Polski przemysł farmaceutyczny: możemy wygrywać z innymi państwami w UE

Autor: Milena Motyl/Rynek Zdrowia • • 09 kwietnia 2019 07:30

- Koniec kadencji Sejmu to okres dość „niebezpieczny” dla prowadzenia procesów legislacyjnych. To jest ostatni moment, w którym moglibyśmy rozpocząć prace związane z innowacyjnym trybem rozwojowym - mówi dyrektor Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji w Ministerstwie Zdrowia, Łukasz Szmulski.

Polski przemysł farmaceutyczny: możemy wygrywać z innymi państwami w UE
FOT. Arch. RZ; zdjęcie ilustracyjne

- Ministerstwo Zdrowia - co potwierdzamy za każdym razem - jest zainteresowane wdrożeniem innowacyjnego trybu rozwojowego, tym samym wspieraniem polskiego przemysłu innowacyjnego - zaznaczył dyrektor Szmulski podczas sesji "Przemysł farmaceutyczny - czy jego potencjał jest w pełni wykorzystywany przez polską gospodarkę?" w ramach IV Kongresu Wyzwań Zdrowotnych.

Przyznaje, że resort zdrowia czeka także długo na nowelizację ustawy refundacyjnej, w której miały być zaimplementowane te rozwiązania. - W tym momencie jednak - mówiąc kolokwialnie - zaczynamy być pod ścianą - stwierdził dyrektor Łukasz Szmulski.

- Liczmy też, że Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii dość szybko przekaże nam wypracowany model ITR. Musimy mieć czas, żeby odnieść się do tych propozycji - mówi Łukasz Szmulski.

Przedstawiciel MZ wskazał, że w Polsce import leków przeważa nad eksportem. Borykamy się z trudnościami związanymi z wytwarzaniem nawet podstawowych produktów leczniczych, dlatego musimy je sprowadzać. - Produkcja w Polsce ustała z różnych powodów. W niektórych zakładach technologie opracowywania leków sięgają jeszcze lat 70. Mając jednak na względzie bezpieczeństwo pacjentów Ministerstwu Zdrowia zależy na tym, aby jak największa liczba firm produkowała leki na terenie Polski - zaznaczył dyrektor Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji w MZ.

Wszyscy czekają na ITR
- Czekamy na innowacyjny tryb rozwojowy (ITR). Widać jednak, że proces ten jest dla Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii trudny z uwagi na bardzo długi czas jego opracowywania. W ramach aktualnych aktów prawnych jest możliwość, aby uwzględnić wydatki na badania i rozwój oraz na inwestycje - mówi Barbara Misiewicz-Jagielak, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego (PZPPF), dyrektor ds. relacji zewnętrznych w Polpharmie.

Podkreśla, że dotychczasowe instrumenty zachęcające do produkcji w Polsce są niewystarczające, ale już sama wcześniejsza zapowiedź wprowadzenia RTR-u (refundacyjnego trybu rozwojowego), czyli połączenia podejścia refundacyjnego i inwestycji, zachęciła wielu międzynarodowych producentów do przeprowadzenia rozeznania, aby w naszym kraju produkować leki.

- Zgłaszały się do Polpharmy bardzo duże firmy, z poważnymi ofertami, by przenieść tutaj produkcję łącznie z transferem technologii. Jednak, gdy przestaliśmy rozmawiać o RTR, temat zszedł na dalszy plan, oferty wycofano - przyznaje Barbara Misiewicz-Jagielak.

Zwraca uwagę, że Ministerstwo Zdrowia nadal nie otrzymało listy określającej partnerów polskiej gospodarki opracowywanej przez MPiT. Nie może więc stosować zapisów ustawy i oceniać producentów leków pod względem gospodarczym.

- Nadal czekamy na ruch ze strony z resortu przedsiębiorczości. Bardzo nas dziwi, że to jeszcze nie zostało zrobione, chociaż było obiecane już w ubiegłym roku - mówi dyrektor ds. relacji zewnętrznych w Polpharmie. - Potrzebujemy wsparcia rządu, który, mam wrażenie, nas rozumie. Oczekujemy jednak potwierdzenia tych obietnic i podjęcia konkretnych działań - podkreśla. Jej zdaniem, polski przemysł farmaceutyczny stoi w obliczu wielkiej szansy, aby stać się dużym partnerem i konkurentem w naszej części Europy.

Celem powinno być wsparcie lokalnych przedsiębiorców
Jak przypomina Katarzyna Dubno, dyrektor ds. relacji zewnętrznych i ekonomiki zdrowia w firmie Adamed, Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii rozstrzygnęło przetarg na opracowanie ITR. Zwyciężyła oferta konsorcjum składającego się dwóch firm: Czyżewscy Kancelaria Adwokacka Katarzyna Czyżewska, Krzysztof Czyżewski Sp. Cywilna z siedzibą w Warszawie i PEX PharmaSequence. Prace konsorcjum nad kształtem tego instrumentu mają zostać zakończone do końca kwietnia tego roku.

- Z punktu widzenia krajowych producentów, ale też makroekonomistów, którzy uwzględniają to, co ma największy wpływ na polską gospodarkę i polskie PKB, trzeba mówić o produkcji, zatrudnieniu, podatkach, inwestycjach, nakładach na badania i rozwój, a także o eksporcie, zwłaszcza o eksporcie netto. To są te kryteria, które powinny być wzięte pod uwagę przy konstruowaniu listy partnerów polskiej gospodarki - zaznacza dyrektor Dubno.

Zwraca także uwagę na bilans handlu zagranicznego w Polsce, który w przypadku produktów farmaceutycznych, nadal jest ujemny. Pokreśliła, że w 2017 roku odnotowano w tym zakresie bardzo wyraźny wzrost eksportu - z 11 mld do 16 mld zł. - Trend jest pozytywny, jednak ciągle jesteśmy na minusie - stwierdza.

W opinii Katarzyny Dubno, obecnie prowadzona polityka lekowa, zwłaszcza polityka refundacyjna, jest proeksportowa. Ale tylko w krótkim okresie: - Wynika to z ogromnej presji na obniżki cen, z nieprzewidywalności, jaką cenę będziemy mogli osiągnąć w momencie, kiedy wprowadzamy na rynek pierwszy odpowiednik, czy będzie to ustawowe minus 25% czy może minus 60% albo, minus 80%.

Dyrektor Dubno dodaje, że przyjęta wiele lat temu przez Ministerstwo Zdrowia praktyka ustalania cen produktów złożonych, czyli słynne „1+1=1” (podczas gdy we wszystkich krajach europejskich to zawsze jest więcej niż 1), powoduje, że w Polsce sprzedaż po prostu przestaje być opłacalna.

- Patrząc długookresowo, należy pamiętać o tym, że koszty produkcji w Polsce nie są niskie. Nie możemy porównywać się z produkcją pozaeuropejską. Niestety, coraz częściej dochodzą dodatkowe elementy, chociażby wynikające z regulacji czy związane z wynagrodzeniami, które powodują, że ta produkcja jest coraz droższa. A to w dłuższej perspektywie może oznaczać, że firmy będą wycofywać swoją produkcję z Polski. Wtedy zostanie nam tylko import - mówi dyrektor Dubno.

Wskazuje, że to, czego oczekują firmy farmaceutyczne w zakresie uzyskania benefitów i preferencji od państwa to przede wszystkim zwolnienie z paybacku, kontynuacja refundacji na dotychczasowych zasadach, a także ustalanie cen zgodnie z zapisami ustawy refundacyjnej.

Wystartowaliśmy z innego pułapu
Z kolei Tomasz Dudziński z IQVIA zauważa, że Polska mogłaby zostać liderem jeżeli chodzi o ITR. - Tylko nieliczne kraje przyjęły tak kompleksowe rozwiązania, które miałyby premiować partnerstwo z macierzystą gospodarką w ramach farmacji. Udało się to osiągnąć w Hiszpanii i kilku innych krajach, ale już w mniejszym zakresie - powiedział ekspert.

Zaznaczył, że nasza sytuacja jest jednak nieco inna. Na skutek różnych zaszłości historycznych firmy innowacyjne powstawały dynamicznej w Europie Zachodniej. Krajobraz przemysłu lokalnego jest więc bardzo różnorodny. Dlatego polskie rozwiązania powinny być dostosowane do naszych możliwości.

- Nie mamy Roche`a, nie mamy Sanofi, Bayera, co jednak nie znaczy, że nasze firmy nie rozwijają się innowacyjnie. Rozwijają się świetnie. Mamy bardzo dobrze rozwinięty przemysł farmaceutyczny, posiadamy kulturę innowacji, jednak z uwagi na zupełnie inną sytuację polityczną Polski niż państw zachodnich w XX wieku, nie udało nam się stworzyć gigantów farmaceutycznych, stricte innowacyjnych - mówił Tomasz Dudziński.

W jego ocenie, implementacja ITR może odegrać wielką rolę w poprawie sytuacji polskiego przemysłu farmaceutycznego.

W Polsce produkowane są także leki innowacyjne
Krzysztof Kępiński, dyrektor Pionu Relacji Zewnętrznych i Rynku Publicznego Szczepionek w GSK Commercial podkreśla, jak wysoko ceniona na świecie jest polska kultura innowacyjna. - GSK jako jeden z producentów międzynarodowych działających w Polsce każdego dnia produkuje ponad 8 milionów tabletek i ponad milion kapsułek. Większość z tej produkcji trafia na niemal 130 rynków na całym świecie. Jest to bardzo duży portfel leków, również tych, które znajdują się obecnie w refundacji - powiedział.

Dodał, że w Polsce produkowane są też leki innowacyjne. Jednymi z nich są najnowocześniejsze preparaty z obszaru leków antyretrowirusowych przeciwko HIV i AIDS, które trafiają do pacjentów w ok. 130 krajach. Co istotne, są skuteczne i posiadają dosyć wysoki poziom uproszczenia terapii.

- Pacjenci zakażeni wirusem HIV kiedyś musieli codziennie przyjmować garść leków, dzisiaj wystarczy jedna lub dwie tabletki, co ma również wpływ na mniejszy poziom toksyczności. Podkreślam to dlatego, aby pokazać, że te innowacyjne terapie są produkowane w Polsce - w milionach sztuk, które następnie są eksportowane. To przekłada się na poziom zatrudnienia, jak też na współpracę z lokalnymi dostawcami - tłumaczył Krzysztof Kępiński.

Możemy wygrywać z innymi państwami w Unii Europejskiej
Zaznaczył, że przez ostatnie dwadzieścia lat udało się firmie sprowadzić do Polski ponad 80 transferów produkcji leków. To znaczy, że ponad 80 razy Polska wygrała rywalizację z innymi państwami w Unii Europejskiej, również tymi wielkimi - szczególnie ze względu specjalizację i wspomnianą polską kulturę innowacyjną.

- Cieszę się, że w Polsce koncerny międzynarodowe, budują centra usług wspólnych, HUB-y zakupowe, działy zakupów. To jest bez wątpienia ogromna wartość, ale polska gospodarka potrzebuje prawdziwego rozwoju biotechnologii i farmacji. Mam nadzieje, że Polsce zostaną stworzone takie warunki, aby zarówno te firmy, które już dzisiaj w Polsce są, jak również przedsiębiorstwa zagraniczne, które do tej pory nie zdecydowały się na taki ruch, rozwijały u nas produkcję i działalność badawczo-rozwojową - podsumowała dyrektor Katarzyna Dubno.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum