Wojciech Kuta/Rynek Zdrowia | 05-10-2009 06:59

Są sposoby na poprawę bardzo trudnej sytuacji wielu polskich aptek

Pięciokrotny wzrost liczby aptek w ostatnich kilkunastu latach to jedna z przyczyn ograniczania dostępu Polaków do fachowej opieki farmaceutycznej. Paradoks? Tylko pozorny.

Podczas konferencji "Dystrybucja leków w Polsce" dyskutowano m.in. o obecnej sytuacji oraz przyszłości polskich aptek

A to dlatego, że w wielu regionach i miastach aptek jest za dużo, borykają się one z problemami finansowymi. Dlatego zmniejszają koszty funkcjonowania, także osobowe. Zaczyna w nich brakować farmaceutów przygotowanych do udzielania pacjentom kompetentnych porad.

Zresztą do prowadzenia takich rozmów często nie ma warunków zapewniających dyskrecję. Właściciele niektórych aptek, chcąc poprawiać ich rentowność, sięgają po promocje w rodzaju "lek za grosz". Ani drastyczne ograniczanie zatrudnienia, ani pobudzanie popytu na farmaceutyki nie są dobrymi rozwiązaniami - co do tego zgodni byli uczestnicy konferencji "Dystrybucja leków w Polsce", zorganizowanej przez wydawcę i redakcję miesięcznika Rynek Zdrowia i portalu rynekzdrowia.pl.

Zdaniem osób biorących udział w dyskusji panelowej pt. „Misja farmaceuty a marketing i aktywność biznesowa w obrocie lekami”, prawna regulacja liczby (rozmieszczenia aptek) uzdrowiłaby sytuację na rynku oraz mogłaby poprawić dostęp pacjentów do usług farmaceutycznych na najwyższym poziomie.

– Taka ustawa była już gotowa kilka lat temu. Przeszła nawet przez Senat, ale ostatecznie nie została uchwalona przez parlament – przypomniał Wojciech Kuźmierkiewicz, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego

Geografia aptek
– Apteka ma przede wszystkim pełnić funkcję placówki ochrony zdrowia. Dopiero potem jest sklepem. Dlatego musi być wpisana w politykę zdrowotną państwa i podlegać odpowiednim regulacjom. Przepisy dotyczące geografii aptek są stosowane np. we Francji, Hiszpanii, Austrii, Włoszech – wymieniał Michał Pietrzykowski, prezes Gdańskiej Okręgowej Rady Aptekarskiej.

Zdaniem prezesa Pietrzykowskiego, obecnie pacjent nie idzie do apteki głównie po to, aby leki kupić, tymczasem w pewnych sytuacjach powinien być tam poprowadzonym w procesie leczenia, otrzymać informację m.in. o możliwych interakcjach leków .

Michał Pietrzykowski podkreślał, że na początku lat 90. na jedną aptekę przypadało średnio ponad 2 farmaceutów, natomiast obecnie tylko 1,3. Między innymi dlatego, że liczba aptek zwiększyła się w ostanich kilkunastu latach 5-krotnie.

Jak już informowaliśmy, z danych firmy analitycznej Pharma Expert wynika, że około jedna trzecia aptek w naszym kraju objęta jest programami lojalnościowymi dużych firm zajmujących się hurtowym obrotem lekami. 35-40 proc. aptek była w zeszłym roku zadłużona.

W 2008 roku w Polsce działało 13 650 aptek. Na jedną statystyczną aptekę przypadało więc 2794 pacjentów. Dla porównania, w Austrii na jedną aptekę przypada ok. 5 500 osób;  we Francji – 3 500; we Włoszech – 4 000-5 000; w Portugalii – 6000.

Konkurencja za ścianą
– Sytuacja finansowa wielu aptek jest zła. Ograniczają koszty swojego funkcjonowania ze szkodą dla pacjentów – dodał Michał Pietrzykowski.

Także w opinii Wojciecha Kuźmierkiewicza apteka powinna być przede wszystkim swoistym zakładem opieki zdrowotnej. – Aby apteka dobrze świadczyła opiekę farmaceutyczną, powinna delegować do realizacji tej funkcji farmaceutę. Jednak ze względów ekonomicznych najczęściej nie jest to możliwe – ubolewał Wojciech Kuźmierkiewicz.

Zaznaczył, że rozmieszczenie aptek w Polsce w wielu regionach i miastach trudno uznać za racjonalne: – W w jednym z miast dwie apteki oddalone są od siebie o ok. 50 metrów. Znam także apteki, które dzieli tylko ściana...

Andrzej Smyk, prezes Organizacji Polskich Dystrybutorów Farmaceutycznych SA stwierdził, że rynek aptek został w naszym kraju nadmiernie uwolniony: – Proszę zwrócić uwagę, że obecnie obowiązujące regulacje prawne, np. dotyczące reklamy leków, odnoszą się przede wszystkim do producentów, a nie aptek – mówił prezes Smyk.

Dodał jednak, że apteka jest także sklepem. – Podejmowane przez hurtownie działania, mające m.in. pomóc  w zarządzaniu aptekami, budzą często sprzeciw aptekarzy, którzy uważają, że tego rodzaju działalność nie powinna być nastawiona głównie na zysk – powiedział Andrzej Smyk.

Zyski będą spadać, ale można się obronić
Jaka więc przyszłość czeka polskie apteki? Jak powinny funkcjonować, aby przetrwać na rynku? W opinii Andrzeja Tarasiewicza, prezesa Związku Pracodawców Hurtowni Farmaceutycznych zyski aptek, szczególne w zakresie leków refundowanych, będą spadać.

– Rozwijać się będzie telemedycyna oraz opieka domowa, szczególnie nad starszymi pacjentami, którzy przestaną być tak częstymi gośćmi w aptece. Leki będą też, w szerszym niż obecnie zakresie, dostarczane bezpośrednio do miejsca zamieszkania pacjenta – przewiduje prezes Tarasiewicz. – Dlatego apteki powinny rozszerzać swój asortyment, np. o dermokosmetyki. Poza tym należy prawnie ograniczać wypływ sprzedaży leków poza aptekami. Takie regulacje już na szczęście się pojawiły. To jest dobry kierunek.

Prof. Henryk Mruk z Katedry Handlu Międzynarodowego Akademii Ekonomicznej w Poznaniu prognozuje z kolei, że coraz więcej aptek będzie funkcjonowało w sieciach: – Cały świat zmierza ku sieci... W Polsce na drodze rozwoju tej tendencji stają jeszcze bariery mentalne. Np. polskie sklepy nie potrafiły się skonsolidować, dlatego największe sieci marketów w naszym kraju należą do Francuzów i Niemców.

– Właściciele aptek, aby przetrwać na rynku, muszą dobrze poznać zasady prowadzenia biznesu w ogóle – podkreślał profesor.