Prof. Woroń: opioidy są najbezpieczniejszymi lekami przeciwbólowymi

Autor: Luiza Jakubiak • Źródło: Rynek Zdrowia10 grudnia 2022 06:30

Nie ma sytuacji, w której ból, który spełni swoją rolę informacyjno-ostrzegawczą, miałyby jakąkolwiek dodatkową dobrą rolę. Ból w żaden sposób nie uszlachetnia. Dlatego należy go skutecznie leczyć - mówi prof. Jarosław Woroń.

Prof. Woroń: opioidy są najbezpieczniejszymi lekami przeciwbólowymi
W Polsce jest opioidofobia, która wynika z braku dostaecznej wiedzy o mechanizmie działania leków Fot. AdobeStock
  • W Polsce jest nieuzasadniony lęk przed opioidami, który zazwyczaj wynika z niedostatecznej wiedzy na temat mechanizmów ich działania
  • Tymczasem opioidy są najbezpieczniejszymi lekami przeciwbólowymi - mówi prof. Jarosław Woroń
  • Leczenie bólu jest bardzo ważne, by nie przeszedł on z fazy bólu ostrego w stan przewlekły
  • Ból przewlekły powoduje zmniejszanie się substancji szarej w mózgu i jest czynnikiem zwiększającym ryzyko demencji oraz zaburzeń poznawczych

Ból w żaden sposób nas nie uszlachetnia

- Bez bólu nie jesteśmy w stanie żyć. Ale ból jest również czymś, czego się najbardziej boimy, bo jest bodźcem awersyjnym. Nie ma sytuacji, w której ból, który spełni swoją rolę informacyjno-ostrzegawczą, miałyby jakąkolwiek rolę dodatkową dobrą, skuteczną, efektywną wpływając na nas. Ból w żaden sposób nie uszlachetnia – podkreśla prof. Jarosław Woroń, kierownik krakowskiego Zakładu Farmakologii Klinicznej Katedry Farmakologii CM UJ.

Dlatego tak ważne jest właściwe leczenie bólu. Bo ból nieleczony lub źle leczony może być powodem chronifikacji, czyli narastania zmian w układzie nerwowym, które spowodują przejście bólu ostrego w ból przewlekły.

- Taki ból nie spełnia roli ostrzegawczo-obronnej ze względu na charakter i objawy. Staje się chorobą samą w sobie i źródłem cierpienia. Odpowiadają za niego inne mechanizmy, jest trudny do kontroli i leczenia - mówi dr Magdalena Kocot-Kępska, prezes Polskiego Towarzystwa Badań Bólu, z Zakładu Badania i Leczenia Bólu Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

W dodatku ból chroniczny powoduje powstanie utrwalonych zmian neuroplastycznych w postaci zmniejszenia grubości substancji szarej. Zmiany dotyczą ośrodków, gdzie dochodzi do modulacji bólu.

- Musimy doprowadzić do tego, aby nie powodować, że mózg będzie mógł sam w sobie generować samouszkodzenie. Bo jest to rodzaj samouszkodzenia - ból chronifikowany jest czynnikiem uszkadzającym – mówi prof. Woroń.

Również dr Kocot-Kępska podkreśla, że ból przewlekły musimy leczyć dlatego, że nasz mózg zaczyna pracować zupełnie inaczej, co udowodniono w badaniach z użyciem rezonansu magnetycznego.

- Substancja szara u pacjentów z przewlekłym bólem krzyża ulega zmniejszeniu. Mózg z fibromialgią starzeje się 10 razy szybciej niż u pacjentów bez fibromialgii. Czyli ból przewlekły będzie czynnikiem zwiększającym ryzyko demencji, zaburzeń poznawczych, będzie pogarszał funkcjonowanie mózgu pacjentów niezależnie od wieku - wymienia specjalistka.

Tymczasem z leczeniem bólu w Polsce nie jest najlepiej. Jakie błędy najczęściej popełniamy? O czym należy pamiętać?

Jednych leków unikamy, innych nadużywamy

Jednym z problemów, o którym mówią eksperci od lat, jest nieuzasadniony lęk przed opioidami, który zazwyczaj wynika z niedostatecznej wiedzy na temat mechanizmów ich działania.

- Mamy przekłamania na temat kryzysu opioidowego, który jest w USA. W Polsce mamy bardziej problem z opioidofobią niż z kryzysem opioidowym. Silny ból równa się silny opioid. Pamiętajmy o tym, że opioidy są najbezpieczniejszymi lekami przeciwbólowymi. Dlatego, że my też produkujemy endogenne peptydy opiatopodobne i nie boimy się tego, że się od nich uzależnimy. Dlaczego? Bo produkujemy ich tylko tyle, ile nam potrzeba. Jest tzw. zjawisko miareczkowania, czyli dostosowywania dawki do rzeczywistego zapotrzebowania, co jest niezwykle istotne – wyjaśniał prof. Jarosław Woroń.

Paradoksalnie nie mamy oporów, by bezkrytycznie zażywać inne leki przeciwbólowe, stosując na przykład samoleczenie czy suplementację. Nadużywamy leków, ulegając reklamie; idąc na skróty, korzystamy z receptomatów, wprowadzając terapię poza kontrolą lekarza. W ten sposób pacjent sam generuje problemy, zamieniając patologię w postaci bólu na patologię w postaci działań niepożądanych leków przeciwbólowych.

- Pomimo tego, że jesteśmy na jednej z ostatnich pozycji w Europie, jeśli chodzi o spożycie leków opioidowych, to jesteśmy na bardzo wysokich pozycjach, jeśli chodzi o spożycie analgetyków nieopioidowych. Jednym z najczęściej błędnie stosowanych analgetyków jest paracetamol, który nie jest lekiem na wszystko, nie na każdą dolegliwość bólową - podkreśla specjalista.

W Polsce też mamy ogromny problem z nadużywaniem leków z grupy benzodiazepin i grupy leków niebenzodiazepinowych nasennych. Te leki nie regulują snu, tylko wprowadzają nowe zaburzenie i powodują, że jest gorzej niż było.

- Polacy są też w pierwszej piątce państw, które przyjmują najwięcej leków zbędnych. Nie mówiąc już o tym, że mamy problem z suplementowaniem. Tymczasem mamy coraz więcej suplementów, które mogą chronifikować ból, ponieważ wywołują aktywację układu serotoninowego, a serotonina na obwodzie jest algezjogenna i działa probólowo - wyjaśnia.

Niektóre reklamy bazują na tym, że jest kilka osób, które wzajemnie się uświadamiają, że robią dobrze. Na koniec jest efekt w postaci zasady, która bynajmniej nie pomaga, a wręcz szkodzi: nie ten pacjent, dostaje nie ten lek, nie w tej dawce i nie w tym towarzystwie.

Leczenie bólu tylko całościowo

Jest kilka zasad, które powinny obowiązywać w leczeniu bólu. Przede wszystkim lek musi być dostosowany do pacjenta wedle zasady: lek dla pacjenta, a nie pacjent dla leku. Nie ma leków, które byłyby dla każdego. Tymczasem lek przeciwbólowy jest czasem dobierany zupełnie przypadkowo.

- To co ważne, to przede wszystkim właściwa ocena pacjenta z bólem. Lek na ból ma pasować tak jak czapka na głowę. To nie może być cokolwiek. Gdy pytamy, gdzie boli, jak boli, to musimy lek tak dobrać, by był w efekcie skuteczny tam, gdzie boli zgodnie z zasadą: leczymy tam, gdzie  powstaje, a nie gdziekolwiek indziej. Druga istotna kwestia na ile boli, czyli siła działania – wymienia prof. Woroń.

Po drugie, poza bólem pacjent zazwyczaj ma inne dolegliwości. Decydując o sposobie leczenia bólu specjalista powinien zadać sobie pytanie, czy w przypadku danego pacjenta i jego bólu wystarczy sama analgezja?

- Ból ma afekt – czyli nie da się osobno leczyć bólu i depresji – trzeba leczyć obydwa. Musi się wyspać, nie może być w lęku. Wiele analgetyków ma swoje dodatkowe efekty działające kompleksowo na cały zespół kontroli objawów, które mogą doprowadzić do chronifikacji bólu. Potrzebne jest podejście całościowe. Nie leczymy bólu, tylko pacjenta z bólem. Inne choroby współistniejące wpływają na ból i ból wpływa na inne choroby współistniejące.

Efektem nieprawidłowo prowadzonej farmakoterapii bólu jest jatrogenizacja i chronifikacja bólu. Jak podkreśla specjalista, w warunkach polskiej farmakoterapii pacjenta z bólem mamy błędne koła.

Część pacjentów zgłasza się do poradni leczenia bólu nie dlatego, że jest chora, tylko dlatego, że jest leczona. Ktoś za pomocą leczenia spowodował u nich proalgezję. Takimi lekami są niektóre leki przeciwdepresyjne, antycholinergiczne, wiele grup leków, które inwalidyzują pacjenta.

- Pamiętajmy, że zła terapia bólu może jatrogenizować. Często słyszymy na zjazdach kardiologicznych, że jeśli pacjent ma chore serce, nie może brać niesteroidowych leków przeciwzapalnych. To są bajki z mchu i paproci, które niestety bardzo źle wpływają na leczenie bólu. Bo lekarze przyjmują pewne wskazania, które dotyczą stosowania lub nie stosowania niektórych grup leków ze szkodą dla pacjenta – ocenia ekspert.

Elementem kompleksowego podejścia do leczenia bólu jest też dieta.

– Istotne jest to, co robimy w zakresie żywienia. Wszystkie miłe, smaczne substancje zwykle mają glutaminian sodu. Kwas glutaminowy, który przechodzi przez barierę krew-mózg drażni receptory aminokwasów pobudzających, czyli rozkręca ból. Dlatego dodałbym dietę w leczeniu bólu – podkreśla prof. Woroń.

Dodatkowej uwagi wymagają też pacjenci z otyłością, którzy mają dodatkową objętość dystrybucji. Stosowane u nich leki muszą być na tyle skuteczne, by przedzierając się przez tłuszcz, doszły do receptora, który jest związany z bólem.

Mózg sam zaczyna nakręcać ból

Nowym zjawiskiem w obszarze leczenia bólu są problemy, które pojawiły się wraz z pandemią COVID-19. Często do opisywania tych problemów stosowany jest nowy typu bólu – nocyplastyczny, który zaczyna się wzmacniać w ośrodkowym układzie nerwowym, prowadząc do bardzo niebezpiecznych zjawisk: sensytyzacji i hiperalgezji wtórnej. To oznacza, że mózg sam zaczyna nakręcać ból, a konsekwencją jest przede wszystkim inwalidyzacja.

- Ból przewlekły to zmora tysięcy Polaków, dlaczego, że za bólem często czają się problemy psychiczne. To co w czasie pandemii COVID-19 rozkojarzyło terapię bólu to izolacja, samotność, poczucie niepewności. W warunkach polskich, pacjent który przychodzi z bólem przewlekłym, to nie jest pacjent, który wymaga leczenia bólu, tylko całościowego spojrzenia na farmakoterapię, bo większość tych pacjentów ma zespół BBLD, czyli ból, bezsenność, lęk, depresja – mówi prof. Woroń.

COVID-19 dał nam 25 proc. więcej rozpoznań depresji. Do tego później doszły kolejne informacje o wojnie w Ukrainie, inflacji i wzroście cen.

- Informacja dzisiaj jest stresem. Zespół stresu pourazowego nakłada się na ryzyko chronifikacji bólu. Troska o jutro jest bardzo ważnym elementem. Jak pokazują badania, pacjenci, którzy mają niezakończone postępowanie rentowe czy odszkodowawcze, o wiele częściej jest to czynnik ryzyka chronifikacji bólu – dodaje ekspert.

Przypomina, że dzisiaj 37 procent Polaków żyje w przeludnionych mieszkaniach. COVID-19 pokazał nam zespół nadobecności osób bliskich, kiedy wszyscy siedzieli na małej przestrzeni w pracy i nauce zdalnej. To jest czynnik, który uruchamia aktywację osi podwzgórze-przysadka-nadnercza, czyniąc nasze życie coraz mniej znośnym i wywołując tzw. hiperkortyzolemię. To zaczyna niestety coraz bardziej powodować, że jesteśmy dysforyczni, czyli w stanie nadmiernego rozdrażnienia, agresji, nawet wobec błahych bodźców.

Wypowiedzi zarejestrowane podczas konferencji zorganizowanej 22 listopada 2022 roku przez przedstawicieli Polskiego Towarzystwa Badania Bólu i Fundacji Eksperci dla Zdrowia w ramach kampanii NIE MUSI BOLEĆ !

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum