Przychodzą pacjenci do aptekarzy i nie mówią o działaniach niepożądanych leku

Autor: Katarzyna Wolnik/Rynek Zdrowia • • 18 września 2009 06:17

Prawo farmaceutyczne nakłada m.in. na aptekarzy obowiązek zgłaszania działań niepożądanych leków. Ale skąd farmaceuta ma wiedzieć o takich działaniach, jeśli pacjenci o nich nie informują?

Przychodzą pacjenci do aptekarzy i nie mówią o działaniach niepożądanych leku
Skąd farmaceuci mają wiedzieć o działaniach niepożądanych leków, jeśli pacjenci o nich nie informują? Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Specjaliści przyznają, że rodzimy system monitorowania tego typu zdarzeń jest nieskuteczny. W krajach, gdzie funkcjonuje najlepiej, w zgłaszaniu nie bierze udziału więcej niż 10 proc. lekarzy, o farmaceutach nie wspominając.

Problem jest poważny, gdyż badania kliniczne nie wykazują odległych skutków zażywania specyfików. Połowa leków wycofywanych z powodu działań niepożądanych była sprzedawana w aptekach przez kilka lat.

- Farmaceuci praktycznie nie zgłaszają niepożądanych działań leków. Mamy dosłownie kilka takich zgłoszeń w ciągu ostatnich lat - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Agata Maciejczyk z Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych.

To właśnie do tej instytucji mają wpływać zgłoszenia od farmaceutów. Ale w zasadzie nie wpływają... – W ciągu trzech lat mojej pracy w aptece tylko jedna osoba zgłosiła działanie niepożądane leku – mówi nam Urszula Czop, kierowniczka apteki Centrum II w Katowicach.

Przypadkowo, z opóźnieniem
Małgorzata Czapla-Wójcik, szefowa apteki Savima w Krakowie zauważa, że klienci, jeśli wspominają o działaniu niepożądanym leku, to robią to ze znacznym opóźnieniem, np. kiedy przychodzą już z inną receptą.

– Zdarza się, że nie chcą jakiegoś leku, bo się po nim źle czują i proszą o inny, ale ogólnie nie są to częste przypadki – zauważa farmaceutka. Jej zdaniem lekarz powinien poinformować pacjenta o możliwych działaniach niepożądanych, a nie tylko wypisać receptę i powiedzieć „do widzenia”.

– Kiedyś pacjent z alergią zgłosił u nas, że lek przeciwhistaminowy wywołał u niego senność. Ale takie działanie niepożądane, przy stosowaniu tego typu leków u osób z alergią, może, niestety, wystąpić – przypomina sobie Joanna Wojtaszak, farmaceutka z krakowskiej apteki.

Zgodnie z Prawem farmaceutycznym, działaniem niepożądanym produktu leczniczego jest każde niezamierzone i niekorzystne działanie, które pojawia się podczas stosowania dawek zalecanych w leczeniu chorób, w celach profilaktycznych lub w celu modyfikacji czynności fizjologicznych organizmu.

Nie istnieją leki całkowicie pozbawione tego rodzaju działań. O przydatności leku w terapii konkretnego schorzenia decyduje bilans korzyści i strat wywoływanych przez lek.

O który lek chodzi?

Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem, osoby wykonujące zawody medyczne, a więc lekarz medycyny, farmaceuci, pielęgniarki i położne, zobowiązani są do zgłaszania (na specjalnym formularzu) wszystkich niepożądanych działań leków.

Stanisław Piechula, prezes Śląskiej Izby Aptekarskiej wskazuje, że pod hasłem „działania niepożądane” w ulotkach dołączanych do leków, znajdujemy ogromną liczbę wszystkich możliwych dolegliwości, które mogą wystąpić po zażyciu leku.

– Producenci „ładują" do ulotek wszystko, co się da, żeby mieć święty spokój – stwierdza dosadnie prezes Piechula.

Elżbieta Piotrowska-Rutkowska, prezes Łódzkiej Izby Aptekarskiej zauważa, że coraz więcej osób skarży się w aptekach na działania niepożądane, np. wypryski, biegunki, złe samopoczucie, ale...

– Jeśli przyjmują kilka albo kilkanaście różnych leków, przepisanych przez różnych lekarzy, to nie jesteśmy w stanie stwierdzić, który i dlaczego im zaszkodził. Między lekami mogą przecież występować rozmaite interakcje – tłumaczy prezes Piotrowska-Rutkowska. – Wtedy odsyłamy pacjenta do lekarza pierwszego kontaktu i radzimy, aby pokazał mu wszystkie leki, który zażywa.

Obowiązek zgłaszania w szybkiej procedurze dotyczy ciężkich działań niepożądanych, zarówno tych opisanych w ulotce, jak i w niej niewymienionych.

– Najbardziej zależy wszystkim na zgłaszaniu tych jeszcze nieznanych powikłań polekowych. Osoba zgłaszająca nie ma obowiązku dokonywania oceny przyczynowo-skutkowej między lekiem a reakcją, nie musi więc zastanawiać się, czy to, co opisuje, jest ciężkie, znane, nieznane – tłumaczy Maciejczyk.

Nie wszyscy są wiarygodni
Farmaceuci wskazują na jeszcze jedno zjawisko związane ze zgłoszeniem działań niepożądanych – okazuje się robią to czasami osoby cierpiące na zaburzenia psychicznie. – Mamy takich stałych klientów, którzy mówią na przykład, że lakcid wypalił im przełyk albo że jakieś tabletki na bazie czosnku tak sponiewierały im żołądek, że byli w stanie agonalnym – opowiada Tomasz Targoński, kierownik apteki Natura w Lublinie.

Podobne doświadczenia ma Agnieszka Owczarek z katowickiej apteki Medialis: – Ktoś przeczytał w ulotce, jakie działania niepożądane ma aspiryna i wraca do nas oburzony z pytaniem, dlaczego to w ogóle sprzedajemy – mówi farmaceutka. Przyznaje jednak, że świadomość pacjentów w kwestii działań niepożądanych leków wcale nie jest mała.

– Proszą nas – jeszcze przed zakupem – o pokazanie ulotki, czytają i często są na tyle przerażeni, że w ogóle nie kupują. Wiele osób już wie, że np. dany lek im szkodzi lub powoduje uczulenie, więc proszą o inny – dodaje Agnieszka Owczarek.

Tomasz Targoński zauważa, że działania niepożądane leków w pewnym sensie napędzają rynek farmaceutyczny: – Mechanizm jest prosty. Ktoś przesadził z ilością magnezu, dostał biegunki, przychodzi więc po leki na biegunkę – opisuje wziętą z życia sytuację.

Dlaczego system nie działa
Generalnie praktyka wskazuje, że rola aptekarzy w monitorowaniu działań niepożądanych leków jest w Polsce jest znikoma. Z czego to wynika?

– System jest w ogóle nieskuteczny – przyznaje Agata Maciejczyk. – Farmaceuci zgłaszają więcej informacji w krajach, gdzie farmaceuci kliniczni współpracują z lekarzami w oddziałach szpitalnych, doradzając im, jakie leki podać i opracowując standardy, m.in. przy tworzeniu receptariuszy. Mają wtedy wgląd w dokumentację medyczną i bezpośredni kontakt z leczonym pacjentem. W Polsce brakuje takiej współpracy między lekarzami i farmaceutami.

Zdaniem Agaty Maciejczyk, w naszych aptekach brakuje miejsca na rozmowę farmaceuty z pacjentem w warunkach zapewniających intymność. Nie jest też dobrze rozwiązana kwestia tzw. opieki farmaceutycznej, czyli m.in. doradzania pacjentom przez farmaceutów, ale nie w ramach promocji leku, tylko przeprowadzenia z pacjentem wywiadu.

Problem jest poważny
– Zgłoszenia działań niepożądanych są potrzebne. Stanowią podstawę do uzupełniania wiedzy o leku. W krajach Unii Europejskiej działania te stanowią one piątą w kolejności najczęstszą przyczynę zgonów hospitalizowanych pacjentów – podsumowuje Agata Maciejczyk.

Działanie leków musi być monitowane także po ich zarejestrowaniu i dopuszczeniu do obrotu. Rzadko występujące powikłania oraz interakcje są często wykrywane dopiero, gdy lek jest podawany przez dłuższy czas wielu pacjentom. Aż około 50 proc. leków wycofywanych z powodu działań niepożądanych było w obrocie aptecznym przez 5 lat.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum