Resort przedstawia założenia ustaw mających uregulować rynek farmaceutyczny

Autor: Luiza Jakubiak/Rynek Zdrowia • • 26 listopada 2009 16:00

W czwartek (26 listopada) minister zdrowia Ewa Kopacz przedstawiła założenia do pakietu dwóch ustaw, regulujących rynek farmaceutyczny: ustawy refundacyjnej oraz prawo badań klinicznych.

Czy koszty tego tzw. podatku Twardowskiego zostaną przerzucone przez producentów na pacjentów?

Zapowiedziane zostały m.in. wprowadzenie sztywnych cen i marż, odejście od ustalania wykazów refundacyjnych w formie rozporządzeń - teraz będą to obwieszczenia, zmiana sposobu wyznaczania wysokości limitu w danej grupie terapeutycznej oraz zmiana sposobu tworzenia grup limitowych, wprowadzenie podatku od obrotów firm farmaceutycznych z przeznaczeniem na badania niekomercyjne oraz wprowadzenie rozwiązań podziału ryzyka między płatnika i podmiot odpowiedzialny.

Nie padły jednak konkretne terminy przedstawienia projektów do konsultacji. Minister zapowiedziała jedynie, że ze wzgledu na „skomplikowaną materię“ ustaw, wszyscy którzy będą chcieli przesłać do niej swoje uwagi, będą mieć na to 30 dni w ramach konsultacji zewnętrznych.

Ponieważ celem ustaw jest dostosowanie polskiego prawa do wymogów unijnej dyrektywy transparentności, wiceminister Marek Twardowski podkreślił dążenie do wprowadzenia właściwych procedur. Resort odejdzie od ustalania wykazów jako rozporządzeń.

– Minister zdrowia będzie mógł publikować obwieszczenia – powiedział portalowi rynekzdrowia.pl. – Wtedy możemy dokonywać zmian na wykazach nawet co dwa miesiące.

Najważniejsze założenia
Resort planuje wprowadzenie stałych cen detalicznych na leki refundowane w aptekach; wprowadzenie zmiany wysokości marży hurtowej na poziomie pomiędzy 4–5 procent; będzie ona mogła być dowolnie dzielona między hurtownie.

Nastąpi zmiana zasad wyznaczania limitów. Będzie on naliczany od 15 procent pokrycia rynkowego danym lekiem w grupie terapeutycznej, a także sposobu tworzenia grup limitowych. Zdaniem resortu, obecne zasady powodowały, że leki musiały mieć ustalony limit na ich cenie „same na siebie“, np. w grupie heparyn drobnocząsteczkowych.

Nastąpi zmiana tabeli marż detalicznych i sposobu ich naliczania, jak również wysokość opłaty ryczałtowej. Będzie to 0,3 proc. kwoty minimalnego wynagrodzenia. Nastąpi też wprowadzenie umów łączących płatnika z aptekami odnośnie produktów objętych refundacją.

Wszystkie kwestie związane z refundacją zostaną ujęte w jednym akcie prawnym. W miejsce obecnego resortowego Zespołu ds. Gospodarki Lekami, zostanie powołany zespół negocjacyjny Komisji Ekonomicznej.

Utworzona zostanie też Rada Przejrzystości, czyli zespół opiniodawczo-doradczy przy Prezesie Agencji Oceny Technologii Medycznych, który zastąpi obecną Radę Konsultacyjną AOTM.

Co na to branża?
Tę, poza założeniami do ustaw, których część znamy od co najmniej roku, interesuje przede wszystkim, kiedy te zmiany zostaną wprowadzone.

– Niech pani minister pokaże wreszcie projekt ustawy i wprowadzi go pod obrady Sejmu – komentuje Cezary Śledziewski, prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego. – Wprowadzenie sztywnych cen i marż, to regulacja strony podażowej. Musimy też regulować popyt na leki, czyli wydać zalecenia terapeutyczne dla lekarzy, wraz z aktualizowaną informacją o cenach leków.

Odnosząc się do sztywnych cen i marż, prezes Śledziewski opowiada się za rozwiązaniem proponowanym przez resort, bo jego zdaniem, leży to w interesie pacjenta.

– To wprowadzi rzeczywistą konkurencję na rynku. Dzisiaj dominuje konkurencja rabatowa, zaś substytucja generyczna w aptekach zamarła. Hurtownicy wprost żądają od producentów odpowiednich upustów.

Zdaniem branży innowacyjnej te nowe przepisy ograniczają konkurencję.

– Nie można rozpatrywać systemu sztywnych cen i marż w oderwaniu od systemu refundacji. O ile one funkcjonują tam, gdzie jest pełna refundacja leków, to nie ma znaczenia, ile na tym w kanale dystrybucji zarabia farmaceuta, ile hurtownik. Na końcu jest pacjent, który płaci tzw. „pharmacy fee“ – argumentuje Jerzy Toczyski, prezes GSK.

Sposób na patologie
Wszyscy przyznają, że polityka stosowania rabatów i upustów prowadziła w pewnych sytuacjach do patologii, takich jak sprzedawanie leków za 1 grosz, czy dopłacanie do produktów leczniczych. Jednak przeciwnicy sztywnych cen i marż twierdzą, że do wyeliminowania patologii nie trzeba zmieniać całego systemu funkcjonowania branży. Rozwiązaniem tego problemu mogłoby być na przykład zrezygnowanie z leków bezpłatnych i wprowadzenie sztywnej opłaty minimalnej.

Iwona Olszewska, dyrektor ds. medycznych firmyEgis Polska zwraca również uwagę, że częściowo sprawę rozwiązał zapis, który mówi o tym, że nie można reklamować leków refundowanych na poziomie apteki.

– Niedawne orzeczenie Naczelnego Sądu Administracyjnego dotyczące bonów rabatowych w przypadku leków refundowanych stanowi, że takie działanie jest zabronione. Leki za grosz, leki za punkty potraktowane zostały jako reklama. To w pewnym stopniu eliminuje to zjawisko.

Nie ma również zgody, co do oceny wpływu na rynek, jaki przyniesie wprowadzenie sztywnych cen i marż. Zdaniem producentów innowacyjnych, analizy wykonane przez dwie firmy IMS i PharmaExpert wskazują, że skutkiem zmiany regulacji będzie wzrost cen leków dla pacjenta.

Resort zaś powołuje się w tej kwestii na własne obliczenia: – Robiliśmy pewne symulacje i wynika z nich, że konkurencja cenowa między producentami spowoduje obniżenie cen leków – stwierdził minister Twardowski.

Podatek Twardowskiego

Resort zapowiedział także wprowadzenie podatku w wysokości trzech procent od obrotu firm farmaceutycznych. Uzyskane z tego środki będą przeznaczone na badania niekomercyjne. Wprowadzenie podatku od obrotu, to nieco dalej idące rozwiązanie, niż zastosowane we Włoszech, gdzie jest 5-procentowy podatek od wydatków firm na marketing.

Komentując włoskie rozwiązanie, prezes Toczyski nie krył „braku podekscytowania“ perspektywą wprowadzenia tego podatku: – Branża jest gotowa zaakceptować wszelkie pomysły, które zmierzają do zwiększenia dostępu do leków innowacyjnych dla pacjentów. GSK stoi na stanowisku, że porozumienia typu risk sharing agreements, dzielące ryzyko ponoszenia kosztów innowacyjnych terapii między płatnika i producenta, mogą stanowić jedno z rozwiązań...

- Gdyby chodziło o zwykłe obciążenie podatkowe od działalności promocyjnej, bez względu na to, co się promuje i wprowadza na rynek, to mamy do czynienia raczej z kolejną restrykcją - uważa Jerzy Toczyski. - A ta spowodowałaby zmniejszenie atrakcyjności rynku pod kątem wprowadzania nowych leków do Polski i ograniczanie inwestycji w promocję, ale też w edukację cenną dla środowiska lekarzy, farmaceutów i pacjentów...

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum