Dziennik Polski/Rynek Zdrowia | 17-11-2017 13:50

Medyczna marihuana: przepisy są, ale nie ma chętnych na sprzedaż

Dotąd nie zgłosił się ani jeden podmiot, który wziąłby na siebie odpowiedzialność za sprowadzanie surowca farmaceutycznego w postaci konopi indyjskich i produkcję leku - wyjaśnia dr Wojciech Łuszczyna z Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych (URPL).

Fot. archiwum

Od 1 listopada obowiązują przepisy znowelizowanej ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, ułatwiające dostęp do leków zawierających wyciągi z konopi indyjskich. Nowela zakłada, że medyczna marihuana na bazie konopi będzie wytwarzana w aptekach na podstawie recepty od lekarza każdej specjalności.

Niestety, do realizacji ustawowych zapisów, uchwalonych w czerwcu po wielomiesięcznej, burzliwej debacie, nie ma chętnych.

Jeśli firma taka pojawi się i złoży wniosek, URPL ma maksymalnie 210 dni na wydanie decyzji - pod warunkiem, że dokumentacja będzie kompletna i prawidłowa.

Chętnych nie ma, bo - jak pisze Dziennik Polski - producenci boją się długiej i trudnej rejestracji leku, aptekarze nie są przygotowani do jego wytwarzania, a lekarze nie wiedzą, jak lek zapisywać.

Brak entuzjazmu do wdrażania zapisów o marihuanie leczniczej to także efekt obaw, że rozpowszechnianie jej stosowania w terapii chorób może wymknąć się spod kontroli i doprowadzić do wzrostu liczby osób uzależnionych od konopi.

Leki na bazie konopi wytwarzane w aptekach mają być pełnopłatne. Koszt miesięcznej kuracji szacuje się na ponad 1000 zł, ale pacjent będzie mógł występować o refundację.

Więcej: www.dziennikpolski24.pl