Marek Twardowski oficjalnie o powodach zdymisjonowania prezesa URPL

Autor: LJ,PAP/Rynek Zdrowia • • 13 marca 2009 17:07

Podczas briefingu zorganizowanego dla prasy w piątek po południu (13 marca) wiceminister zdrowia Marek Twardowski podał powód odwołania Leszka Borkowskiego ze stanowiska prezesa Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych. Ma nim być śledztwo wszczęte w sprawie przyjęcia korzyści majątkowej w związku z pełnieniem funkcji publicznej.

Marek Twardowski powiedział, że prezes tak ważnego urzędu, podejmującego decyzje rzutujące na działanie wielu koncernów farmakologicznych w Polsce oraz na bezpieczeństwo zdrowotne obywateli, powinien być poza wszelkim podejrzeniem.

Według "Dziennika" dymisja Borkowskiego miała mieć związek z odmową zarejestrowania leku francuskiej firmy Servier. Firma poinformowała w piątek, że zainicjowała spór arbitrażowy z państwem polskim, które oskarża o dyskryminację w związku z odmową przedłużenia rejestracji leku.

– Minister zdrowia podjął decyzję o zdymisjonowaniu prezesa URPL w związku z toczącym się wobec niego śledztwem w sprawie przyjęcia korzyści majątkowej w związku z pełnieniem funkcji publicznej – podał Marek Twardowski odpowiadający w resorcie za politykę lekową. Jednocześnie odniósł się do doniesień prasowych sugerujących, że utrata stanowiska przez Borkowskiego ma kontekst polityczny. – Powodem odwołania prezesa nie jest to, że jakiś lek nie został zharmonizowany – mówił wiceminister zdrowia.

Podał jednocześnie, że  w czasie trwania procedury harmonizacji leków decyzji odmownych w tej sprawie było 177. W tym 3 decyzje odmowne wobec produktów Serviera. – Niektóre z firmy składały odwołania, natomiast żadna z nich po usłyszeniu argumentów Ministerstwa nie zaskarżyła tych decyzji. Z wyjątkiem Serviera – dodał Marek Twardowski. Podkreślił, że resort nie zna szczegółów sprawy.

Według piątkowego "Dziennika" dymisja Borkowskiego ma związek z odmową zarejestrowania leku francuskiej firmy Servier. Gazeta napisała, że w tej sprawie interweniowało Ministerstwo Gospodarki, sprawą miał interesować się wiceminister Marcin Korolec. Według "Dziennika" Borkowski podejrzewał, że okoliczności starań o rejestrację leku mogą mieć charakter korupcyjny, w styczniu sugerował ABW, że francuski koncern mógł nielegalnie finansować PSL. Gazeta napisała, że ABW bada sprawę od kilku tygodni.

W piątek dyrektor generalny Servier Matthieu Accolas poinformował, że firma zainicjowała spór arbitrażowy z państwem polskim, które oskarża o dyskryminację w związku z odmową przedłużenia rejestracji leku Detralex (stosowanego w przewlekłej niewydolności krążenia żylnego w nogach). W ocenie firmy faworyzowany był inny lek, bezpośrednio z nim konkurujący. Firma zarzuca, że "został on wprowadzony na polski rynek bez wymaganych prawem badań".

Twardowski podkreślił, że dymisja prezesa nie była związana z rejestracją jakiegokolwiek leku.

Borkowski powiedział w piątek wieczorem w TVN24, że "nic nie wie o żadnym śledztwie". Wyjaśnił, że gdy "pojawiły się problemy", zgodnie z poleceniem swoich przełożonych, czyli wiceministrów Twardowskiego i Jakuba Szulca, zawiadomił o tym ABW.

Sugestie "Dziennika" wicepremier, minister gospodarki Waldemar Pawlak uznał za niepoważne. Sprawy, które dotyczyły polityki lekowej, rejestracji leków były zgodnie z właściwością przekazywane do MZ i nie ma tu żadnego pola do konfabulacji" - powiedział wicepremier. Dodał, że MG jest rzecznikiem przedsiębiorców, będzie rzecznikiem wszystkich tych, którzy występują wobec urzędów o różnego rodzaju koncesje i inne urzędowe poświadczenia.

Korolec zaprzeczył, jakoby lobbował za rejestracją jakiegokolwiek leku. – Wydaje mi się, że to jest fantazja (dziennikarska) – dodał, odnosząc się do artykułu "Dziennika".

Wiceminister Twardowski wyjaśnił, że prawo UE zobowiązywało nas do harmonizacji dokumentacji leków, czyli dostosowania jej do wymogów unijnych, do końca 2008 roku. W związku z tym wydano ok. 7 tys. decyzji pozytywnych i 177 odmownych. Od decyzji odmownej można się było odwołać. Każda z nich - jak zapewnił Twardowski - była szczegółowo analizowana przez ekspertów.

Zaznaczył, że UE ściśle określa procedury harmonizacji i wymogi, jakie musi spełnić lek. Dodał, że decyzje odmowne nie zamykają firmom farmaceutycznym drogi na polski rynek, muszą dostarczyć "dowody naukowe, które przekonają, że lek jest skuteczny i bezpieczny" i w każdej chwili mogą ubiegać się o ponowną rejestrację. – Ta droga jest zawsze otwarta, staramy się, żeby wnioski rozpatrywano terminowo – dodał.

Sprecyzował, że w przypadku firmy Servier wydano trzy decyzje odmowne, przy czym odmówiono m.in. zharmonizowania leku, który został skreślony z listy leków w kraju producenta jako nieskuteczny. Natomiast w leku Detralex wykryto zanieczyszczenia, czyli substancje wobec których nie wiadomo, czy mają dla organizmu działanie szkodliwe, obojętne, czy lecznicze. Twardowski podkreślił, że Borkowski zwracał się do firmy z pytaniem w tej sprawie, ale nie uzyskał odpowiedzi.

Dodał, że kilka dni temu w MZ odbyło się spotkanie z przedstawicielami firmy Servier. Na prośbę ambasady francuskiej uczestniczył w nim jej pracownik w charakterze obserwatora. Zgodnie z obowiązującymi w takich przypadkach procedurami jego przebieg był rejestrowany. – Zadeklarowaliśmy, że jeżeli firma Servier uważa, że ma produkt dobry, to może go zarejestrować, jeśli przekaże odpowiednią dokumentację. (...) Firma nie skorzystała, powiedziała, że w tej sytuacji zwróci się z prośbą o interwencję do premiera wobec mnie w tej sprawie – powiedział Twardowski.

Wyjaśnił, że choć w Polsce polityką lekową zajmuje się resort zdrowia, w niektórych państwach kwestie z tym związane podlegają także ministerstwu gospodarki, dlatego zdarza się, że zapytania z innych krajów w sprawie leków kierowane są do tego resortu.

Rzeczniczka ABW mjr Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska, pytana przez PAP, nie komentuje sprawy. Nie odniosła się także do doniesień "Dziennika".

Śledztwo w sprawie Borkowskiego prowadzi Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum