Mimo ulepszonych metod kontroli leków, system nadal jest dziurawy

Autor: Dziennik Gazeta Prawna/Rynek Zdrowia • • 10 lipca 2018 15:11

Szkodliwej substancji NDMA zawartej w walsartanie nie wykryto dlatego, że go nikt nie szukał. I to jest właśnie efekt dziurawego systemu kontroli leków. Powinniśmy się cieszyć, że jesteśmy w UE i że hiszpańskie służby kontrolne okazały się sprawniejsze od polskich - tłumaczy prof. Zbigniew Fijałek z WUM w rozmowie z Dziennikiem Gazeta Prawna.

Fot. PTWP

Już kilka tygodni temu na łamach gazety profesor podkreślał, że także w legalnej sieci dystrybucji znajdują się niebezpieczne dla ludzi leki oraz że system kontroli bezpieczeństwa pozostawia wiele do życzenia. Na te stwierdzenia zareagował wówczas Główny Inspektor Farmaceutyczny. Wystarczył jednak miesiąc, aby okazało się, że prof. Fijałek dokładnie wie o czym mówi.

Teraz ekspert podkreśla, że sprawa zanieczyszczonego walsartanu pokazuje bardzo poważny i złożony problem branży farmaceutycznej. Przez ostatnie 20 lat zmieniały się wymagania jakościowe dla leków. Stawały się one coraz bardziej rygorystyczne. A mając coraz lepsze metody badań, można znacznie łatwiej wykryć to, czego w leku być nie powinno.

Mimo jednak ulepszonych metod badań nad lekami, system nadal jest dziurawy. Mamy doskonałe normy, ale wszystko zawarte jest jedynie na papierze.

W 20 państwach Unii Europejskiej, w tylu milionach opakowań bardzo ważnych i popularnych leków na receptę, nie wykryto zanieczyszczenia, bo po prostu szukano innych wad, a nie tej. Dlatego, jak zaznacza profesor należy szukać wszystkiego, a nie tylko z góry ustalonych zanieczyszczeń. 

Więcej: serwisy.gazetaprawna.pl

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum