Refundacyjny Tryb Rozwojowy: "mam poczucie, że na tym polu nie osiągnęliśmy przełomu"

Autor: Luiza Jakubiak/Rynek Zdrowia • • 03 października 2020 08:00

Branża potrzebuje wyraźnego sygnału, że w całej polityce lekowej i refundacyjnej nie są brane pod uwagę tylko i wyłącznie związki zdrowotne, ale także istotne są związki gospodarcze: czy dany lek jest produkowany w Polsce, czy firma się wpisuje w suwerenność lekową. Jeśli tego nie wdrożymy na poważnie w cały proces refundacji leków, to nie będzie stymulacji do rozwoju przemysłu w Polsce - argumentuje b. wiceminister rozwoju, Krzysztof Mazur.

Fot. archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

- Oczkiem w głowie pana premiera Mateusza Morawieckiego jest dokument stworzony przez niego i jego współpracowników „Strategia odpowiedzialnego rozwoju”. Diamentem tego rozwoju jest wdrożenie w Polsce Refundacyjnego Trybu Rozwojowego, które jest kluczowym zadaniem zaplanowanym w tej strategii - przypomniał poseł Paweł Rychlik, podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Bezpieczeństwa Lekowego i Rynku Aptecznego w Polsce (1 października).

- Jesteśmy w fazie rekonstrukcji rządu, jak się „poukłada” i ministrowie zasiądą w swoich resortach, to wrócimy do tematu - dodał przewodniczący Zespołu, mówiąc o potrzebie ścisłego powiązania ze sobą spraw strategicznych dla bezpieczeństwa zdrowotnego Polaków i rozwoju gospodarczego.

- Ten obrazek - dwóch ministrów rozwoju i zdrowa, którzy siedzą obok siebie i dyskutują - o to właśnie w tym chodzi. Zdrowie i rozwój to jest właśnie ścieżka, na którą pozwala RTR - mówił poseł wskazując na obecnych na spotkaniu: wiceministra zdrowia, Macieja Miłkowskiego i wiceministra rozwoju, Krzysztofa Mazura.

W przypadku tego drugiego, można mówić już jako o byłym wiceministrze, jako że złożył on 29 września rezygnację z pełnionej funkcji, w związku z odejściem z Ministerstwa Rozwoju Jadwigi Emilewicz. Jednak wbrew koncyliacyjnemu podejściu posła Rychlika, być może jeszcze pod wpływem emocji związanych z rezygnacją, minister Mazur pozwolił sobie na gorzkie słowa pod adresem dotychczasowej współpracy obu resortach i słowa podziękowania za wkład w prace nad RTR:

- Podziękowania są nieuzasadnione, bo mam poczucie, że poza tym, że w wielu kontaktach z Ministerstwem Zdrowia proponowaliśmy rozwiązania, to na tym polu nie osiągnęliśmy przełomu. Myślę, że jest to wyzwanie, które zostało postawione przed nowym kierownictwem w Ministerstwie Rozwoju i mam nadzieję na otwartość nowego kierownictwa w Ministerstwie Zdrowia - mówił Krzysztof Mazur, przypominając, że Ministerstwo Rozwoju przedstawiło swój projekt RTR w 2016 roku, ale aktualnie projektem wyjściowym jest dokument powstający z resorcie zdrowia:

- Dzisiaj bazowy projekt ma minister zdrowia. Nasza propozycja jest znana, a teraz rolę wiodącą w tym procesie ma ministerstwo zdrowia. Do dzisiaj nie mamy od ministra zdrowia wyraźnej propozycji odnoszącej się do RTR w ten czy inny sposób.

Rozłożenie akcentów
- Myślę, że RTR jest niezbędny do tego, żebyśmy odpowiedzieli na wyzwania stojące przez Europą. Suwerenność lekowa jest na wielu forach europejskich odmieniana przez wszystkie przypadki. W Polsce mamy bardzo dobry potencjał, jeśli chodzi o leki generyczne. Branża potrzebuje wyraźnego sygnału, że w całej polityce lekowej i refundacyjnej nie są brane pod uwagę tylko i wyłącznie związki zdrowotne, ale także istotne są związki gospodarcze: czy dany lek jest produkowany w Polsce, czy firma kontrybuuje w rozwoju i innowacyjności Polski i czy się wpisuje w suwerenność lekową. Jeśli tego nie wdrożymy na poważnie w cały proces refundacji leków, to nie będzie stymulacji do rozwoju przemysłu w Polsce - dodał.

Kontynuował: - Wydaje mi się, że Ministerstwo Zdrowia trochę nie docenia siły, która jest w jego rękach, siły związanej z tym, że możemy realnie kształtować politykę refundacyjną. Rozumiemy, że na koniec dnia pieniędzy w budżecie jest za mało i pada pytanie, jak są rozłożone akcenty. Z naszej perspektywy wydaje się, że MZ zawsze ma ten akcent rozłożony przede wszystkim na szpital, bo to jest podstawowy paradygmat myślenia o zarządzaniu finansami i zdrowiu. Ta perspektywa rozwoju sektora jest gdzieś na drugim miejscu. My w tym dialogu staraliśmy się zawsze podkreślać ten drugi wymiar. Ale jak powiedziałem - przełomu nie było.

- Ten wymiar gospodarczy jest wymieniony w przepisach o refundacji gdzieś na ostatnim miejscu, ale jest. Urealnienie tego w tym procesie przez komisję ekonomiczną już byłoby krokiem naprzód. Takich instrumentów jest w prawie sporo, ale jest pytanie, czy po stronie MZ są rozłożone akcenty. Mam wrażenie, że te akcenty są przede wszystkim rozłożone w kierunku szpitala. Czy to się zmieni, będzie zależało już od ministerstwa zdrowia i nowego kierownictwa ministerstwa rozwoju - mówił Mazur.

RTR do KPRM?
Na brak współpracy resortów zwróciła tez uwagę Barbara Misiewicz-Jagielak, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego: - Mam wrażenie, że problem tego, iż RTR tak długo nie powstał, tkwi w tym, że do dogadania się zmuszone są resorty, które mają totalnie odmienne cele. Minister zdrowia musi za określony budżet kupić jak najwięcej zdrowia; zadaniem ministra rozwoju jest rozwój gospodarki.

-To jest pośrednio połączone, bo im lepszy będzie rozwój gospodarki i wyższy budżet, tym NFZ będzie dysponował większymi środkami. Po latach nadal słychać, że jest brak konsensusu. Czy roli nie wiodącej nie powinien mieć KPRM? Żeby zobaczyć, w co warto zainwestować i połączyć oba interesy? - pytała wiceszefowa PZPPF.

Na zakończenie posiedzenia poseł Paweł Rychlik przyznał, że jest dobrym pomysłem, by zainteresować bardziej tym tematem kancelarię prezesa Rady Ministrów.

W końcu podobno RTR jest diamentem w strategii premiera.

Pewność inwestycji
Przekazując informacje na temat postępów prac resortu zdrowia nad RTR, wiceminister Maciej Miłkowski przyznał, że na razie formalnie resort nie jest w stanie pokazać konkretnych przepisów, bo związane jest to z nowelizacją przepisów innych ustaw.

Przypomniał też problemy, z jakimi musi zmierzyć się minister zdrowia dysponując budżetem zdrowotnym: - Zawsze mamy ten dylemat: czy kupować jak najtaniej i szukać możliwości na całym świecie po to, by nasz budżet był wykorzystany optymalnie, czyli żeby kupować dużo zdrowia. Jako Polska wydajemy mniej niż średnia większości państw Unii Europejskiej. Dlatego jest nam trudno gospodarować budżetem refundacyjnym. Tym bardziej, że ceny wielu leków są bardzo wysokie. W Unii Europejskiej leki innowacyjne mają jednolitą cenę.

Przyznał, że minister widzi konieczność wzmocnienia rentowności produkcji leków w Polsce: - Pozyskaliśmy w pierwszej połowie roku dane dotyczące tego, gdzie znajduje się faktyczne miejsce produkcji leków sprzedawanych w Polsce, jakie leki są sprowadzane na polski rynek, również czy dana substancja czynna jest produkowana w Polsce.

Jak się okazało tylko ok. 30 proc. leków sprzedawanych w aptece jest produkcji polskiej. Udział polskiego API jest marginalny. - Produkcja API w Polsce jest znacząco droższa niż produkcja na rynku azjatyckim, zlokalizowana głównie w Indiach i Chinach. Chcemy zachęcać producentów zagranicznych, żeby inwestowali w Polsce. Dla nas bezpieczeństwo lekowe jest najistotniejsze i zwracamy mniejszą uwagę na kwestie tego, że ktoś robi w Polsce np. centra usług wspólnych czy księgowe. To nie za bardzo wzmacnia naszą produkcję leków.

- Najważniejsze jest, żeby RTR powstał i by była pewność inwestycji, na przykład w postaci refundacji przez kilka lat dłużej i wyższej ceny. Ta cena oczywiście może się zmieniać, bo sytuacja rynkowa się zmienia, ale by była większa pewność po stronie przedsiębiorcy, że ta inwestycja się zwróci - mówił minister Miłkowski.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum