Płyn Lugola wykupiony z aptek. Dyrektor CLOR ostrzega: przyjmowanie preparatu z jodem może być szkodliwe
Płyn Lugola zniknął z aptek. Paweł Lipiński, dyrektor Centralnego Laboratorium Ochrony Radiologicznej, ostrzega przed przyjmowaniem preparatu z jodem.

- Od kilku dni Polacy masowo wykupują płyn Lugola z aptek. Sprzedaż znacznie wzrosła, a wraz z nią ceny za preparat sprzedany w internecie
- Tymczasem kolejny ekspert ostrzega przed przyjmowaniem preparatu z jodem. - Dotyczy to szczególnie tych osób, które mają jakieś zaburzenia funkcjonowania tarczycy - podkreśla dyrektor CLOS
- Państwowa Agencja Atomistyki podkreśla, że w wyniku ostrzału elektrowni jądrowej w Zaporożu nie doszło do uszkodzeń systemów ważnych dla bezpieczeństwa jądrowego
- Sytuacja radiacyjna w naszym kraju pozostaje w normie - czytamy w komunikacie w mediach społecznościowych
Płyn Lugola. Preparat z jodem może być szkodliwy. Ekspert ostrzega
Państwowa Agencja Atomistyki we wpisie na Twitterze zaznacza, że nie ma uszkodzeń systemów ważnych dla bezpieczeństwa jądrowego zaporoskiej elektrowni, powołując się na informacje ukraińskiego dozoru jądrowego.
- Na terenie elektrowni nie odnotowano wzrostu poziomu promieniowania. Sytuacja radiacyjna w Polsce pozostaje w normie - zapewnia agencja.
Zastępca dyrektora Centralnego Laboratorium Ochrony Radiologicznej w Warszawie Paweł Lipiński powiedział, że płyn Lugola, czyli roztwór wodny jodu, jak też inny preparat o podobnym działaniu, podaje się po to, żeby zablokować wchłanianie jodu przez tarczycę. Narząd ten nie rozróżnia, jakiego rodzaju jest to jod - promieniotwórczy czy pierwiastkowy. Można zatem narząd ten nasycić jodem pierwiastkowym, co zapobiega ewentualnemu wchłanianiu jodu promieniotwórczego.
- Trzeba jednak pamiętać, że przyjmowanie preparatu z jodem dla niektórych osób może być szkodliwe dla zdrowia. Dotyczy to szczególnie tych osób, które mają jakieś zaburzenia funkcjonowania tarczycy - podkreślił przedstawiciel CLOR.
Państwowa Agencja Atomistyki: sytuacja radiacyjna w Polsce jest stabilna
Płyn Lugola był niepotrzebnie podawany w Polsce w 1986 r., gdy doszło do awarii elektrowni jądrowej w Czarnobylu. Taką decyzję podjęło wtedy Centralne Laboratorium Ochrony Radiologicznej, jednak na skutek blokady informacyjnej ze strony Związku Radzieckiego, nie było w pełni wiadomo czy promieniowanie może narastać i na wszelki wypadek zalecono użycie płynu Lugola.
Państwowa Agencja Atomistyki powołuje się na ukraiński dozór jądrowy, według którego w wyniku ostrzału elektrowni jądrowej w Zaporożu nie doszło do uszkodzeń systemów ważnych dla bezpieczeństwa jądrowego.
Elektrownia w Zaporożu jest największą elektrownią jądrowa na Ukrainie i w Europie, stała się w nocy z czwartku na piątek celem ataków Rosjan. W wyniku rosyjskiego ostrzału wybuchł pożar. Jak przekazały w piątek nad ranem ukraińskie służby ratownicze, ogień ogarnął budynek szkoleniowy i laboratorium, poza obrębem elektrowni atomowej.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)