Nowoczesne leki na HIV są dostępne w Polsce. Przy skutecznym leczeniu chory nie stanowi zagrożenia

Autor: Luiza Jakubiak • Źródło: Rynek Zdrowia05 listopada 2022 14:00

W Polsce mamy bardzo dobry dostęp do nowoczesnych leków antyretrowirusowych w leczeniu HIV/AIDS. Problemem jest nadal stygmatyzacja zakażonych i niska świadomość społeczna na temat choroby. Tymczasem specjaliści podkreślają: osoba żyjąca z HIV, skutecznie leczona, nie stanowi zagrożenia ani dla otoczenia, ani dla partnerów seksualnych.

Nowoczesne leki na HIV są dostępne w Polsce. Przy skutecznym leczeniu chory nie stanowi zagrożenia
W Polsce pacjenci zakażeni HIV mają bardzo dobry dostęp do leczenia Fot. ShutterStock
  • W Polsce lekarze mają do dyspozycji wiele leków antyretrowirusowych w leczeniu HIV/AIDS
  • Możemy wybierać leki nowej generacji, terapie jednotabletkowe, od niedawna długodziałające terapie - mówi dr Błażej Rozpłochowski
  • Dzięki lekom długodziałającym można zwiększyć adherencję. Ale leki długodziałające nie są dla wszystkich - dodaje dr Aneta Cybula
  • Nadal jednak chorzy są stygmatyzowani. Nie najlepiej jest z edukacją i świadomością społeczną na temat HIV/AIDS
  • Specjaliści podkreślają: osoba żyjąca z HIV, skutecznie leczona antyretrowirusowo, nie stanowi zagrożenia ani dla otoczenia, ani dla partnerów seksualnych

Jak to jest być lekarzem pacjenta z HIV?

- Terapia antyretrowirusowa w Polsce od lat jest spersonalizowana. Daje lekarzowi możliwość dobrania najlepszych leków według potrzeb pacjenta. Ale uwzględnia też decyzję chorego oraz to, w jaki sposób on funkcjonuje i jaki tryb życia prowadzi. Lekarz i pacjent współtworzą terapię. Ta dynamika zmian w medycynie, nowe terapie, leki długodziałające, oferują pacjentowi tego, czego potrzebuje i pozwalają zmieniać terapię ze względów medycznych oraz kiedy zmienia się osobista sytuacja pacjenta – podkreśla dr Magdalena Ankiersztejn-Bartczak, prezes Fundacja Edukacji Społecznej.

Podobnie widzą to lekarze specjaliści chorób zakaźnych, którzy w ramach tegorocznego XVIII Forum rynku Zdrowia rozmawiali o personalizacji opieki nad pacjentem z HIV żyjącym w Polsce.

- Nie leczymy choroby, ale leczymy człowieka. Trzeba być czasami cierpliwym i wyrozumiałym, bo to co nam się czasem wydaje najlepsze, niekoniecznie jest najlepsze dla pacjenta. Chory, który często podróżuje, będzie potrzebował innych leków, na przykład jadąc do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, gdzie nadal tych leków nie można przewozić. Leczymy naszych pacjentów już nawet 25 lat. Znamy ich koleje losu, stany depresyjne, ryzyko braku adherencji. To jest wymiar bycia lekarzem pacjenta przewlekle chorego – podkreśliła dr Aneta Cybula, specjalista chorób zakaźnych, z Kliniki Chorób Zakaźnych, Tropikalnych i Hepatologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Jak wskazał dr Bogusz Aksak-Wąs, specjalista chorób zakaźnych z Oddziału Obserwacyjno-Zakaźnego Chorób Tropikalnych i Nabytych Niedoborów Immunologicznych SPWSZ w Szczecinie, lekarze zajmujący się pacjentami z HIV, prowadzą tych pacjentów wszechstronnie: - Często jesteśmy dla naszych pacjentów jedynymi lekarzami. Prowadzimy ich nie tylko w kontekście leczenia HIV, ale i leków przeciwcukrzycowych, przeciwnadciśnieniowych, szczepień, diagnostyki endokrynologicznej i innych.

- Kiedy uda nam się wypracować dobrą współpracę i wiemy, że pacjent darzy nas zaufaniem, to jest miejsce na konstruktywną dyskusję i próbę dojścia do konsensusu. Jesteśmy dla naszych pacjentów i gabinetem lekarza rodzinnego, i konfesjonałem. Znamy troski medyczne i pozamedyczne. To zaufanie buduje się przez lata. Kiedy przychodzi pacjent i mówi o nowych lekach, to omawiamy plusy i minusy, względy medyczne i te związane ze stylem życia – opowiadał dr Błażej Rozpłochowski, specjalista chorób zakaźnych z Wielospecjalistycznego Szpitala Miejski im. J. Strusia z Zakładem Opiekuńczo-Leczniczym SP ZOZ w Poznaniu.

Specjalista podkreślił, że dzisiaj lekarze mają do dyspozycji wiele leków: - Możemy wybierać leki nowej generacji, terapie jednotabletkowe, od niedawna długodziałające terapie. Patrzmy na styl życia chorych, na profil lipidowy, na choroby współistniejące. Pacjenci dostają skuteczne terapie i niezależnie od leku widzimy, że wiremia jest niewykrywalna, a wartość limfocytów CD4 rośnie. To jest leczenie szyte na miarę.

Leki długodziałające nie dla każdego

Jedną z nowych opcji terapeutycznych są leki długodziałające, w formie iniekcji podawanej co dwa miesiące. Jednak eksperci są zgodni: to bardzo duży postęp i dobra opcja dla pacjentów, ale nie dla wszystkich.

- Wielu pacjentów znajdujących się pod opieką medyczną od lat mówi, że nie chce brać codziennie tabletki i myśleć codziennie, że ma HIV. Czasem pacjenci nie pamiętają czy wzięli lek czy nie. Dzięki lekom długodziałającym można zwiększyć adherencję. Są dobre dla pacjentów, którzy mają problem z regularnym przyjmowaniem leku. Te ulepszenia są po to, by pacjentom było lepiej. Ale też trzeba wiedzieć, że leki długodziałające nie są dla wszystkich. W tej chwili ośrodki w Polsce mają już pacjentów i pierwsze doświadczenia – mówiła dr Cybula.

- Leki długodziałające są niebywałą optymalizacją, ale trzeba mieć pewien rezerwuar ostrożności. Kiedy pacjent zapomina przyjmować tabletki, podanie leków długodziałających jest dobrą opcją. Ale mamy też pacjentów, którzy zapominają o wizytach, pomijają je, pożyczają leki od znajomych i to nie są najlepsi kandydaci do tej terapii. Bo jeśli chory przeskoczy 7 dniowe okienko, to może narazić się na niepowodzenie terapii – dodał dr Rozpłochowski.

- Dla mnie ta częstotliwość podania raz na dwa miesiące nie jest jeszcze ideałem. Lepiej, gdy podanie było możliwe raz na trzy miesiące, raz na pół roku. Wiemy, że są prowadzone badania nad implantami, które uwalniają leki nawet przez rok. Przyszłość leków long-acting rysuje się kolorowo i myślę, że jeszcze nie jeden przełom jest przed nami – dodał.

Przeciwwskazania do leków długodziałających podał też dr Aksak-Wąs: - Stoimy na progu terapii długodziałających, które pewnie będą wypierać tradycyjne schematy tabletkowe. Na razie mamy jeden schemat długodziałający. On nie jest dla wszystkich, na przykład dla pacjentów, którzy w historii mieli oporność na jedną z grup lekowych. Nie jest też wyborem dla większości uchodźców z Ukrainy czy z Rosji.

Zatem dla kogo? – Na przykład dla pracowników linii lotniczych, którzy mają regularne loty i są w stanie pojawić się co dwa miesiące na kolejny zastrzyk. Latają zaś do krajów, gdzie te tabletki nie są mile widziane. Może to być też dobre rozwiązanie dla osób, które mają problem z regularnym stosowaniem tabletek ze względu na stygmatyzację. Także dla osób, które mają problem z połykaniem tabletek, jeśli nie można ich rozkruszać – wymieniał.

Wzrost liczby zakażonych - to uchodźcy z Ukrainy

- Jeszcze kilka lat temu pacjenci mieli bardzo ograniczony wachlarz leków. Dzisiaj właściwie wszystkie leki dostępne na świecie, stały się dostępne również w Polsce. Leczenie antyretrowirusowe w naszym kraju prowadzone jest w oparciu o standardy opracowane przez Polskie Towarzystwo Naukowe AIDS, we współpracy z różnymi agendami, Ministerstwem Zdrowia i organizacjami pozarządowymi -  mówiła dr Anna Marzec-Bogusławska, dyrektor Krajowego Centrum ds. AIDS.

- W tym roku rozpoczęliśmy realizację nowej 5 letniej edycji leczenia na lata 2022-2026 opracowanej przez grono ekspertów. Ważnym zapisem tego programu jest to, że z leczenia antyretrowirusowego w Polsce mogą korzystać również osoby nieubezpieczone, narażone na marginalizację oraz cudzoziemcy, jeżeli znajdują się na terytorium naszego kraju i nie mają możliwości uzyskania terapii. W naszym regionie geograficznym, to bardzo unikalny projekt - podkreślała dyrektor.

W tym roku jednym z największych wyzwań dla systemu okazali się uchodźcy z Ukrainy. - Nasz system leczenia antyretrowirusowego, wypracowany przez całe środowisko jest przyjazny dla pacjenta. To było bardzo widoczne, gdy w tym roku pojawiło się wielu pacjentów z Ukrainy. Była potrzeba zorganizowania dla nich leku, który nie jest zarejestrowany w Polsce ani Unii Europejskiej. W Ukrainie leczonym nim było 80 procent pacjentów. Od połowy września lek jest warunkowo dopuszczony dla uchodźców w Polsce - mówiła dr Anna Marzec-Bogusławska.

Również inni specjaliści zauważają zmiany w populacji leczonych pacjentów. - Nasza praca zmieniła się diametralnie. Stoją przed nami duże wyzwania. 80 procent moich dzisiejszych pacjentów z poradni to uchodźcy z Ukrainy. Od początku wojny do Polski przyjechało 2650 osób zakażonych HIV. To wzrost o 15 procent wszystkich pacjentów, których mieliśmy dotąd w Polsce. Gros pacjentów jest niezdiagnozowanych. O ile w Polsce w aktywnej opiece poradni nabytych niedoborów immunologicznych jest ok. 27 tys. pacjentów, w Ukrainie to ponad 200 tys. osób. Musimy sobie też radzić z dużo większą liczbą pacjentów z wirusowymi zapaleniami wątroby typu B lub C – wyliczał nowe wyzwania dr Aksak-Wąs.

Z uwagi na zmianę sytuacji epidemiologicznej HCV i innych zakażeń powiązanych z HIV/AIDS w ostatnich tygodniach rozszerzono możliwości testowania: - Mamy świadomość, że w Ukrainie sytuacja jest znacznie trudniejsza. Centrum wychodząc naprzeciw tej sytuacji rozszerzyło możliwość wykonywania testów w punktach konsultacyjno-diagnostycznych, w których można anonimowo, bezpłatnie i bez skierowania wykonać test w kierunku HIV. Od 15 września dzięki dodatkowym środkom od MZ w większości punktów można wykonać również test w kierunku HCV i kiły – mówiła dr Marzec-Bogusławska.

Stygmatyzacja wiecznie żywa

Jednak istotnym problemem jest nie tylko leczenie, ale profilaktyka. Tymczasem w Polsce pewne aspekty zostają daleko za medycznymi.

- Dla osoby żyjącej z HIV lekarz jest często jedyną osobą, która wie o zakażeniu. Możemy zachwycać się dostępnością leków, ale pod względem społecznym jesteśmy bardzo daleko. Robione są badania dotyczące stygmatu i dyskryminacji. Kiedy zapyta się osobę zakażoną, komu o tym powiedziała, to wymienia garstkę ludzi. Kiedy się zapyta, komu chciałaby powiedzieć, powstaje bardzo długa lista. Ale chorzy nie mówią, bo boją się odrzucenia. I to się nie zmienia od lat – podkreśliła dr Magdalena Ankiersztejn-Bartczak.

Leczenie antyretrowirusowe jest też elementem zróżnicowanej profilaktyki. - Leczenie jest też profilaktyką. U nas z profilaktyką jednak nie jest najlepiej. Młode pokolenie niewiele wie na temat HIV. Osoba, która ma niewykrywalnego wirusa, nie zakaża w kontaktach seksualnych. Leczenie jest ostatecznością. Naszym działaniem systemowym powinno być zatrzymanie epidemii w Polsce. Mamy skuteczne metody zapobiegania nie tylko leczenia, ale rozprzestrzeniania się wirusa, zmniejszania liczby osób i nowych zakażeń. Profilaktyka powinna być kluczowa, żeby nie patrzeć tylko, ile osób leczymy, ale o ile rocznie spadnie liczba osób zakażonych – dodała.

Dr Rozpłochowski: - Ważne też, żeby nie iść w kierunku udawania, że problemu nie ma i że nie trzeba oswajać społeczeństwa  z tym, że jest HIV. Trzeba namawiać, żeby każdy chociaż raz w życiu wykonał badanie w kierunku HIV. Należy uświadamiać, że osoba żyjąca z HIV, gdy jest wcześnie wykryte zakażenie, będzie żyła porównywalnie długo, jak osoba bez wirusa. Zaś osoba skutecznie leczona antyretrowirusowo nie stanowi zagrożenia ani dla otoczenia, ani dla partnerów seksualnych.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum