NRA o ustawie "apteka dla aptekarza": jest lepszy nadzór nad obrotem lekami

Autor: Luiza Jakubiak/Rynek Zdrowia • • 21 maja 2018 14:31

Na tych terenach wiejskich i w małych miejscowościach powstało łącznie około 200 nowych podmiotów: 133 nowe apteki i 68 punktów aptecznych. To jeden z najbardziej pozytywnych efektów AdA (ustawa "apteka dla aptekarza" - red.) - ocenia Naczelna Rada Aptekarska.

Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej; FOT. PTWP

- Z perspektywy pacjenta, pozytywnym zjawiskiem, z którym mamy do czynienia jest wzrost liczby aptek na terenach wiejskich i w małych miejscowościach - mówił w poniedziałek (21 maja) podczas briefingu prasowego w Ministerstwie Zdrowia Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.

Od momentu wejścia w życie ustawy "apteka dla aptekarza", czyli od 25 czerwca 2017 roku, inspekcja farmaceutyczna wydała 422 zezwolenia na prowadzenie aptek, z czego połowa dotyczyła małych miejscowości.

Samorząd aptekarski: cel ustawy jest realizowany
- Cel ustawy jest realizowany. To jeden z najbardziej pozytywnych efektów AdA, dzięki któremu pacjenci mają ułatwiony dostęp do usług farmaceutycznych - mówił Marek Tomków.

W jego ocenie, nie sprawdziły się prognozy dotyczące wzrostu cen leków. Z danych przedstawionych podczas spotkania wynika, że jeśli chodzi o leki pełnopłatne, sytuacja w tym segmencie jest bardzo stabilna.

W przypadku leków OTC ( bez recepty), jest niewielki wzrost cen: - Badaliśmy sytuację także jeśli chodzi o marże apteczne w przypadku tych leków i okazuje się, że te marże są z miesiąca na miesiąc coraz niższe. A zatem, jeśli zmieniają się ceny leków, nie jest to zależne od polityki lekowej. Wiąże się to raczej z sezonowością, strategią producentów czy też dostępnością droższych terapii dla pacjentów.

Czytaj także: ZPP: ustawa "apteka dla aptekarza" betonuje rynek, nie rozwiązuje problemów

Wiceszef NRA pokazał przykład zmiany ceny jednego z produktów: w marcu 2016 roku, kiedy nie było jeszcze "AdA", lek kosztował 17,20. Rok później, w marcu 2017 roku - wzrost był prawie 8-procentowy. Z kolei między marcem 2017 i marcem 2018, a zatem już po wejściu w życie "AdA", ten wzrost wyniósł ok. 1,5 procenta. - Jeśli uwzględnimy inflację na poziomie 1,3%, to ta zmiana jest niewielka - zaznaczył Tomków.

„Życie za życie”
Zauważył również, że zmiany spowodowały zahamowanie niekorzystnego trendu, kiedy to w miejsce dwóch upadających aptek indywidualnych, powstawały trzy sieciowe. - Dzisiaj powstaje coraz mniej aptek sieciowych, a w to miejsce jest więcej podmiotów prowadzonych przez pojedynczych farmaceutów. Warto podkreślić, że w marcu powstała tylko jedna apteka sieciowa - dodał wiceszef NRA.

Jego zdaniem, udało się zatem powstrzymać agresywną ekspansję zagranicznych sieci aptecznych i wprowadzić skuteczniejszy nadzór nad rynkiem farmaceutycznym.

Czytaj także: ZPP krytycznie o konferencji podsumowującej funkcjonowanie "Apteki dla aptekarza"

Jak to wyglądało do tej pory? - Sieci chciały być coraz większe i zapowiadały rozwój. Tylko trzeba zdać sobie sprawę, że już nie było miejsca na kolejne inwestycje. Żeby mogła powstać nowa apteka, musiała powstać na gruzach już nieistniejącej. Część aptekarzy mówiła już o perspektywie „życie za życie” - ponieważ nie było miejsca dla nowych aptek, aby jedni mogli się rozwijać, musieli to robić kosztem drugich - tłumaczy Marek Tomków.

Przypomniał, że zgodnie z nowymi przepisami, nową aptekę może otworzyć tylko farmaceuta lub kilku farmaceutów w ramach spółek osobowych. Otwieranie nowych podmiotów wiąże się z ograniczeniami geograficzno-demograficznymi: apteka nie powstanie, jeśli na jedną już istniejącą aptekę przypada 3 tys. mieszkańców, a odległość między sąsiadującymi aptekami wynosi mniej niż 500 metrów. To kryterium nie będzie obowiązywać, jeśli nowa apteka powstanie w odległości 1 km od obecnie istniejącej.

Minister raz skorzystał z tego wyjątku
Ustawa wprowadziła też wyjątek - w pewnych sytuacjach minister zdrowia może wydać zgodę na powstanie apteki, mimo braku spełniania kryteriów geograficznych i demograficznych.

W 2017 roku do ministra trafiły trzy takie wnioski - zostały negatywnie rozpatrzone. W tym roku, właściciel apteki, która została zniszczona w wyniku pożaru galerii handlowej, wnioskował o możliwość otwarcia placówki w innym miejscu. Taką zgodę otrzymał.

- W skali kraju liczba aptek nadal oscyluje wokół 15 tys., nie sprawdziły się zatem przewidywania, że wspomniane kryteria spowodują drastyczny spadek liczby aptek i ograniczą dostępność - mówił Marek Tomków.

- Obecny poziom nasycenia aptek pokrywa potrzeby polskiego społeczeństwa związane z dostępem do tych placówek - dodał, przytaczając dane z innych państw: w Polsce na jedną aptekę przypada ok. 2,5 tysiąca pacjentów. Dla porównania, w Wielkiej Brytanii jest 12 tys. aptek i populacja 65,6 mln ludności, co daje 5466 pacjentów na aptekę. W Niemczech z kolei funkcjonuje 18 tys. aptek, co przy 82 mln ludności daje 4588 pacjentów na aptekę.

Biorąc pod uwagę te przykłady z krajów Europy Zachodniej, przy obecnej populacji 38 mln Polaków, liczba aptek mogłaby spaść do poziomu 8-9 tys. aptek.

Małe apteki wracają do łask
Kolejnymi istotnymi - w ocenie samorządu aptekarskiego - zmianami są również: wprowadzenie podwójnej odpowiedzialności farmaceuty jako elementu ograniczenia nielegalnego wywozu leków oraz stworzenie szansy dla ok. 4,5 tys. mikro-przedsiębiorców aptecznych, którzy mieliby problem z utrzymaniem się na rynku. To oznacza też lepsze perspektywy dla młodych farmaceutów.

- Ustawa pokazała firmom farmaceutycznym, że te małe apteki nie są skazane na porażkę. Już sześć dużych koncernów dało małym aptekom szansę i wprowadziło takie same warunki handlowe jak dla dużych podmiotów. Jedna z firm zachodnich „wrzuciła” nawet na rynek 60 przedstawicieli handlowych, którzy mają po latach powrócić do małych aptek, proponując im porównywalne ceny – mówił Marek Tomków.

W jaki sposób „AdA” pomaga walczyć z nielegalnym wywozem leków? - Nowelizacja prawa farmaceutycznego to zmieniła, powierzając jedynie farmaceutom odpowiedzialność za prowadzenie nowych aptek w ramach wybranych spółek osobowych - podkreślał.

- Dla farmaceuty jest podwójna odpowiedzialność: zawodowa - dopuszczając się poważnych naruszeń prawa, grozi mu utrata prawa wykonywania zawodu, co de facto oznacza dla niego śmierć w zawodzie, oraz finansowa - nową aptekę może prowadzić w ramach wybranych spółek osobowych, odpowiada więc całym swoim majątkiem, a nie tylko do wysokości wkładu (jak ma to miejsce choćby w przypadku spółek z o.o., prowadzonych głównie przez apteki sieciowe) - wyjaśnił.

W jego ocenie, wprowadzony przez ustawodawcę mechanizm przewiduje surowe konsekwencje dla podmiotów naruszających prawo, a więc m.in. tych trudniących się nielegalnym wywozem leków za granicę: - Grozi im nawet całkowita eliminacja z rynku – zaangażowani w ten proceder nie otworzą już aptek w dotychczasowych lokalizacjach, nie uzyskają też nowych zezwoleń na prowadzenie działalności aptecznej.

- Polskie apteki stały się częścią europejskiego ekosystemu – podobnymi regulacjami objęte jest ok. 70 proc. europejskich placówek (m.in. w Niemczech, Belgii, Francji, Austrii, Hiszpanii, Danii, Finlandii) - przypomniał Marek Tomków.

Z ziemi polskiej do włoskiej?
Kolejnym z efektów jest to, że sieci nie rozrastają się w Polsce - do rozwoju i przejmowania aptek wybierają inne rynki. - Po roku obowiązywania "AdA" wyraźnie widać, że zmiany w prawie farmaceutycznym prowadzą do równowagi rynkowej między aptekami indywidualnymi i sieciowymi. Ustawa w dużej mierze zatrzymała ich agresywną ekspansję - w porównaniu do ubiegłego roku ich liczba zmniejszyła się z 422 do 420 - stwierdził Tomków.

- Co ważne - podkreślał - część największych sieci, które mimo wielomiliardowych przychodów od lat nie płaciły w Polsce podatku dochodowego, otwarcie mówi o nowych kierunkach swojej ekspansji. Ich celem są teraz m.in. Włochy - kraj, który z uwagi na złą sytuację ekonomiczną został zmuszony do przeprowadzenia radykalnych reform, prowadzących do wyprzedaży różnych gałęzi gospodarki. Apteki zostały wyprzedane niejako w pakiecie, razem z rynkiem turystycznym, bankowym, ubezpieczeniowym - wyliczał Tomków.

- Tym samym potwierdziły się prognozy ekspertów, którzy przewidzieli, że odejście od "AdA"spowoduje, że Włochy staną się ważnym punktem przejęć tego rynku przez zagraniczne sieci apteczne. W dłuższej perspektywie może to spowodować utratę kontroli państwa nad wielomiliardowym rynkiem strategicznym - ocenił Tomków.

Bramy są otwarte dla wszystkich
Obecny na spotkaniu wiceminister Marcin Czech odniósł się do informacji, że konferencja jest współorganizowana z Naczelną Izbą Aptekarską, bez udziału innych organizacji działających na rynku aptecznym, które w tej sytuacji apelowały nawet o odwołanie spotkania.

- Współpracujemy z samorządem aptekarskim na wielu polach: w zakresie pilotażowego wdrożenia opieki farmaceutycznej, ustawy o zawodzie farmaceuty, jesteśmy zainteresowani wynikami i danymi, które przedstawiła NIA - tłumaczył wiceminister zdrowia na wspólnym briefingu Naczelnej Izby Aptekarskiej i resortu zdrowia.

Zapewnił, że dla wszystkich samorządów, które zrzeszają zawody zaufania publicznego, "bramy MZ są otwarte". Podobnie jak dla wszystkich organizacji, które działają na rynku.

- Z wystąpień medialnych wynika, że stawiamy jakieś bariery organizacjom. Nic takiego się nie dzieje. Inni uczestnicy rynku mają otwarte bramy do Ministerstwa Zdrowia, by rozmawiać o pewnych rozwiązaniach i ich konsekwencjach - dodał Marcin Czech.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum