Prof. Reguła: w Polsce trzeba być bardzo chorym, aby być leczonym biologicznie

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 29 maja 2019 21:58

Nowe terapie na chorobę Leśniowskiego-Crohna dają zdecydowanie więcej korzyści zdrowotnych niż leki starsze; ponadto są opłacalne kosztowo - mówili eksperci w środę (29 maja) na spotkaniu prasowym w Warszawie.

Prof. Reguła: w Polsce trzeba być bardzo chorym, aby być leczonym biologicznie
Konsultant krajowy w dziedzinie gastroenterologii prof. Jarosław Reguła. Fot. PTWP

Podkreślali też, że dzięki pojawieniu się tańszych biopodobnych odpowiedników starszych leków biologicznych, wydatki na programy lekowe dla pacjentów z tym schorzeniem istotnie spadły w ostatnich latach. Obecny na spotkaniu ekspert ochrony zdrowia Cezary Pruszko wskazał, że oszczędności wynikające z wprowadzenia leków biopodobnych mogą wynosić od 12 do 18 mln zł i można by je przeznaczyć na finansowanie nowych terapii.

- Choroba Leśniowskiego-Crohna zaczyna się zwykle w drugiej, trzeciej, czwartej dekadzie życia, czyli u ludzi młodych. Jest to najbardziej bolesne, ponieważ są to ludzie u progu życia, którzy zakładają rodziny i rozpoczynają pracę, studiują - powiedział konsultant krajowy w dziedzinie gastroenterologii prof. Jarosław Reguła.

Oficjalnie podaje się, że w Polsce na chorobę tę cierpi 15 tys. osób, ale liczba chorych może sięgać nawet 30 tys. Zalicza się ją do grupy tzw. nieswoistych zapaleń jelita (NZJ). Choroba ma podłoże autoimmunologiczne. Związane z nią zmiany mogą pojawić się w każdym odcinku przewodu pokarmowego - od jamy ustnej aż po jelito grube. Mogą też występować objawy pozajelitowe.

Objawy schorzenia mogą być bardzo różnorodne, ale do najczęstszych zalicza się: utrzymującą się biegunkę, bóle brzucha, gorączkę, szybkie chudnięcie, osłabienie i wycieńczenie, które uniemożliwiają normalne funkcjonowanie.

- Ta choroba może mieć różną aktywność, lokalizację i różny przebieg - powiedział prof. Reguła. Jak dodał niektórzy pacjenci cierpią na szczególnie ciężką jej postać, zwłaszcza, gdy zachorują w bardzo młodym wieku lub mają bardzo kłopotliwą lokalizację zmian, tzw. okołoodbytniczą. Tworzą się tam trudne do leczenia przetoki, ropnie - powodujące ból, utrudniające czynności fizjologiczne, życie intymne.

Specjalista zaznaczył, że na cięższą postać choroby Leśniowskiego-Crohna, która wymaga zastosowania leków biologicznych, cierpi 10 proc. pacjentów. Dodał, że w naszym kraju dostęp do tych terapii jest wciąż utrudniony. - W Polsce trzeba być bardzo chorym, aby być leczonym biologicznie, podczas gdy w krajach zachodniej Europy nasilenie choroby może być niższe - wyjaśnił prof. Reguła.

Piotr Baranowski ze Stowarzyszenia Osób z Nieswoistymi Zapaleniami Jelita "Łódzcy Zapaleńcy", u którego choroba Crohna ujawniła się w wieku 15 lat, przyznał, że nigdy nie udało mu się zdobyć wystarczająco dużej liczby punktów, aby zakwalifikować się do terapii biologicznej, mimo że schudł o 60 kg, był bardzo osłabiony, miał przetoki i ropnie.

- Gdyby pacjenci mieli możliwość wcześniejszego leczenia biologicznego, to jakość życia wielu z nich byłaby lepsza - ocenił Baranowski. Obecnie wielu chorych spędza dużo czasu w szpitalach, nie może kontynuować nauki czy pracy, rezygnuje z założenia rodziny - wymieniał.

Kolejnym problemem, na który zwrócił uwagę prof. Reguła, jest to, że dostęp do finansowanej w ramach programu lekowego terapii biologicznej kończy się - zależnie od leku - już po roku do dwóch lat.

Specjalista zaznaczył, że jest to trochę jak igranie z ogniem, gdyż odstawienie terapii grozi tym, że kolejny nawrót choroby może być trudny do opanowania. Poza tym zwiększa się ryzyko rozwoju oporności na zastosowane leki biologiczne. - Odstawianie i ponowne wprowadzenie leku może powodować oporność na to leczenie i jego wtórną nieskuteczność - tłumaczył prof. Reguła.

Zdaniem Baranowskiego pacjenci żyją w ciągłym strachu, że po odstawieniu terapii dojdzie do nawrotu choroby, a ich stan się pogorszy. - Boją się powrotu do okresu, w którym codziennie po 40 razy odwiedzali toaletę i nie wychodzili z domu, kiedy pojawiały się przetoki i ból - tłumaczył.

Co więcej, leki stosowane w ramach programu lekowego mają ten sam mechanizm działania - są to tzw. inhibitory TNF-alfa, przypomniał prof. Reguła. Według niego terapie te są w pełni skuteczne tylko u jednej trzeciej leczonych nimi pacjentów, u kolejnych 30 proc. działają tylko częściowo, a u pozostałych w ogóle nie działają. - Na szczęście są już nowe terapie o innym mechanizmie działania. Są refundowane i stosowane w niektórych krajach Europy. W Polsce obecnie trwa proces wprowadzania tych leków do refundacji - wyjaśnił specjalista.

Prof. Reguła zaznaczył, że w sprawie refundacji nowych leków dla pacjentów z chorobą Leśniowskiego-Crohna wysłał wiele pism do Ministerstwa Zdrowia. - Dostałem odpowiedź, że ministerstwo pracuje nad refundacją nowych terapii - zaznaczył.

W odpowiedzi na pytanie PAP o prace nad finansowaniem nowych terapii biologicznych pacjentom z chorobą Leśniowskiego-Crohna, dyrektor Biura Komunikacji Ministerstwa Zdrowia Sylwia Wądrzyk poinformowała 16 maja, że w resorcie "procedowane są wnioski o objęcie refundacją dwóch nowych, innowacyjnych leków biologicznych, tj. wedolizumabu oraz ustekinumabu". Obecnie na wniosek producenta postępowanie w sprawie ustekinumabu zostało zawieszone, a w sprawie wedolizumabu toczą się negocjacje cenowe.

Zdaniem prof. Reguły, decydenci mogą się obawiać, że dzięki refundacji nowych leków zwiększy się liczba pacjentów leczonych biologicznie. - Mi się wydaje, że skala leczenia biologicznego nie zwiększy się, ponieważ ci, którzy są obecnie leczeni nieskutecznie jednym lekiem przejdą na lek nowy - ocenił specjalista.

Farmakoekonomista Cezary Pruszko podkreślił, że nowe leki biologiczne dla pacjentów z chorobą Crohna są efektywne kosztowo. Dają odpowiedzi u większego odsetka pacjentów, poza tym efekt ich działania utrzymuje się dłużej i mniej jest działań niepożądanych.

Stosowanie tych leków w drugiej lub trzeciej linii leczenia przynosi korzyści zdrowotne pacjentom, ocenił prof. Reguła. Przypomniał, że na skutek braku skutecznego leczenia pacjentom trzeba wycinać fragmenty jelita, a jeśli takie operacje muszą być powtarzane prowadzą do zespołu jelita krótkiego i konieczności żywienia pozajelitowego.

Eksperci zwrócili też uwagę, że środki na finansowanie nowych terapii mogłyby się znaleźć, dzięki oszczędnościom uzyskanym po wprowadzeniu leków biopodobnych.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum