Onkolodzy z USA krytycznie o nowoczesnych terapiach przeciwnowotworowych

Autor: Suddeutshe Zeitung, Onet.pl/Rynek Zdrowia • • 01 października 2009 13:40

Statystycznie wyliczona korzyść w przypadku nowej metody leczenia raka nie zawsze oznacza dla pacjenta wygraną. Mimo rosnących kosztów, proporcjonalnie uzyskuje się coraz mniejszy efekt terapeutyczny - podają dziennikarze gazety Suddeutshe Zeitung, którzy obserwowali obrady kongresu onkologów (ASCO) w Berlinie.

– Coraz większe pieniądze przekładają się na niewielkie korzyści kliniczne – mówił Christoph Rochlitz, naczelny onkolog z Kliniki Uniwersyteckiej w Bazylei. – Taka tendencja nasila się już od kilku lat – dodawał.

Potwierdzają to europejscy onkolodzy, którzy zebrali się na corocznym kongresie onkologów (ASCO) w Berlinie. Jego przebieg relacjonowali dziennikarze Suddeutshe Zeitung. Punktem kulminacyjnym zjazdu był raport europejskich onkologów, którzy leczyli swoich pacjentów z zaawansowanym rakiem płuca przy pomocy nowej kombinacji leków.

Kiedy do cytostatyków, tj. cisplatyny i winorelbiny, dodatkowo dołączono przeciwciało cetuksymab, pacjenci przeżywali średnio o 1,2 miesiąca dłużej, a więc o 36 dni. U pacjentów występowała częściej gorączka, której towarzyszyła niebezpiecznie niska ilość białych krwinek. Ponadto pacjenci skarżyli się na trądzikopodobną wysypkę i biegunkę, źle tolerowali infuzje leku. Jakość życia pacjentów w czasie leczenia nie została uwzględniona w badaniu.

Wniosek był następujący: "rzekomo cudowna broń przeciw rakowi poniosła haniebne fiasko". Tak napisali onkolog Tito Fojo i etyk Christine Grady z amerykańskiego Instytutu Zdrowia Publicznego w artykule publikowanym w "Journal of the National Cancer Institute". "Takie wyniki prowadzą do innej kwestii, a mianowicie: co jest uważane za sukces w leczeniu raka?" – pytają autorzy.

Amerykański Urząd ds. Leków (FDA) dopuścił ostatnio cetuksymab do leczenia zaawansowanego stadium raka jelita grubego. Dzięki temu pacjenci będą mogli żyć średnio o 1,7 miesiąca dłużej. U pacjentów cierpiących na raka przedłuża się w ten sposób czas do progresji nowotworu o 0,9 miesiąca. Jednak podczas leczenia 85 procent pacjentów skarży się na zmiany skórne, w tym w 19 procentach przypadków toksyczne uszkodzenia skóry osiągają trzeci i czwarty stopień w czterostopniowej skali.

Bewacyzumab stał się standardowym dodatkiem do chemioterapii stosowanej w pewnej postaci raka płuc. FDA uzasadniło dopuszczenie leku w tym wskazaniu faktem, że spowodował przedłużenie życia o dwa miesiące. Inni onkolodzy poddali w wątpliwość ten sukces, gdyż badania wykazały, że wydłużył czas wolny od progresji choroby o 0,4-0,6 miesiąca, natomiast długość życia nie została przedłużona. W przypadku raka trzustki dodanie erlotynibu przedłuża życie o 10 dni. Podczas leczenia występują często trądzikopodobna wysypka, infekcje, biegunka i zapalenie jamy ustnej. Trzeba oczywiście pamiętać, że od działań niepożądanych nie jest wolny żaden lek onkologiczny.

"Takie przykłady powinny wstrząsać onkologami. Jaka musi być minimalna korzyść leczenia, żeby stało się ono standardem? Czy warto przedłużać życie o 1,2 miesiąca? Jak ważna jest jakość życia i ile może kosztować?" – pytają Fojo i Grady.

Koszty są olbrzymie. Leczenie pacjenta cierpiącego na raka płuca cetuksymabem przez 18 tygodni kosztuje 80 tysięcy dolarów. Terapia bewacyzumabem dla jednego pacjenta kosztuje 90 tysięcy dolarów. Fojo i Grady wyliczyli, że przedłużenie życia 550 tysięcy Amerykanów, którzy umierają co roku na raka, o jeden rok, kosztowałoby razem 440 miliardów dolarów.

Nie można określić wartości życia, ani tego, ile wart jest jeden miesiąc życia śmiertelnie chorego człowieka. "Takich obliczeń nikt nie chce robić, jednak w czasach ograniczonych zasobów, tego rodzaju przemyślenia są nieuniknione" – mówią Fojo i Grady. "Nie mówimy o wyjątkach: 90 procent dopuszczonych przez FDA leków stosowanych przy leczeniu raka kosztuje ponad 20 tysięcy dolarów za dwunastotygodniowe leczenie" – dodają.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum