Ministerstwo Zdrowia przedstawiło ocenę ustawy refundacyjnej. Opozycja w odpowiedzi cytuje... fraszkę

Autor: Luiza Jakubiak/Rynek Zdrowia • • 21 lipca 2015 19:33

Ministerstwo Zdrowia przedstawiło we wtorek (21 lipca) długo oczekiwanie sprawozdanie ze skutków obowiązywania ustawy refundacyjnej. Według resoru jeden z jej plusów jest taki, że pacjent dopłaca średnio poniżej 9 zł za opakowanie leku. Opozycja uważa, że ocena ustawy ma coś z... fraszki Sztaudyngera.

Ministerstwo Zdrowia przedstawiło ocenę ustawy refundacyjnej. Opozycja w odpowiedzi cytuje... fraszkę
Ministerstwo Zdrowia przedstawiło sprawozdanie ze skutków obowiązywania ustawy refundacyjnej. Fot. PTWP

Pacjent dopłaca mniej, zwiększa się dostępność do nowych cząsteczek - takie wnioski wyciągnął resort zdrowia po trzech latach obowiązywania ustawy refundacyjnej. "To są bajki, opowiadane podczas strzyżenia owieczek, czyli pacjentów" - ocenia opozycja.

Ministerstwo: cele zrealizowane

- Celem ustawy refundacyjnej było zagwarantowanie szerszego dostępu, w tym - do nowych leków oraz zmniejszenie dopłaty dla pacjentów. Po drugie - refundacja na zasadach przejrzystości i szybkiego rozpatrywania wniosków refundacyjnych. Po trzecie, uruchomienie przestrzeni do refundacji innowacji i zapewnienie dostępu do terapii wysokokosztowych. Po czwarte, uszczelnienie systemu dystrybucji, prowadzącej do nieuzasadnionej refundacji - wymieniał wiceminister zdrowia, Igor Radziewicz-Winnicki, sprawozdając informację na temat wykonania oraz skutków stosowania ustawy refundacyjnej podczas posiedzenia sejmowej komisji zdrowia (21 lipca br.).

Według urzędników MZ, cele zostały zrealizowane.

- Do refundacji weszło 70 nowych cząsteczek. Mamy większą dostępność do nowych postaci leków wcześniej refundowanych oraz dostęp do substancji o różnych kategoriach dostępności. Jest też zmniejszenie kosztu leczenia jednostkowego na pacjenta - mówił wiceminister Radziewicz-Winnicki.

Podawał przykłady: - Zmniejszenie kwoty dopłaty poniżej 9 zł za opakowanie, większa liczba terapii bezpłatnych i z odpłatnością 3, 20 zł, mniejsza o 9 procent liczba leków, do których trzeba dopłacić powyżej 20 zł.

Ad Hoc i poetycko

Jednak zdaniem opozycji, nadal nie są refundowane nowe leki w wielu obszarach terapeutycznych. Przykładowo nie została włączona do refundacji żadna nowa cząsteczka w psychiatrii. Padały też pytania o interpretację urzędników resortu zdrowia w sprawie marż przy wywozie leków za granicę.

Nie zgodzono się też z tezą o niższych dopłatach pacjentów do leków. Zdaniem posła Czesława Hoca, co trzeci pacjent odchodzi od okienka aptecznego, nie realizując recepty. Zatem ocena skutków ustawy refundacyjnej prezentowana przez resort zdrowia przypomina sytuację z fraszki Jana Sztaudyngera: "Kiedy strzyżesz owieczki, opowiadaj im bajeczki".

Padło też pytanie o rygorystyczne zapisy programów lekowych, które ograniczają chorym dostęp do nowych terapii. - Z niektórych programów korzysta jedynie 1 procent chorych - mówił Leszek Borkowski, prezes fundacji "Razem w chorobie".

Swoją opinię przedstawili też przedstawiciele krajowego przemysłu farmaceutycznego. Ciągła presja na obniżanie cen leków szkodzi rozwojowi firm. Potrzebna jest odpowiednia polityka lekowa, która zachęci do inwestycji, by mogły konkurować na rynku farmaceutycznym z podmiotami zagranicznymi.

Oszczędności - gdzie są te pieniądze?

- W negocjacjach resort zdrowia musi brać inne elementy niż tylko cena. Te elementy to pewność dostaw, jakie daje przemysł krajowy, jak również nakłady na inwestycyjne oraz na badania i rozwój - mówił Cezary Śledziewski, prezes PZPPF.

Marek Twardowski z Porozumienia Zielonogórskiego skoncentrował się na oszczędnościach jakie zyskał NFZ. Te zamiast być przeznaczone na nowe technologie, poszły - zdaniem Twardowskiego - na pokrycie deficytu płatnika. Poruszył też temat barier w postaci refundacji leków stosowanych poza wskazaniami, np. antybiotyków. Zwrócił również uwagę na zbyt częste nowelizacje listy leków refundowanych.

- Ta ustawa najbardziej dotknęła pacjentów i apteki. Popieraliśmy sztywne ceny i marże, by uniknąć bałaganu i takich zjawisk, jak leki za 1 grosz - mówił Grzegorz Kucharewicz, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.

Aptekarstwu indywidualnemu ustawa nie służy

- Byliśmy za zakazem reklamy aptek i programów lojalnościowych, ale to nadal istnieje. Nadzór farmaceutyczny przystąpił za późno do egzekwowania przepisów - kontynuował prezes.

Zwrócił uwagę na sposób liczenia marży detalicznej i tabelę wysokości marż.

- To spowodowało zapaść aptekarstwa rodzinnego. Ustawa refundacyjna to zaciskanie pasa na kręgosłupie aptekarzy. Zapisy służą niszczeniu indywidualnego aptekarstwa i powstawaniu sieci i monopoli. Tym sieciom nie jest potrzebny pacjent. Dziś hurtownie mają własne apteki, działa eksport leków - mówił dr Kucharewicz.

Przypomniał też o braku rekompensat za przeceny cen leków wynikające z częstych nowelizacji obwieszczeń refundacyjnych, co dwa miesiące.

Nie zgodził się też z opinią o niskich dopłatach pacjentów do leków: - W latach 2011-2014 odpłatność spadła o 2 procent za leki refundowane. Ale jednocześnie lekarze wypisują więcej leków na 100 procent, więcej leków nierefundowanych na receptę i OTC. W rzeczywistości odpłatność wynosi 72 procent za opakowanie - ocenił szef aptekarzy.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum