Narodowy Instytut Leków wziął po lupę suplementy diety. Oto wnioski

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 08 stycznia 2020 09:14

Jedna czwarta suplementów diety ma skład niezgodny z deklaracjami producentów - wynika z badań Narodowego Instytutu Leków. W efekcie są one w zasadzie bezużyteczne - informuje Dziennik Gazeta Prawna.

W ocenie Instytutu duża część tych preparatów jest bezużyteczna Fot. Archiwum

Jak podaje DGP, Narodowy Instytut Leków dokładnie przeanalizował 50 najbardziej popularnych preperatów sprzedawanych w aptekach.

- W żadnym z nich nie wykryto zanieczyszczeń czy związków szkodliwych, za to poważnym problemem okazał się deficyt lub wręcz brak deklarowanych na opakowaniach witamin czy składników roślinnych. Np. w preparacie zawierającym ostryż długi, który reklamowany jest jako remedium na przypadłości wątrobowe, było zaledwie 3 proc. wyciągu z tej rośliny. Z kolei preparaty polecane w walce z objawami menopauzy zawierały zaledwie 18 proc. deklarowanej przez producenta dawki izoflawonów soi czy 38 proc. izoflawonów koniczyny czerwonej - czytamy.

Według gazety, w przypadku niektórych suplementów zawierających witaminy B2 i B6 ich rzeczywista zawartość w produkcie wynosiła zaledwie ok. 30 proc. tego, co przeczytać można było w ulotce.

Lepiej wypadła witamina D, choć i tak było jej mniej - 80 proc. tego, co deklarował producent preparatu. Ze składnikami mineralnymi, takimi jak żelazo, magnez czy wapń nie ma problemów.

DGP podaje, że z analizy rynku przeprowadzonej przez firmę Iqvia wynika, iż Polacy od stycznia do listopada ub.r. wydali na suplementy niemal 3,4 mld zł - o 200 mln zł więcej niż rok wcześniej. NIL produkty do analizy wybrał z listy stu najpopularniejszych tego typu preparatów na rynku. Pracownicy instytutu kupili je bezpośrednio w aptekach.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum