Jacek Wykowski/Rynek Zdrowia | 10-01-2017 05:23

Leki 75+: jest dobra zmiana dla diabetyków, ale lista powinna ewoluować

Od 1 stycznia 2017 r. seniorzy po 75 r.ż. mogą odbierać w aptekach bezpłatne leki ze zmodyfikowanej listy "S". Na zmianach najbardziej zyskali chorzy na cukrzycę, którzy mają dostęp do wszystkich insulin. Eksperci zaznaczają jednak, że wykaz nadal musi być modyfikowany.

Eksperci zaznaczają, że wykaz leków 75+ nadal musi być modyfikowany Fot. Fotolia

Lista leków 75+ po zmianach liczy 1167 produktów, jest więc „bogatsza” o 38 nowych pozycji.

Zobacz pełną listę leków 75+

Co się zmieniło od 1 stycznia? Ministerstwo Zdrowia przede wszystkim uzupełniło wykaz o kolejne rodzaje insulin, na których brak narzekali pacjenci i lekarze. Wcześniej chorzy po 75 r.ż. mogli otrzymać bezpłatnie jedynie długodziałające produkty; obecnie nie płacą również za te o krótkim działaniu - insuliny ludzkie i analogi insulin ludzkich. 

- Również na liście leków refundowanych 1 stycznia pojawił się bardzo nowoczesny, wolnodziałający analog insuliny ludzkiej. To preparat o nazwie Toujeo, czyli glargina skoncentrowana. Daje ona nadzieję na lepsze wyrównanie cukrzycy, bez groźby hipoglikemii - zauważa prof. Grzegorz Dzida z Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

Zmian jest więcej, niektóre leki "wypadły"
Oprócz insulin, na senioralny wykaz po raz pierwszy trafił także proszek do inhalacji stosowany u pacjentów cierpiących na przewlekłą, obturacyjną chorobę płuc (POChP); preparat nosi nazwę Incruse i zawiera umeclidini bromidum.

Ponadto do wykazu dodano leki zawierające substancję czynną pramipexolum do stosowania w leczeniu dorosłych pacjentów z objawami idiopatycznej choroby Parkinsona, w monoterapii (bez lewodopy) lub w skojarzeniu z lewodopą, tzn. w czasie trwania choroby, do jej późnych okresów, kiedy działanie lewodopy słabnie lub staje się nierówne i występują wahania skuteczności leczenia.

Z listy usunięto z kolei inne leki, służące terapii tej choroby, zawierające substancję czynną biperidenum.

Bezpłatne przestały być też niesterydowe leki przeciwzapalne, mające w składzie naproksen, które stosuje się m.in. w leczeniu bólu reumatycznego.

Wykaz okiem geriatry
- Lista, która została opublikowana pierwotnie i teraz została zmodyfikowana, w ocenie geriatrów jest nie najgorsza, ale wiele leków jest na niej niepotrzebnie, podczas gdy innych brakuje. Leki stosowane w astmie, POChP czy chorobie Parkinsona nie stanowią największej bariery finansowej dla seniorów - mówi Rynkowi Zdrowia prof. Tomasz Kostka, konsultant krajowy w dziedzinie geriatrii.

Podkreśla jednocześnie, że w parkinsonie najczęściej stosowanym lekiem jest L-DOPA. Dla chorych 75+ nie jest ona bezpłatna, gdyż jest na liście ryczałtowej.

Jako "główną barierę finansową dla geriatrii” prof. Kostka określił niemożność stosowania w tzw. niezastawkowym migotaniu przedsionków nowoczesnych antykoagulantów doustnych (leków przeciwzakrzepowych).

- To koszt minimum 100 zł miesięcznie. Migotanie przedsionków ma kilkanaście procent naszych pacjentów (chodzi o Klinikę Geriatrii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, której kierownikiem jest prof. Kostka - red.) - wyjaśnia konsultant.

Dodaje, że na liście „S” powinna znaleźć się także memantyna stosowana w otępieniu, która kosztuje kilkadziesiąt zł miesięcznie.

Prof. Kostka poszerzenie wachlarza bezpłatnych insulin ocenia pozytywnie, ale - podsumowując całą koncepcję darmowych leków 75+ - zwraca uwagę na szerszy problem.

- Uważam, że leków za darmo nie powinno być wcale. Najlepsza byłaby minimalna opłata, np. 3 zł. To skłaniałoby do refleksji przed zakupem i ograniczyłoby nadużywanie leków - mówi prof. Kostka i przypomina, że kilkanaście procent hospitalizacji osób starszych bierze się z niepożądanych działań leków.

Środowisko diabetologów zadowolone, ale…
Zmiany w wykazie „S” dotyczące insulin zdecydowanie chwali prof. Grzegorz Dzida. Podkreśla, że cukrzyca w swoim naturalnym przebiegu prowadzi do momentu, w którym jedynym skutecznym środkiem mogącym obniżyć poziom cukru jest insulina.

- Częstość cukrzycy wzrasta wraz z wiekiem. Po 65 r.ż. chorobowość z jej powodu wynosi aż 20 proc. Dlatego pojawienie się na liście senioralnej wszystkich insulin środowisko diabetologiczne przyjęło z dużym zadowoleniem - mówi prof. Dzida.

Tłumaczy, że analogowe insuliny krótkodziałające i ich mieszanki były na liście ryczałtowej, ale dopłata do nich wynosiła 40-50 zł za opakowanie.

- Dla starszych ludzi była to często kwota zaporowa. Dlatego seniorzy nie chcieli kupować tego typu insulin, mimo że są one wygodniejsze w stosowaniu i wiążą się z mniejszym ryzykiem niedocukrzeń - wyjaśnia prof. Dzida.

- W dalszym ciągu czekamy jednak, na refundację lub pojawienie się na liście leków 75+ nowoczesnych specyfików doustnych. Chodzi głównie o gliptyny i flozyny, których upowszechnienie mogłoby zmniejszyć potrzebę stosowania insuliny - podsumowuje specjalista.

Choroby neurodegeneracyjne: jest ewolucja, nie ma rewolucji
Prof. Jarosław Sławek, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, komentując zmiany w obszarze choroby Parkinsona przyznaje, że są one zgodne z tym, co postulowało Polskie Towarzystwo Choroby Parkinsona czy Polskie Towarzystwo Neurologiczne.

- Nasze wątpliwości budziło umieszczenie w wykazie „S” m.in. biperydenu. Przy długotrwałym stosowaniu lek ten może wywoływać zaburzenia pamięci, zaburzenia psychotyczne, omamy wzrokowe, urojenia. Wyszliśmy z założenia, że darmowa dostępność mogłaby sprzyjać nadmiernemu przepisywaniu - zauważa.

Dodaje, że jeśli chodzi o grupę agonistów receptorów dopaminowych, już w pierwotnym wykazie „S” był ropinirol, więc skoro pojawił się pramipeksol, naturalne było „dołożenie” go do listy 75+. Zapowiada jednak, że towarzystwa będą prowadzić edukację, by także te leki stosować z umiarem.

Zdaniem prof. Sławka o rewolucji w obszarze chorób neurodegeneracyjnych mówić na razie nie można.

- Oczekiwaliśmy, że w senioralnym wykazie znajdą się preparaty lewodopy. Tak się jednak nie stało, a stanowisko resortu zdrowia jasno mówi, że skoro są one na liście ryczałtowej, to już na listę „S” wejść nie muszą, bo i tak nie są kosztowne - tłumaczy.

Jak jednak zauważa, gdy policzy się opakowania zużywane przez pacjenta, kwota ta dla wielu seniorów staje się znacząca.

Farmakolog o lekach NLPZ: ja bym je zostawił
Dr Leszek Borkowski, b. prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych oraz ekspert ds. produktów leczniczych pracujący na rzecz struktur Komisji Europejskiej, nie jest zadowolony z usunięcia z wykazu leków NLPZ (niesterydowe leki przeciwzapalne). W skrajny pesymizm jednak nie popada.

- Ja bym leki przeciwbólowe zostawił i jeszcze dołożył kilka cząsteczek. Ale jeśli już podjęto taką decyzję, to chociaż dobrze, że na to miejsce wprowadzono insuliny - ocenia.

Przypomnijmy: przed modyfikacją lista „S” zawierała leki NLPZ oparte tylko na jednej cząsteczce, naproksenie. Już wtedy specjaliści apelowali, by poszerzyć wykaz o inne substancje.

- Dobrze byłoby zaoferować pacjentom, którzy nie mogą zażywać danego leku np. z uwagi na reakcje alergiczne lub choroby współistniejące i ich leczenie, jeszcze jedną, dwie cząsteczki - mówił pod koniec września ub.r. w rozmowie z Rynkiem Zdrowia dr Borkowski.

Czytaj też: Leki przeciwbólowe z listy "S” - zdaniem ekspertów portfolio powinno być poszerzone

Obecnie specjalista tłumaczy, że powodem zdjęcia tych leków z listy są prawdopodobnie ograniczenia finansowe oraz stosunkowo niska cena i łatwa dostępność NLPZ.

- Być może resort zdrowia ugiął się pod wpływem trochę prześmiewczych artykułów czy komentarzy w mediach, w których akcentowano, że refunduje się to, co jest w Polsce najtańsze. Ja jednak, jako farmakolog, nie ulegałbym takiej presji - stwierdza dr Borkowski.