Marek Twardowski: projekt ustawy refundacyjnej jest nowoczesny, ale zmiany są jeszcze możliwe

Autor: Anna Kaczmarek/Rynek Zdrowia • • 28 października 2010 16:02

Projekt tzw. ustawy refundacyjnej nadal wzbudza wielkie emocje. Nie inaczej było podczas VI Forum Rynku Zdrowia. Aptekarze obawiają się, że nie utrzymają się na rynku po wejściu ustawy, firmy nie są zadowolone z propozycji wprowadzenia dodatkowego opodatkowania. Skorzystać ma pacjent. Czy jednak tak się stanie?

Marek Twardowski: projekt ustawy refundacyjnej jest nowoczesny, ale zmiany są jeszcze możliwe
Przypomnijmy, że projekt przewiduje m.in., że stałą cenę leku refundowanego Ministerstwo Zdrowia będzie negocjowało z producentem. Od jej wartości będzie ustalana urzędowa marża – w wysokości 5 proc. Ustawa wprowadza też nowe rozwiązania dotyczące limitów i poziomów odpłatności za leki. Zmieniono sposób wyznaczania limitu podstawy – z leku najtańszego objętego refundacją, na oparty o udział grupy leków na rynku. Udział ten musi wynosić minimum 15 proc.

Komisje dobrze wynagradzane
Jak mówił w czwartek (28 października) podczas VI Forum Rynku Zdrowia wiceminister zdrowia Marek Twardowski, projektowana ustawa refundacyjna, jest – zdaniem resortu – bardziej nowoczesna niż tego typu rozwiązania w innych krajach Europy.

– Będzie wzorcem dla innych jak można patrzeć na rynek leków refundowanych – stwierdził Marek Twardowski. Wyjaśniał, że głównym celem ustawy jest to, żeby w ramach dostępnych środków móc zrefundować jak najwięcej leków oraz wyeliminować „obszary patologiczne”.

– Powołana zostanie Komisja Ekonomiczna, która będzie m.in. negocjować ceny leków z firmami farmaceutycznymi. W jej skład wejdzie 12 osób. Chcemy, żeby ceny wszystkich leków, które znajdują się na liście refundacyjnej, zostały ponownie negocjowane – zapowiedział wiceminister zdrowia. – Członkowie Komisji mają być odpowiednio wynagradzani, aby zagwarantować m.in. brak konfliktu interesów. Za jedno posiedzenie członek Komisji będzie dostawał 3,5 tys. zł, jednak zapłacimy nie więcej niż za trzy takie posiedzenia w miesiącu.

3,5 tys. zł to, zdaniem wiceministra Twardowskiego, niewielkie wynagrodzenie w stosunku do oszczędności, jakie dają profesjonalne negocjacje z firmami farmaceutycznymi. Takie samo wynagrodzenie mają też pobierać członkowie drugiej planowanej komisji – Rady Przejrzystości.

Płatnik musi móc wyegzekwować karę
Żeby zapobiegać takim zjawiskom, jak promowanie leków za grosz, ustawa przewiduje, że apteka zawrze umowę z NFZ, która – w przypadku takich praktyk – zostanie przez NFZ wypowiedziana.

– Płatnik musi móc wyegzekwować karę za niezgodne z prawem rabatowanie. Zerwanie takiej umowy nie będzie się opłacało aptece – uważa Marek Twardowski. Co do ujednolicenia cen na leki refundowane we wszystkich aptekach, wyjaśniał, że chodzi o publiczne pieniądze, więc państwo ma prawo ustalać ceny.

– W całej Europie jest taka właśnie praktyka – argumentował.

Jeżeli chodzi o 5-procentową marżę dla hurtowni, Twardowski stwierdził, że w UE marże wahają się od 1 do 7 proc. Zaznaczył też, że proponowany 3-procentowy podatek (dotyczy obrotu lekami refundowanymi), jakim mają być objęte firmy farmaceutyczne, zasili konto Ministerstwa Zdrowia i będzie przeznaczony na badania nad lekami z listy leków refundowanych.

– W innych krajach ten podatek pobierany jest od kwoty wydawanej na marketing przez firmę, jednak w Polsce brak instrumentów, które pozwoliłyby na rzetelne ustalenie kwoty takich wydatków. Dlatego proponujemy, żeby było to 3 proc. od przychodu firmy, który związany jest ze sprzedażą leków refundowanych – wyjaśniał minister.

To nie dla nas
Piotr Kula prezes firmy analitycznej PharmaExpert przekonywał, że tzw. sztywne ceny leków refundowanych, które chce wprowadzić resort zdrowia, obowiązują w zupełnie innych systemach: – W tamtych krajach są sztywne ceny za wydanie leku, co oznacza np., że pacjent w aptece płaci zawsze 5 euro za każdy lek – mówił prezes Kula.

Przekonywał, że w Polsce na tle krajów UE mamy najwyższy poziom współpłacenia za leki przez pacjenta, bo aż 28-29 proc. w 2010 r., podczas gdy np. na Węgrzech był on na poziomie ok. 19 proc., natomiast na Słowacji – 13,4 proc.

Prezes Kula przypomniał też, że mamy najwyższy wśród krajów UE udział ilościowy i wartościowy leków generycznych na liście leków refundowanych.

Czy pacjent zaoszczędzi?
Natomiast Tomasz Zarzycki, dyrektor generalny IMS Poland przekonywał, że nowe rozwiązania spowodują oszczędności w wydatkach na leki dla płatnika, jednak niekoniecznie dla pacjentów. Zależy to w dużym stopniu od tego jak do sprawy podejdą firmy farmaceutyczne i czy obniżą ceny na swoje produkty. Należy tu pamiętać, że jest to powiązane z limitami na leki, które ustala Ministerstwo Zdrowia. Dla hurtowni niewiele nowe prawo zmieni, natomiast stracą na nim aptekarze poprzez zmniejszenie marży z 18,8 proc. na 13,5 proc.

Wiceminister Twardowski przekonywał jednak, że apteki to przedsiębiorstwa, które jeżeli jest ich na rynku zbyt dużo, to część upada: – Z badań wynika, że nie może być mniej niż 3,5 - 5 tys. pacjentów na jedną aptekę, aby była rentowna. Ostatnio powstało 600 nowych aptek, upadło już 300 z nich. Trudno, żeby resort zmieniał marżę tak, aby każdy nowy podmiot mógł się utrzymać.

Upadnie nawet 40 proc. aptek?
Grzegorz Kucharewicz, prezes Naczelnej Izby Aptekarskiej przypomniał, że samorząd zabiega o limitowanie liczby aptek. Przekonywał, że z powodu marży będą upadać apteki nie nowo tworzone, ale te które już dawno funkcjonują.

– Upadki aptek po wejściu w życie tej ustawy to będzie problem pacjenta. W najgorszej sytuacji będą małe i średnie apteki. Przypominam, że już teraz 44 proc. aptek ma majątek równy zero lub ma długi. Z rynku może zniknąć 40 proc. aptek – alarmował.

Stwierdził, że upadek takiej liczby aptek odbije się niekorzystnie chociażby na sytuacji hurtowni farmaceutycznych. Dodał również, że ustawa nie zlikwiduje takich patologii jak „leki za grosz”. – Firmy już pracują nad ominięciem prawa – dodał prezes Kucharewicz.

Natomiast mec. Agnieszka Deeg, partner, radca prawny kancelarii CMS Cameron McKenna skrytykowała projekt umów jakie mają zawierać apteki z płatnikiem: – Te umowy mają tak wiele różnych niekorzystnych obostrzeń, że odradzałabym aptekom ich podpisywanie – stwierdziła.

Brak rozmów
Uczestnicy dyskusji narzekali również, że projekt tak ważnej ustawy nie był należycie konsultowany ze środowiskiem farmaceutycznym.

– Naprawdę nie było kiedy przedyskutować tej ustawy. Jednak jeszcze można uporządkować szczegóły. Choć raczej nie podczas obrad sejmowej Komisji Zdrowia, ponieważ posłowie nie zawsze znają szczegóły dotyczące funkcjonowania sektora farmaceutycznego. Lepiej, aby rozmowy toczyły się pomiędzy resortem a środowiskiem farmaceutycznym – uważa Irena Rej, prezes zarządu Izba Gospodarcza Farmacja Polska.

Jerzy Toczyski, prezes Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych Infarma stwierdził, że ma obawy co do finalnego efektu wprowadzenia proponowanej ustawy refundacyjnej. Podkreślił, że ustalenie budżetu na refundację na poziomie 17% kosztów NFZ spowoduje zamrożenie wysokości finansowania leków na wiele lat.

Odnosząc się do mechanizmu „pay back”, Toczyski stwierdził: – Algorytm zwrotu kwoty przekroczenia budżetu obciąży przede wszystkim leki innowacyjne, które po włączeniu do dotychczasowej grupy limitowej mogą przejąć na siebie pełne sankcje za wystąpienie przekroczenia budżetu w tej grupie.

Innym rozwiązaniem, co do którego pojawiają się wątpliwości, jest 3-procentowy podatek od obrotu lekami refundowanymi. – W odróżnieniu od stosowanego we Włoszech podatku Garattiniego od wydatków marketingowych, nie zapewni on osiągnięcia celu, jakim jest ograniczenie nadmiernej konsumpcji leków – powiedział prezes Infarmy.

Jeszcze poprawią?
Część projektu, dotyczącą niektórych rozwiązań fiskalnych skrytykował też Cezary Śledziewski, prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego. Zaznaczył jednak, że krajowi producenci zgadzają się z wieloma propozycjami zawartymi w projekcie np. od lat zabiegają o sztywne ceny i likwidację rabatów.

– Regulacje fiskalne mogą przynieść niepokojące skutki dla rodzimej produkcji farmaceutycznej. Obawiamy się, że nie będzie możliwy rozwój polskich firm.

Marek Twardowski odpowiadając na uwagi i wątpliwości środowiska farmaceutycznego zaznaczył, że przepisy nie spowodują wzrostu cen dla pacjentów. Stwierdził również, że stałe przeznaczanie 17 proc. budżetu NFZ na leki jest jak najbardziej wystarczające. Co do regulacji „pay back”, wiceminister przypomniał, że właśnie takie rozwiązanie postulowały firmy farmaceutyczne.

Marek Twardowski zapewnił, że prace nad projektem ustawy trwają, więc w dokumencie mogą jeszcze zostać uwzględnione różne uwagi.
Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum