PAP/Rynek Zdrowia | 18-04-2019 16:39

RTR, czyli jak pieniądze z refundacji mogą wesprzeć rodzimy przemysł

Można zaproponować uwarunkowanie wysokości cen urzędowych leków od aktywności inwestycyjnej i badawczo-rozwojowej firmy farmaceutycznej - przekonują eksperci, dyskutując o kształcie projektu Refundacyjnego Trybu Rozwojowego i polityce cenowej dotyczącej leków.

Fot. Takeda

Pierwsze informacje o planowanym Refundacyjnym Trybie Rozwojowym pojawiły się już w 2016 roku, a jego pierwotnym celem było przyznanie preferencji refundacyjnych dla firm, które już produkują leki w Polsce lub zdecydują się uruchomić tu produkcję - przypomniano podczas prezentacji raportu IQVIA pt. "Refundacyjny Tryb Rozwojowy. Rozwiązania europejskie i perspektywy dla Polski" (Warszawa 18 kwietnia 2019r.).

Długa historia projektu
W kolejnych latach projekt został poszerzony o takie elementy jak stworzenie kategorii producentów określanej mianem „Partnerów Polskiej Gospodarki”, co ma dać szereg korzyści, takich jak wspieranie zatrudnienia w działach B&R, zapewnienie szybszego dostępu do nowoczesnych terapii dla pacjentów oraz zmiana polityki zakupowej w sposób wspierający wdrażanie nowych leków, uwzględniający zaangażowanie podmiotów w gospodarkę.

W marcu 2018 roku podczas Kongresu Wyzwań Zdrowotnych ówczesny wiceminister Marcin Czech zapewnił, że prace nad RTR są kontynuowane we współpracy z Ministerstwem Przedsiębiorczości. Pół roku później nadal zapewniał, że prace trwają. Zarys rozwiązania wpierającego rozwój polskiego przemysłu farmaceutycznego znalazł się w dokumencie Polityka lekowa państwa na lata 2018-2022.

W styczniu br. został rozstrzygnięty przetarg na stworzenie projektu ustawy o RTR. Finał prac nad projektem był spodziewany wiosną 2019 roku. Na razie jedyną konkretną informacją jest posiedzenie Parlamentarnego zespołu na rzecz Wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego, zaplanowane na 25 kwietnia br. Posłowie będą dyskutować o Refundacyjnym Trybie Rozwojowym i polityce cenowej dotyczącej leków.

Ojciec RTR o swoim projekcie
- To ówczesny minister rozwoju, Mateusz Morawiecki przyszedł do resortu zdrowia i zlecił opracowanie takiego rozwiązania, które będzie umożliwiało użycie pieniędzy z refundacji nie tylko dla dobra pacjentów, ale także dla polskiej gospodarki - wspominał podczas konferencji Krzysztof Łanda, wiceminister zdrowia w latach 2015-2017, pomysłodawca RTR.

Przypomniał, że w obecnej ustawie refundacyjnej znajdują się zapisy o kryteriach cenowych, które członkowie Komisji Ekonomicznej mogliby rozpatrywać w trakcie negocjacji z firmami farmaceutycznymi, doceniając ich działania biznesowe na terenie Polski.

- Jednak ten przepis nie jest stosowany w praktyce - przyznał dr Łanda dodając, że nie dziwi się temu podejściu: - Członkowie Komisji boją się różnicować firmy pod względem ich aktywności, bez przejrzystości i kryteriów wskazujących jednoznacznie na partnerów polskiej gospodarki. Tu potrzebny jest pewien automatyzm.

Krzysztof Łanda dodał również, że jest zwolennikiem tzw. mocnego RTR. Przypomniał, że opracowując to rozwiązanie brano pod uwagę 2,2 mld zł rocznie. Skąd na to pieniądze? - Z 12 mld zł przeznaczanych na refundację można zamrozić wydatkowanie środków na nowe leki w okresie 2-3 lat. To pozwoli uwolnić pieniądze na RTR - tłumaczył.

Jego zdaniem zapowiedź przeznaczenia na ten cel 20-30 mln zł rocznie nie zachęci firm do inwestowania w Polsce.

Hiszpańska droga do rozwoju
We wspomnianym raporcie dokonano porównania form wspierania rodzimego przemysłu w innych krajach, szczególnie tych, które mają podobną strukturę przemysłu farmaceutycznego.

Europejskie rynki farmaceutyczne można podzielić ze względu na bilans handlowy oraz strukturę produkcji. Polska, Hiszpania, Grecja czy Portugalia należą do państw, które mają ujemny bilans handlowy oraz charakteryzują się dużą produkcją leków generycznych. Włochy pomimo przewagi oryginalnej produkcji również mają ujemny bilans handlowy. Państwa z kolejnej grupy, o produkcji generycznej, takie jak Słowenia, Węgry, Holandia i Austria posiadają dodatni bilans handlowy.

Z państw charakteryzujących się ujemnym bilansem handlowym i strukturą produkcji z dominacją produktów generycznych, czyli z państw, które najbardziej mogą zyskać na programach wsparcia, tylko Hiszpania zdecydowała się na wprowadzenie programu mającego na celu zwiększenie eksportu i ogólnego rozwoju przemysłu farmaceutycznego poprzez ulgi i bonifikaty w systemie refundacyjnym w ramach programu PROFARMA.

Profarma - jak to działa?
Program ustanawia kategorię firm uprawnionych do zniżek w obowiązkowym podatku obrotowym wynoszącym od 1,5% do 2% wartości wszystkich leków refundowanych sprzedanych na terenie Hiszpanii, na podstawie ich wpływu na hiszpańską gospodarkę.

Umożliwia zdobycie od 5 do 22% zwolnienia z tak rozumianego podatku obrotowego, zależnie od kwalifikacji firmy do jednej z kategorii, oraz dodatkowe 10% dla najlepiej ocenianych firm prowadzących badania podstawowe i przedkliniczne.

Warunki kwalifikacji dla przedsiębiorstw to m.in. posiadanie działalności produkcyjnej oraz badawczo-rozwojowej w zakresie leków, prowadzonej na terenie Hiszpanii.

Poza zwolnieniem z podatku obrotowego, który dotyczy wszystkich podmiotów sprzedających leki refundowane na terenie Hiszpanii, uczestnictwo w programie ma również inne skutki, np. w przypadku ubiegania się o subsydia przyznawane przez Ministerstwo Przemysłu, turystyki i Handlu, daje on lepsza pozycję startową dla firm znajdujących się w poszczególnych kategoriach programu.

Jak przekonują autorzy raportu, warto uważniej przyjrzeć się temu hiszpańskiemu rozwiązaniu, ograniczając zakres podatku obrotowego, którego w Polsce nie ma. W to miejsce można zaproponować inny mechanizm, np. uwarunkowanie wysokości cen urzędowych od aktywności inwestycyjnej i badawczo-rozwojowej firmy.