Krzysztof Łanda: Komisja Ekonomiczna dewastuje polskich producentów leków

Autor: Milena Motyl/Rynek Zdrowia • • 13 grudnia 2018 05:47

Pomysł wdrożenia Refundacyjnego Trybu Rozwojowego pojawił się w 2015 roku. RTR miał stwarzać zachęty dla firm farmaceutycznych do inwestowania w Polsce między innymi w produkcję i rozwój badań nad nowymi terapiami. Do dzisiaj nie wprowadzono takiego wsparcia, bo pojawiła się wątpliwość, czy nie będzie ono niedozwoloną formą pomocy publicznej.

FOT. Arch. RZ; zdjęcie ilustracyjne

- Refundacyjny Tryb Rozwojowy zmieni nazwę na Innowacyjny Tryb Rozwojowy, by podkreślał innowacyjność, a odchodził od refundacji. Mechanizm działania ma być jednak podobny - ITR będzie wspierać aktywność firm budujących ekosystem proinnowacyjnego przemysłu farmaceutycznego w Polsce - informował 16 listopada wiceminister zdrowia Marcin Czech.

Nadanie zagranicznym i polskim firmom statusu „przyjaciół polskiej gospodarki” ma być formą uznania za inwestowanie i rozwój polskiego przemysłu. Te przedsiębiorstwa, które inwestują w Polsce, tu płacą podatki, zatrudniają ludzi, wdrażają innowacyjne know-how, będą mogły liczyć na wsparcie w polityce refundacyjnej.

Polskie rozwiązania a prawo unijne
Choć pomysł wprowadzenia RTR-u pojawił się już w 2015 roku, nadal oficjalnie nie ruszył. W związku z wydłużającym się procesem jego uruchomienia pojawią się wątpliwości, czy jego wprowadzenie w Polsce z czasem nie przysporzyłaby firmom kłopotów. Chodzi o przestrzeganiu podstawowych zasad UE przy realizacji projektów finansowanych z funduszy strukturalnych i środków państwowych.

Zgodnie z Traktatem o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (TFUE) pomoc publiczna przyznawana w jakiejkolwiek formie jest „niezgodna z rynkiem wewnętrznym”, zatem oferowanie wsparcia na zasadach korzystniejszych od oferowanych na rynku komercyjnym, może narazić państwo na zarzuty udzielenia pomocy publicznej. Warto zatem zapytać, czy przewidywane wsparcie nie stanie się niedozwoloną pomocą publiczną w rozumieniu przepisów Unii Europejskiej. Czy w pracach nad kształtem RTR-u brali udział takie prawnicy?

- RTR był konsultowany z prawnikami. Mechanizm ten nie stanowi formy pomocy publicznej - zapewnia Marcin Czech. Przyznaje, że zdania specjalistów w tym zakresie są podzielone. Część prawników uważa, że Refundacyjny Tryb Rozwojowy w takiej formie sięgałby za daleko, inni, że jasno ustalono reguły, do których może przystąpić każdy.

- GSK, Sanofi, Polpharma, Adamed czy firma zagraniczna, która wchodzi na rynek polski, buduje fabrykę, zatrudnia ludzi, płaci podatki, może się znaleźć w uprzywilejowanej strefie ekonomicznej. RTR nie stanowi pomocy publicznej - zaznaczył Marcin Czech. - Jest to niesłychanie trudny proces. W przestrzeni publicznej ten mechanizm musi być bardzo bezpiecznie użyty - dodał.

- Ministerstwo Zdrowia otrzymało trzy opinie prawne i wszystkie jednoznacznie wskazywały, że Refundacyjny Tryb Rozwojowy jest zgodny z prawem unijnym - mówi nam Krzysztof Łanda, były wiceminister zdrowia, który w latach 2015-2017 odpowiadał m.in. za politykę lekową.

Trzy linie argumentacji w konsultacjach prawnych
Krzysztof Łanda wylicza powody, dla których Polska nie powinna się obawiać reakcji Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości na wdrożenie Refundacyjnego, czy też Innowacyjnego Trybu Rozwojowego.

1. Traktat Unii Europejskiej wyłącza opiekę zdrowotną poza zakres regulacji - chodzi o kształtowanie koszyka świadczeń gwarantowanych - a w związku z tym i wykazów leków refundowanych, które znajdują się w jurysdykcji poszczególnych państw członkowskich. W związku z tym, że RTR dotyczy wyłącznie leków refundowanych i zakładał wykorzystanie środków finansowych na refundację, w żaden sposób nie narusza unijnego prawa.

2. Preferencje refundacyjne i cenowe dla leków produkowanych w danym państwie w sposób mniej lub bardziej formalny stosują niemal wszystkie kraje unijne. Takie państwa jak Niemcy, Francja czy Wielka Brytania, traktują w sposób szczególny w negocjacjach cenowo-refundacyjny producentów prowadzących działalność gospodarczą w danym kraju. Jeśli ktoś nie wierzy, to niech spróbuje wejść np. na rynek niemiecki z polskimi lekami czy wyrobami medycznymi.

Natomiast Hiszpanie uruchomili w pełni sformalizowany rządowy program (vide: „Evaluation Guide of PROFARMA 2013-2016”), gdzie wydzielono budżet na dofinansowanie refundacji tych leków, które były produkowane na terenie Hiszpanii. Unia Europejska nie zgłosiła żadnych zastrzeżeń w tym względzie, nie można zatem zakładać, że ktokolwiek zaprotestowałby przeciwko RTR- owi w Polsce - byłaby to ewidentna dyskryminacja naszego kraju.

3. Dopiero po okresie od 3 do 5 lat od uruchomia RTR-u w Polsce, Europejski Trybunał Sprawiedliwości mógłby rozpatrzyć ewentualne skargi czy zapytania dotyczące funkcjonowania tego mechanizmu w naszym kraju. Ten czas wystarczy, by Polska pozyskała wiele poważnych inwestycji. Przypominam, że po trzech latach w ramach RTR-u miało być dzielone 2 miliardy 200 milionów złotych. Byłaby to więc naprawdę poważna zachęta do tego, żeby skierować strumienie inwestycyjne do Polski.

- W mojej ocenie, Unia Europejska nie będzie miała zastrzeżeń do RTR-u, a już na pewno przedsiębiorstwa nie są obarczone jakimkolwiek ryzykiem zwrotu środków w ramach otrzymanych dzięki RTR-owi korzyści, gdyż te pieniądze będą wydane na refundację leków. RTR zwiększa tylko szanse na uzyskanie refundacji przez firmy będące partnerami polskiej gospodarki - tłumaczy Krzysztof Łanda.

- Jeśli miałoby być inaczej, to niech Trybunał Sprawiedliwości pociągnie do odpowiedzialności także inne państwa - Hiszpanię, Francję, Niemcy, Wielką Brytanię, czy Austrię - oni przecież preferują firmy, które na ich terenie prowadzą produkcję i które zatrzymują dla siebie korzyści podatkowe związane z eksportem leków. Choć większość z tych krajów stosuje preferencje w sposób niesformalizowany, to strona polska łatwo może wykazać, że preferencje są w praktyce stosowane. Natomiast przykład Hiszpanii jest ewidentny - zaznacza były wiceminister zdrowia.

Pomoc publiczna nie dotyczy refundacji
- W Polsce prowadzimy obecnie szaleńczą politykę lekową, gdzie Komisja Ekonomiczna w sposób niezrozumiały dewastuje polskich producentów i traktuje ich w negocjacjach nie w sposób preferencyjny, tylko stawia ich pod ścianą - uważa Łanda. - Mimo że obowiązuje kryterium cenowe w ustawie refundacyjnej, które nakazuje brać pod uwagę prowadzenie działalności gospodarczej producenta na terenie m.in. Polski. Mam wrażenie, jakby ktoś celowo chciał zniszczyć polski przemysł farmaceutyczny. To jest absurd - podkreśla.

Przypomina, że zamysł wdrożenie RTR-u powstał z inicjatywy premiera Mateusza Morawieckiego. - Był grudzień 2015 roku. Wówczas wicepremier Morawiecki w Ministerstwie Zdrowia wypowiedział takie zdanie: "Chciałbym, aby pieniądze, które wydajemy na refundację, zapracowały nie tylko na zdrowie Polaków, ale także na rzecz polskiej gospodarki" - przypomina Krzysztof Łanda.

Jak wyjaśnia, nie można było stworzyć programów dofinansowania polskiego przemysłu, bo właśnie takie działanie byłoby traktowane jako niedozwolona pomoc państwa: - Nie istniałyby żadne preferencje w zakresie refundacji, a więc taka pomoc podlegałaby prawu unijnemu w zakresie równości gospodarczej i podatków - stwierdza.

I dodaje: - Dzięki RTR i zmianom zasad wydawania pieniędzy, moglibyśmy inaczej traktować wszystkie firmy - nie tylko stricte polskie - które w Polsce płacą podatki, zatrudniają ludzi, prowadzą prace badawczo-rozwojowe, więcej eksportują niż importują. Mamy przecież fatalny bilans handlowy dotyczący handlu lekami ze światem. Coś trzeba z tym zrobić.

RTR jest specjalnie blokowany?
Regulacje dotyczące RTR zostały zapisane w tzw. dużej nowelizacji ustawy refundacyjnej, która jest gotowa od 2016 roku. Projekt podlegał już konsultacjom zewnętrznym, wewnętrznym, a we wrześniu 2016 roku był przedmiotem konferencji uzgodnieniowej, a więc wszystkie ministerstwa i instytucje centralne zgodziły się na te zapisy.

- Ten instrument - dobry dla polskiej gospodarki, który może spowodować wzrost jej innowacyjności i zapobiegający upadkowi przemysłu farmaceutycznego w Polsce - jest gotowy. Dlaczego jeszcze nie ruszył? Myślę, że ktoś celowo go wstrzymuje - uważa Krzysztof Łanda.

- Nawet najgorszy RTR jest lepszy niż żaden! Jeżeli w ogóle nie wprowadza się RTR-u w jakiejkolwiek formie, to raczej nie jest to działanie przypadkowe - stwierdza były wiceminister zdrowia.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum