenty dzielenia ryzyka. Podoba mi się też zapis w ustawie refundacyjnej, który bardziej penalizuje złamanie takiej tajemnicy. To uszczelnienie moim zdaniem jest bardzo dobre.

Czy dobrym rozwiązaniem sytuacji będzie wydawanie warunkowych rekomendacji przez prezesa AOTMiT, czyli - tak jak dzisiaj to czyni - pod warunkiem zapewnienia efektywności kosztowej bądź zbliżenia kosztu terapii do komparatora? - Myślę, że wtedy i wilk jest syty i owca cała: dane zostają nieujawnione, a zatem jest się do czego odnosić – przekonywał dr Jachimowicz.

Jaki będzie ostateczny kształt tego przepisu? Resort zdrowia analizuje uwagi zgłoszone do projektu ustawy refundacyjnej.

Ustawa refundacyjna. Nowelizacja zostanie pogrzebana?

Fundusz Medyczny. Eksperci: jak uratować środki na drogie terapie dla pacjentów?

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum