Recepta na leki w nadciśnieniu - jak "gorący kartofel"?

Autor: Dziennik Gazeta Prawna/Rynek Zdrowia • • 09 lipca 2018 10:31

Brać leki czy nie brać? Jeśli iść do lekarza, to do którego? - takie pytania zadają sobie chorzy leczący nadciśnienie medykamentami, w których substancją czynną jest walsartan. Informacje o zagrożeniu są niespójne, a interniści nie kwapią się do przepisywania pacjentom nowych leków.

Interniści jednak wcale nie kwapią się do przestawiania pacjentów na nowe leki. Fot. Fotolia

Rocznie sprzedaje się ponad 9 mln opakowań leków na nadciśnienie, a tych, w których znalazła się substancja pochodząca z chińskiej fabryki, gdzie wykryto nieprawidłowości przy produkcji - co najmniej 2,5 mln.

Informacje przekazywane przez Ministerstwo Zdrowia m.in. opierają się na stanowisku konsultanta krajowego w dziedzinie kardiologii, który radzi, by pacjenci udali się jak najszybciej do lekarza POZ po receptę na inny lek.

"Kardiolodzy odsyłają do internistów, interniści do kardiologów. Rzecznik praw pacjenta na urlopie, a producenci trefnych leków nie czują się winni" - pisze Dziennik Gazeta Prawna.

Interniści jednak wcale nie kwapią się do przestawiania pacjentów na nowe leki. Z 10 przychodni, z którymi skontaktował się się DGP, w zaledwie w trzech udało się porozmawiać z lekarzem orientującym się w problemie walsartanu.

"Jeden z medyków stwierdził, że nie ma problemu i może zmienić leki. Dwóch zaś stwierdziło, że może jedynie wystawić receptę na inny lek z walsartanem, a jeśli ktoś chciałby leczyć się inną substancją czynną, to musi skorzystać z porady kardiologa" - czytamy w DGP.

GIF z jednej strony tonuje nastroje, ale w decyzjach administracyjnych o wycofaniu leków z walsartanem wskazuje wprost: to bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia lub życia pacjentów.

Więcej: www.gazetaprawna.pl

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum