Samorząd aptekarski: trzeba chronić rynek detaliczny przed monopolem

Autor: Luiza Jakubiak/Rynek Zdrowia • • 18 lutego 2016 02:09

Od 11 lat istnieje w Polsce przepis o zakazie łączenia hurtu z detalem w obrocie lekami. Tymczasem dwie hurtownie mają największe sieci aptek. Pozostawiam to bez komentarza - mówi Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.

Apteka samoobsługowa; FOT. PTWP

Rynek Aptek: - Czy wprowadzenie zasady "apteka dla aptekarza" jest realne?
Marek Tomków: - Wiele krajów, w tym na przykład Niemcy, rozwiązało problem własności aptek, nie patrząc przez pryzmat interesu aptekarzy, ale ochrony niezwykle ważnego z punktu widzenia państwa sektora, jakim jest detaliczny obrót lekami.

Wprowadzenie udziału farmaceuty w strukturze własnościowej apteki nie było po to, by sprawić przyjemność danej grupie zawodowej, ale po to, by chronić rynek detaliczny przed monopolem.

Niektóre kraje, np. Norwegia, przekonały się, co znaczy, gdy do głosu dochodzą sieci. Wtedy minister nie jest partnerem, ale pełni rolę podrzędną. Rozproszenie rynku detalicznego leży zatem przede wszystkim w interesie państwa. „Syndrom norweski” powinien być nauczką dla innych krajów.

- Jednak z resortu zdrowia płyną głosy, że w Polsce „jest miejsce i na podmioty sieciowe, i małe podmioty gospodarcze prowadzące pojedyncze apteki. Konkurencja zaś jest jednym z filarów funkcjonowania gospodarki kapitalistycznej”. Wydaje się, że w opinii MZ, oddanie aptek farmaceutom mogłoby zachwiać tą konkurencją.
- Nic z tych rzeczy. Nie ma też mowy o odbieraniu własności, która została nabyta w sposób legalny. Myślę, że pierwszym krokiem, zanim zostaną podjęte jakiekolwiek decyzje, musi być pełne egzekwowanie przepisu o 1 procencie (zgodnie z Prawem farmaceutycznym, zezwolenia na prowadzenie apteki ogólnodostępnej nie wydaje się, jeśli podmiot występujący o zezwolenie prowadzi na terenie województwa więcej niż 1 procent aptek ogólnodostępnych - red.).

Sieci, obsługiwane przez doskonałe kancelarie prawne, miały pełną świadomość, że przekraczając ten próg, kiedyś mogą stracić nadliczbowe apteki.

Przez 11 lat przepis antykoncentracyjny, który powstał po to, by jak ostatnio stwierdził WSA „chronić rynek przed kartelizacją”, był systematycznie łamany.

Obecnie toczy się już kilkadziesiąt postępowań o cofnięcie zezwolenia na prowadzenie aptek, wiele z nich czeka już tylko na wyznaczenie terminu postępowania przed WSA. Groźba cofnięcia zezwoleń jest więc bardzo realna.

Jednak nie ma żadnego zagrożenia dla farmaceutów pracujących w aptekach, którym może zostać cofnięte zezwolenie, ponieważ już dzisiaj jak wynika z danych, liczba farmaceutów na rynku w stosunku do  ilości aptek jest zbyt mała.

Ponadto, do momentu wprowadzenia innych zmian w prawie, przepis o 1 procencie musi funkcjonować. Koncentracja powyżej 1 procenta to naruszenie przepisów. To, że wykorzystano bierność inspekcji farmaceutycznej nie oznacza, że proceder nabrał cech legalności.

Wiemy, że sieci dysponują dziesiątkami opinii prawnych, ale żadna z nich nie dotyka art. 37 ap prawa farmaceutycznego, zgodnie z którym, w momencie utraty przesłanki niezbędnej do uzyskania zezwolenia, to zezwolenie musi zostać obligatoryjnie cofnięte. Przesłanką do uzyskania zezwolenia jest posiadanie mniej niż 1 procent.

A zatem, jeżeli w wyniku na przykład łączenia się spółek doszło do przekroczenia progu antykoncentracyjnego zezwolenie musi zostać cofnięte.

Toczy się kilkadziesiąt postępowań w pierwszej instancji, wiele decyzji zostało podtrzymane przez GIF. Sprawy czekają na rozstrzygnięcie WSA. Jestem przekonany, że sąd kolejny raz zajmie racjonalne stanowisko i pierwsze decyzje uprawomocnią się już w tym roku.

- Niedawno pojawiły się informacje, że międzynarodowe sieci są zainteresowane przejęciem krajowych podmiotów. 1 procent powstrzymuje światowych gigantów przed tym „połknięciem”?
- Tak, przepis o 1 procencie to dzisiaj jedyna ochrona przed wejściem do Polski znacznie większej firmy. Postępowania, które się toczą, powinny zniechęcać  potencjalnych nabywców. Dopóki nie zostaną rozstrzygnięte, to nikt nie podejmie świadomej decyzji o zakupie kilkuset aptek, wiedząc, że za chwilę może je stracić.

Nawet gdybyśmy od jutra wprowadzili dowolny zapis chroniący nasz rynek detaliczny i usunęli z prawa przepis o 1 procencie, to zalegalizowalibyśmy działające już sieci. Wtedy nie byłoby przeszkód, by do Polski weszła duża korporacja i je przejęła. To obecnie jedyny przepis, który nas przed tym chroni.

- Co z zakazem łączenia hurtu z detalem?
- Od 11 lat istnieje przepis o zakazie łączenia hurtu z detalem. Tymczasem dwie hurtownie mają największe sieci aptek. Pozostawiam to bez komentarza.

- Czy ma Pan pomysł, jak rozwiązać problemy obsady magistrów farmacji w aptekach? Z rynku dochodzą sygnały o kierownikach „słupach”.
- To jest problem wynikający z faktu, że farmaceutów na obecną liczbę aptek jest za mało. Zjawisko nasila się wraz z otwieraniem kolejnych. Dotyczy zarówno aptek indywidualnych, jak i sieci.

Weryfikacja w tym zakresie należy do inspekcji farmaceutycznej i mamy nadzieję, że pomocny w tej identyfikacji będzie Centralny Rejestr Farmaceutów. Na pewno trzeba dążyć do tego, by eliminować martwe dusze i tzw. słupy. Będą szerokie konsultacje, jak rozwiązać ten problem.

Jednym z efektywnych narzędzi, mogących zatrzymać magistra farmacji w aptece, może być opieka farmaceutyczna.

- Jak ocenia Pan przedstawiony niedawno przez MZ projekt ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej w zakresie wdrożenia opieki farmaceutycznej?
- To na razie projekt na bardzo wstępnym etapie. Jego założeniem jest odbudowanie rangi farmaceuty i wynagradzania go za czynności, które wykonuje. Od razu dodam, że wszelkie dyskusje o mierzeniu ciśnienia, pobieraniu krwi w aptece itd., to nieporozumienie.

Mówimy o projekcie, którego najprostszą formą jest przykładowo płacenie farmaceutom za nauczenie pacjenta obsługi inhalatora. Pieniądze, które płatnik wyłoży za nasze usługi, zwrócą mu się wielokrotnie, chociażby w postaci zwiększonej skuteczności leczenia POChP czy astmy.

W niektórych krajach europejskich jest tak, że część wynagrodzenia dostaje farmaceuta, a część właściciel apteki. Indywidualny właściciel apteki, który prowadzi opiekę farmaceutyczną, dostanie pełną kwotę.

Wiemy, że część aptek ma obawy czy podoła obowiązkom. Jednak uważam, że na obecnym etapie koncentrowanie się na wymogu dodatkowego pomieszczenia lub czasu, jaki trzeba poświęcić na rozmowę z pacjentem, to niepotrzebne budzenie lęków. Będziemy pracować w ramach opracowanych procedur. Proces opieki farmaceutycznej będzie się rozwijał przez wiele lat. Na razie trwa dyskusja, jak ma wyglądać.

Obecnie pracujemy także nad tym, aby pokazać, że opieka farmaceutyczna jest tym, co wyróżnia farmaceutów na tle innych zawodów medycznych, np. techników farmaceutycznych. Wiemy, że dzisiaj najważniejszym kryterium wyboru apteki przez wielu pacjentów jest cena. Dlatego szukamy rozwiązania, które zwiąże pacjenta z indywidualną apteką.

Przez lata rządzący postrzegali farmaceutów jako tych, którzy mają proponować tańsze zamienniki, nie widząc w nas w ogóle partnera w terapii. Chcemy to zmienić. Nie możemy też dopuścić do jakiegokolwiek uprzywilejowania sieci w tym zakresie i nieuczciwego, marketingowego wykorzystania idei opieki farmaceutycznej. Nie może ona stać się elementem programu lojalnościowego. Mamy już pewne pomysły, jak to zrobić.

Cały wywiad: www.rynekaptek.pl

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum