Ograniczenia w stosowaniu antybiotyków utrudniają leczenie?

Autor: RZ, Metro/Rynek Zdrowia • • 27 marca 2012 09:59

Pacjentom ostro ograniczono dostęp do refundowanych antybiotyków - twierdzą lekarze rodzinni z Porozumienia Zielonogórskiego.

Od 1 stycznia lekarz, zgodnie z przepisami ustawy refundacyjnej, może wystawić receptę na refundowany antybiotyk, tylko wówczas gdy jest pewny że ten konkretny lek ma posiada wskazania rejestracyjne do zwalczania bakterii, które wywołały infekcję u pacjenta.

Aby jednak uzyskać pewność, jaki szczep bakterii spowodował infekcję, trzeba wykonać antybiogram. Bez tej wiedzy lekarza pacjent powinien płacić za antybiotyk w pełnej odpłatności.

- Dopóki nie będę miał na biurku wyników, to za antybiotyk, którym się leczy, musi płacić sto procent jego ceny - mówi gazecie Metro należący do Porozumienia Zielonogórskiego lekarz internista z Radomia, Wojciech Pacholicki.

Jak podaje np. popularny augmentin ze zniżką kosztuje ok. 13 zł, a pełnopłatny ponad 20 zł. - Albo muszę szukać innego leku o szerszym zastosowaniu, który nie wymaga posiewu. To jednak może narazić chorego na wydłużenie terapii - dodaje.

Zdaniem dr Pawła Grzesiowskiego, pediatry i prezesa Fundacji "Instytut Profilaktyki Zakażeń", aż 90 proc. kuracji antybiotykowych w ciągu około pierwszych trzech dni leczenia jest oparta na przewidywaniu. A tyle trzeba oczekiwać na wynik posiewu.

- Pierwsze badanie pacjenta jest zazwyczaj empiryczne. Na diagnostykę laboratoryjną często nie ma ani czasu, ani pieniędzy. Rozwiązaniem mogły by być szybkie testy tzw. POCT - point of care testing, robione w gabinecie lekarza podstawowej opieki zdrowotnej. Jednak takie rozwiązanie nie jest u nas dostępne w ramach kontraktów placówek z NFZ - mówi portalowi rynekzdrowia.pl prof. Waleria Hryniewicz, konsultant krajowy w dziedzinie mikrobiologii lekarskiej.

Ministerstwo zapewnia, że dostęp antybiotyków nie pogorszył się. Innego zdania są lekarze PZ, którzy podkreślają że taki sposób wprowadzenia ograniczeń jest niezgodny z aktualną wiedzą medyczną. Naraża pacjenta na dodatkowe wydatki, choć ubezpieczenie daje pacjentowi prawo do refundacji.

Czytaj też. Refundacja antybiotyków tylko wtedy, gdy stosowane są ściśle wedle wskazań producenta? 

Zdaniem prof. Hryniewicz, trzymanie się w zakresie antybiotyków nieuporządkowanej chrakterystyki produktu leczniczego (ChPL), pod groźbą karania lekarzy jest niesłuszne. W opinii profesor konieczne jest dyscyplinowanie lekarzy pod kątem korzystania z terapii antybiotykowych, ale trzeba to robić w taki sposób, by pacjent miał zapewnione optymalne leczenie.

Także w Europie nadużywanie antybiotyków - i związana z tym rosnąca oporność bakterii prowadząca do nieskuteczności leczenia - jest poważnym problemem, któremu próbuje się zaradzić. Np. w Wielkiej Brytanii lekarze mają do dyspozycji "mapy" epidemiologiczne, podające jakie bakterie najczęściej wywołują choroby u mieszkańców danego regionu. Na ich podstawie tworzone są odgórne wytyczne, dzięki którym lekarze - bez zwłoki - dobierają najskuteczniejszy antybiotyk.

Według statystyk NFZ na refundację antybiotyków płatnik wydaje rocznie ponad 300 mln zł.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum