Prawo farmaceutyczne: czy planowane zmiany szanują aptekarski patriotyzm?

Autor: MM/Rynek Zdrowia • • 22 listopada 2016 05:47

Nad projektem nowelizacji prawa farmaceutycznego dyskutował parlamentarny zespół na rzecz wspierania przedsiębiorczości i patriotyzmu ekonomicznego. Skrajnie różne opinie na temat planowanych zmian przedstawiło kilka środowisk.

Prawo farmaceutyczne: czy planowane zmiany szanują aptekarski patriotyzm?
FOT. Archiwum RZ; zdjęcie ilustracyjne

Dyskusja dotyczyła przede wszystkim takich projektowanych rozwiązań jak "apteka dla aptekarza", przepisów o dziedziczeniu apteki i regulacji wprowadzających zasadę rozmieszczenia aptek według kryteriów demograficzno-geograficznych.

Ustawa uderzy w najsłabszych?
Cezary Kaźmierczak ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców uważa, że rynek farmaceutyczny w Polsce jest dość dojrzały i zróżnicowany, a przytłaczająca większość aptek należy do polskich przedsiębiorców, w tym ponad 60 proc. do małych przedsiębiorców.

Jego zdaniem tego rynku wcale nie pożerają zachodnie sieci, a polscy aptekarze nie są zagrożeni „wyginięciem”. W ocenie Kaźmierczaka, nowa ustawa najbardziej zagrozi tym, których ma chronić.

- Jeżeli z sieci, która obecnie liczy 100 aptek, zniknie 10 z nich, to nadal będzie miała 90 aptek. A jeżeli ktoś ma tylko jedną aptekę i do tego wynajmuje lokal, to zapewniam, że dzień po wejściu w życie tej ustawy, czynsz za te pomieszczenia wzrośnie o 100, 200 a nawet 300 procent - ostrzegał.

Dodał, że ustawę należy procedować bardzo ostrożnie, bo inaczej uderzy w pojedynczych właścicieli aptek.

Właścicielem apteki ma być tylko farmaceuta?
Jan Zając, prezes Ziko Apteka, powiedział, że prawo farmaceutycznie powinno być stanowione przede wszystkim z myślą o pacjencie. Dodał, że w Niemczech, na które ciągle powołuje się parlamentarny zespół ds. regulacji rynku farmaceutycznego, obowiązuje dopłata pacjentów za leki w wysokości 10 proc., natomiast dla polskiego pacjenta sięga 50 proc.

- Rozwiązania, które przyjęto w Niemczech czy Francji są bardzo kosztowne dla państwa. System u naszych zachodnich sąsiadów wcale nie jest taki idealny. Ostatnio w niemieckich mediach pojawiły się informacje o aferze, w której aptekarze wyłudzili z niemieckiego skarbu państwa ponad 2 miliardy euro w ciągu roku rocznie. Z kolei system francuski, który funkcjonuje na podobnych zasadach, w tej chwili się załamuje - zaznaczył Jan Zając.

Prezes Ziko Apteka stwierdził, że system opierający się na zasadzie „apteka dla aptekarza” oraz na dziedziczeniu zezwolenia na prowadzenie apteki jest niesprawiedliwy.

- Jak ma się czuć student farmacji, obok drugiego studenta, którego tata ma aptekę, którą odziedziczy jego syn. Ten pierwszy student może być w przyszłości tylko pracownikiem u swojego kolegi. Będzie też skazany na tę pracę, ponieważ proponowane zapisy geograficzno-demograficzne spowodują - jak wyliczył jeden ze studentów - że dopiero w 2038 roku będzie mógł ubiegać się o to, aby otworzyć swoją aptekę - opisywał Zając.

- Dlaczego właścicielem apteki ma być tylko farmaceuta? - pytał podczas posiedzenia parlamentarnego zespołu, które odbyło się 16 listopada. - Przecież przychodnię lekarską może otworzyć każdy. Pacjent idąc do takiej prywatnej placówki wie, że będzie leczony przez lekarza, a nie właściciela placówki, który jest tylko inwestorem - zaznaczył.

Wskazał, że aptekę prowadzi kierownik, który posiada wszystkie możliwe uprawienia, w tym wydane przez samorząd aptekarski. Dodał, że to właśnie ten samorząd domaga się teraz, aby wprowadzić zasadę „apteki dla aptekarza”.

Co zagraża pacjentom
- Obecne przepisy regulują zakres odpowiedzialności i praw kierownika, który odpowiada za całość spraw związanych z prowadzeniem apteki. Opinia, że właściciel nie będący farmaceutą, może wymusić na pracowniku działania nietyczne, jest nieprawdziwa. Jeżeli dochodzi do takich wykroczeń, to według prawa są one nielegalne i podlegają karze - powiedział Jan Zając.

Wskazywał, że jeżeli kierownik spotkałby się z przestępczymi namowami ze strony właściciela apteki nie będącego farmaceutą, to kierownik ma prawo zgłosić tę sytuację do Inspekcji Farmaceutycznej, jak również do swojego samorządu aptekarskiego:

- Nie jest prawdą, że apteki, których właścicielami nie są farmaceuci, są prowadzone w nieprofesjonalny sposób oraz zagrażają bezpieczeństwu i zdrowiu pacjentów - podkreślał.

Zdaniem Zająca znowelizowana ustawa doprowadzi do tego, że pieniądze zostaną zabrane najbiedniejszej grupie społecznej i oddane w ręce zachodnich gigantów farmaceutycznych.

- Z jednej strony mamy w Polsce bardzo silny hurt, który w niemal 80 proc. znajduje się w rękach trzech spółek giełdowych i koncernów farmaceutycznych. Z drugiej strony są rozdrobnieni aptekarze, którzy dopiero zaczynają nabywać umiejętność negocjacji cen i przeciwstawiania się koncernom - podsumował.

Małe sieci apteczne też zagrożone upadkiem
Natomiast Marek Tomków z Naczelnej Rady Aptekarskiej przekonywał, że projekt prawa farmaceutycznego pozwala zachować stabilność na rynku farmaceutycznym i przetrwać prawie czterem tysiącom przedsiębiorstw, które obecnie są zagrożone upadkiem.

W tej liczbie, jak zaznaczył, są nie tylko apteki indywidualne, ale też małe i średnie sieci. Dodał, że nowa ustawa będzie chronić miejsca pracy, czyli również osoby zatrudnione w sieciach.

- Przy tak dużej ilości aptek, nawet ich sieci, które próbują funkcjonować zgodnie z prawem, mają bardzo duży problem, żeby się utrzymać. Są miejscowości, w których na jedną aptekę przypada tylko 300, 400 osób, a powinno być powyżej dwóch tysięcy - tłumaczył Tomków.

Zapewnił, że po wprowadzeniu nowelizacji i częściowym „zamrożeniem rynku”, podmioty, które już istnieją, będą mogły nadal ze sobą konkurować, a odpłatność dla pacjenta i ceny nie pójdą w górę.

Tomków zwrócił uwagę, że obniżkę cen dla pacjenta dwukrotnie wprowadziły bardzo rygorystyczne regulacje, czyli ustawa refundacyjna, która przyniosła oszczędności w wysokości dwóch miliardów złotych i wprowadzone przez rząd bezpłatne leki dla seniorów.

- Co do kwestii dziedziczenia - projekt zabezpiecza prawa wszystkich, którzy chcieliby zbyć aptekę. Będzie mogła być sprzedana, czego do tej pory nie było, razem z lekami - tłumaczył. Wskazał, że utylizacja leków przy zakończeniu działalności apteki, jest ciosem ostatecznym i doprowadza tylko do zwiększania długów.

Dodał, że blisko 70 proc. aptek w Europie jest objętych bardzo ścisłymi regulacjami, a apteka powinna być chroniona w sposób szczególny, bo wykonuje zadania zlecone przez państwo: - Jeżeli weźmie się pod uwagę fakt, że wszystkie apteki w Polsce, średnio na dwadzieścia dni kredytują NFZ na blisko 10 mld zł, to muszą być na to pieniądze - stwierdził.

Liczą się prawa pacjenta, a nie tylko biznes
Stanisław Maćkowiak, prezes Federacji Pacjentów Polskich uznał toczącą się debatę za czysto biznesową, a powinna skupiać się przede wszystkim na rozwiązaniach propacjenckich.

- Struktura właścicielska aptek absolutnie nie interesuje pacjentów. Dla nich najważniejsza jest dostępność leków, ich cena oraz jakość opieki farmaceutycznej. Istotna jest także odległość apteki od miejsca zamieszkania pacjenta - wyliczał.

Prezes Maćkowiak uważa, że proponowane rozwiązania mogą doprowadzić do monopolu i niekorzystnej dla pacjentów stagnacji na rynku leków.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum