Polityka lekowa jak unijna polityka rolna? "Żeby ziemniak tu urósł, trzeba go dotować"

Autor: Luiza Jakubiak • Źródło: Rynek Zdrowia26 października 2021 15:00

- Polityka rolna jest oparta w dużej mierze na dotacjach. Nie na pożyczkach. Jeśli branża farmaceutyczna ma brać pożyczki, by zbudować bezpieczeństwo lekowe kraju i Europy, to widzimy, że to jest mało korzystna propozycja dla biznesu - mówiła Aneta Grzegorzewska z Gedeon Richter.

Szykując jakąkolwiek strategię dla przemysłu farmaceutycznego, należy się przyjrzeć, jaki będą bariery. W dużym uproszczenie takich barier jest sześć – mówił Sebastian Szymanek, prezes zarządu firmy Polpharma, podczas sesji "Przemysł farmaceutyczny w Polsce" w ramach XVII Forum rynku Zdrowia (fot. PTWP)
  • Sebastian Szymanek: jeśli UE życzy sobie, że konkretnie molekuły będą powstawały u nas, to wtedy jest wskazana strategia ziemniaka: jak ma tu rosnąć, to go dotujemy
  • Paweł Hincz: jeśli chcemy mówić o bezpieczeństwie lekowym, o stabilnej konkurencyjności, to nie możemy o tym mówić bez mądrego, przewidywalnego prawodawstwa
  • Aneta Grzegorzewska: Polityka rolna jest oparta w dużej mierze na dotacjach. Nie na pożyczkach. A u nas resort zdrowia rekomenduje dla firm farmaceutycznych pożyczki z KPO

- Szykując jakąkolwiek strategię dla przemysłu farmaceutycznego, należy się przyjrzeć, jaki będą bariery. W dużym uproszczenie takich barier jest sześć – mówił Sebastian Szymanek, prezes zarządu firmy Polpharma, podczas sesji "Przemysł farmaceutyczny w Polsce" w ramach XVII Forum rynku Zdrowia.

- Po pierwsze, jeśli znowu będziemy chcieli produkować w Europie, to na pewno będzie drożej. Po drugie, fabryki leków trzeba będzie albo rozbudować, albo wybudować od nowa, a na to potrzeba czasu. Po trzecie, trzeba będzie znowu wykształcić kompetencje, które przenieśliśmy do Chin - wymieniał.

Dalej: - Po czwarte, jest cały gąszcz barier administracyjnych, ze szczególnym uwzględnieniem własności intelektualnej. Po piąte, przenoszenie przemysłu chemicznego do Europy będzie wielkim wyzwaniem w obliczu tego, że chcemy mieć neutralność klimatyczną w 2050 roku. Po szóste, Azja odpowie.

Strategia ziemniaka: ma tu urosnąć, trzeba dotować

Wymieniając te wyzwania, prezes Polpharmy zadał pytanie o kierunki strategiczne.

- Widzę dwa. Pierwsza strategia to „zbuduj na tym, co masz”. Polega na tworzeniu mechanizmów wspierających aktualnych producentów substancji czynnych. Jest jeden warunek: cena tej substancji musi być na tyle konkurencyjna, żeby producenci potrafili konkurować nią na rynku światowym - mówił Sebastian Szymanek.

Jego zdaniem, należy rozważyć dofinansować rozwój fabryk i infrastruktury za pomocą funduszy strukturalnych. Po drugie, skupić się na barierach, czyli zwalniać z opłat rejestracyjnych, uporządkować tempo, z jakim prowadzimy sprawy patentowe. Do tego postawić na edukację chemików, inwestycje w kadry i wprowadzanie mechanizmów, które promują europejską produkcję, czystą klimatycznie.

Postawił też pytanie, dlaczego kryterium czystego środowiska nie jest ważne, kiedy importujemy substancje czy leki z Chin? - Jak Chińczycy trują naszą planetę, to nie jest kłopot? Tolerujemy jako cywilizacja, że jak lek powstaje w Chinach, bez troski o środowisko, to jest w porządku. Ale u nas musi być czysto. To obłuda - ocenił.

- Druga strategia: jeśli UE życzy sobie, że konkretnie molekuły będą powstawały u nas, to wtedy jest wskazana strategia ziemniaka: jak ma tu rosnąć, to go dotujemy.

Polityka lekowa jak polityka rolna

- Trudno jest mówić o bezpieczeństwie lekowym bez bezpieczeństwa prawnego. A tego dzisiaj bardzo brakuje. I nie pojawiły się nowe zachęty – żadne instrumenty prawne i to nie tylko w Polsce, ale na całym rynku UE, które by spowodowały, że przemysł farmaceutyczny poczułby się pewniej w dynamicznie zmieniającej się sytuacji – mówił Paweł Hincz, partner w kancelarii Baker McKenzie.

- Jeśli chcemy mówić o bezpieczeństwie lekowym, o stabilnej konkurencyjności, to nie możemy o tym mówić bez mądrego, przewidywalnego prawodawstwa. I tak jak w Unii Europejskiej funkcjonuje wspólna polityka rolna, która mimo pewnych mankamentów przez lata wypracowała bardzo dobry model funkcjonowania, tak samo – uważam, że powinna być wspólna polityka farmaceutyczna - dodał.

Odbywać by się to miał na wzór wspólnej polityki rolnej, gdzie funkcjonuje interwencjonizm państwa. Ale tak, żeby ten interwencjonizm pomagał inwestorom zarówno w Europie i w Polsce, w stabilnym rozwoju.

Porównanie do polityki rolnej za bardzo trafione uznała Aneta Grzegorzewska, dyrektor ds. korporacyjnych i relacji zewnętrznych Gedeon Richter Polska.

- Zauważam od dawna podobne rekomendacje. Mamy system, który w Europie już świetnie funkcjonuje. Jest zmapowany i zbadany, i w 70-80 proc. jest to system do przełożenia na politykę bezpieczeństwa lekowego Europy. Budowanie czegoś od początku wymaga czasu i pieniędzy. A możemy skorzystać z gotowych systemów – przyznała.

UE musi partycypować w budowaniu przemysłu farmaceutycznego

- Polityka rolna jest oparta w dużej mierze na dotacjach. Nie na pożyczkach. A u nas resort zdrowia rekomenduje dla firm farmaceutycznych pożyczki z KPO. Jeżeli branża ma się wspierać pożyczkami, to one są dla nas dostępne na rynku komercyjnym. Jeśli branża ma brać pożyczki, by zbudować bezpieczeństwo lekowe kraju i Europy, to widzimy, że to jest mało korzystna propozycja dla biznesu - podkreślała.

Dodała, że branża oczekuje na dotacje: - Potrzebna jest tu transparencja, zobowiązanie przemysłu do realizacji wzajemnych zobowiązań, ale jeśli UE i kraje członkowskie chcą mieć wpływ na politykę i bezpieczeństwo lekowe tej części świata, to muszą partycypować w jego zbudowaniu. Efekty będą widoczne w dostępności leków dla Europejczyków i Polaków.

- Polityka rolna pojawiała się w dyskusjach od 2020 roku w rozmowach między nami a Komisją Europejską. Pokazujemy, że wspólna polityka rolna jest tym kierunkiem, który można by obrać do wzmocnienia europejskiego bezpieczeństwa lekowego w poszczególnych krajach członkowskich. Tylko tu dochodzimy do możliwości refundacyjnych - mówił z kolei Grzegorz Rychwalski, wiceprezes PZPPF.

- Dla Komisji Europejskiej wspólna polityka rolna i moment dotacji to jest refundacja, która zgodnie z traktatami jest swobodna dla każdego państwa członkowskiego. To pierwsze niebezpieczeństwo. Staramy się pokazać, że w polityce lekowej jest kilka miejsc dotacyjnych, gdzie może być ten moment refundacji. Może być to moment produkcji - dodał.

Potrzebna jest zmiana systemu finansowania leków

- Jako Europa utraciliśmy wiodącą pozycję w produkcji API. Ten proces zaczął się jakiś czas temu, a na przełomie wieków przyspieszył. Obecnie produkujemy raczej produkty nisko i średnio wolumenowe, specjalistyczne droższe, jesteśmy importerem netto API. Dlaczego wyprowadzono ten biznes z Polski i Europy? – pytał Borys Podgórny z firmy analitycznej IQVIA.

Producenci szukali możliwości poprawy swojej konkurencyjności, sprostania oczekiwaniom rynku, pacjentów, płatników, jeśli chodzi o ceny produktów.

- Żeby to odwrócić, czy Polska i Europa jest skłonna płacić nieco więcej za bezpieczeństwo? - pytał. - Bo żebyśmy sprostali cenowo producentom chińskim – takiej opcji nie ma. To powoduje, że to musi być racjonalna decyzja, za którą będzie stało dofinansowanie konkretnych projektów, czy przeznaczenie środków na rozbudowę linii produkcyjnych, ale też stworzenie warunków długoterminowych dla zbytu tych produktów.

- I to nie może być tylko rozbudowa rynku polskiego, ale szerzej – rynku europejskiego czy globalnego. Obecne systemy refundacyjne, w tym polski, są nastawione na pozyskiwanie oszczędności, na obniżkę cen. W efekcie praktycznie nie ma możliwości – dla nowo wprowadzanych produktów, zwłaszcza generycznych, uzyskać ceny, które pokrywałyby koszty produkcji - ocenił ekspert.

Jego zdaniem, potrzebna jest zmiana systemu finansowania leków: - Żadne punktowe rozwiązania w tym zakresie, jak dofinansowanie inwestycji czy zwolnienia z działania pewnych mechanizmów ustawy refundacyjnej, w mojej ocenie nie pomogą.

Eksportujemy więcej

Jak dodał prezes Rychwalski, jako Polska mamy też ambicje, by kreować unijną politykę lekową: - Mamy dobre przykłady. Dwa lata temu Polska była zaangażowana w zmiany legislacyjne, które pozwoliły zrobić wyłom w polityce patentowej UE - po 30 latach będzie można patentować leki na eksport tam, gdzie nie ma dodatkowych świadectw ochronnych. A trzeba pamiętać, że wojny patentowe mają coraz bardziej wpływ na dostępność do leków, wprowadzania do obrotu.

Drugi przykład to podjęte niegdyś prace, by Polska była hubem nie tylko dla leków generycznych i substancji czynnych, ale też biotechnologii. - Wtedy też dostępność do leczenia biologicznego byłaby lepsza – przyznał wiceszef PZPPF.

O potrzebie stworzenia hubu mówiła też dyrektor Grzegorzewska: - Sprzedajemy leki głównie generyczne z naszej części Europy. One mają utrudnione wejście na rynki europejskie. Siła sprzedaży, akcenty sprzedaży leżą gdzie indziej i Europa Zachodnia leczy się w dużej mierze ciągle terapiami innowacyjnymi. Żeby otworzyć te rynki, szukałabym hubu produkcji generycznej na naszym rynku. Tu z pewnością możliwości wspólnych regulacji europejskich ułatwiłyby nam sprzedaż na pozostałe rynki europejskie.

Musimy ściągnąć do Europy i Polski produkcję API i leków. Bilans handlu zagranicznego produktami farmaceutycznymi w Polsce nadal jest ujemny mimo rosnącego eksportu. Między 2019-2020 eksport farmaceutyków wzrósł prawie o 20 procent. To trend właściwy, którego byśmy sobie życzyli, ale jest nadal niewystarczający. Jesteśmy wśród tych krajów, które są wyraźnie uzależnione od importu API i leków do Polski – mówiła Katarzyna Dubno, dyrektor ds. relacji zewnętrznych i ekonomiki zdrowia firmy Adamed Pharma.

- Żeby mieć silnych krajowych producentów w Polsce, musimy też stawiać na eksport, na budowanie efektu skali, jeśli chodzi o produkcję leków. Do pewnego czasu Polska była wystarczająco chłonnym rynkiem, by producenci mogli rozwijać się i dostarczać leki tylko na ten rynek, ale od kilku lat tak nie jest. Musimy sięgać znacznie dalej. To właściwy kierunek rozwoju. W ten sposób budujemy też kapitał firm farmaceutycznych, który jest potrzebny do inwestycji - dodała.

W ocenie dyrektor Dubno, to co się znalazło w projekcie ustawy refundacyjnej to nie jest jeszcze wystarczające rozwiązanie, które sprzyjałoby inwestycjom i rozwojowi krajowego przemysłu farmaceutycznego w Polsce. - Niemniej jednak wydaje się, że jest to dobry początek. Mam nadzieję, że te rozwiązania zostaną wspólnie wypracowane przez Ministerstwo Zdrowia, oraz przez branżę, bo stabilna, przewidywalna polityka przemysłowa, spójna, ponadresortowa jest bardzo potrzebna, żebyśmy byli przygotowani na kolejne zawirowania w łańcuchu dostaw - mówiła ekspert.

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum