Konflikt interesów: w środowisku medycznym także mogą działać podwójni agenci

Autor: Luiza Jakubiak/Rynek Zdrowia • • 06 czerwca 2013 06:20

"Poszłam kiedyś do lekarza pulmonologa jako pacjent. Nie powiedziałam mu, że pracuję jako przedstawiciel (medyczny - przyp. red.), on tego nie wiedział, bo jak wiedzą, że jest się przedstawicielem, to inaczej podchodzą. Jeżeli lekarz przepisuje mi substancję X dwóch różnych firm i każe jedną brać rano, a drugą na wieczór "wciskając", że to są dwa różne leki, no to sorry. Doskonale wiem, że to jest to samo, tylko on ma układ z firmami".

Konflikt interesów: w środowisku medycznym także mogą działać podwójni agenci

Taki skrajny przykład oceny zachowania lekarza przytoczył prof. Jerzy Kruszewski, przewodniczący komisji kształcenia Naczelnej Rady Lekarskiej, prezentując zasady i problemy we współpracy lekarzy z przemysłem farmaceutycznym podczas niedawnej konferencji w Naczelnej Izbie Lekarskiej na temat przejrzystości w relacjach środowiska medycznego z przemysłem (Warszawa, 15 maja br.).

Jak czytać ankiety

- W dyskusji o tym problemie jest dużo emocji. W powszechnej opinii lekarze są ludźmi podatnymi na presję, którzy rzadko kierują się interesem pacjenta, raczej preferują swój interes. We własnych wyobrażeniach swe najgorsze cechy przypisujemy drugiej stronie kontaktu, czyli lekarzowi - przekonywał prof. Jerzy Kruszewski, przypominając, że nie można przydawać cech naukowości tego typu wypowiedziom dotyczącym środowiska lekarskiego.

Zauważył, że konflikt interesów, chociażby między lekarzem a pacjentem, istnieje od zawsze. W pewnym momencie jednak pojawiły się olbrzymie pieniądze. - Ludzie głupieją, gdy słyszą szelest pieniędzy. Problem nabrał szczególnego znaczenia. Z drugiej strony godzimy się na agresywny marketing ze strony wytwórców leków i na różnego rodzaju sposoby przekonywania pacjentów poprzez dostęp do bardzo tanich lub darmowych produktów. Kiedy czyta się obiegowe opinie, to obraz lekarza w oczach pacjenta wypada słabo - dodał prof. Kruszewski.

Z badania opinii środowiska lekarzy i lekarzy dentystów na temat konfliktu interesów "Przejrzystość w relacjach środowiska medycznego z przemysłem" przeprowadzonego przez Naczelną Izbę lekarską wynika, że 12 proc. lekarzy nigdy nie zetknęło się z konfliktem interesów.

Wyniki badania wskazują, że wiedza o tym problemie jest wśród badanych powszechna, ale głównie teoretyczna. Deklaracje konfliktu interesów składało 13 proc. respondentów. Tylko niewielka część ankietowanych uważa, że konflikt interesów w dużym stopniu wpływa na decyzje kliniczne; część uważa, że w ogóle takiego wpływu nie ma.

Na pytanie o obecność konfliktu interesów w różnych grupach zawodowych, lekarze pozycjonowali siebie na odległych pozycjach, wskazując raczej na polityków, zarządzających w firmach, dziennikarzy, prawników, farmaceutów.

- Jest to typowe. Jakiejkolwiek grupy zawodowej byśmy nie zapytali, to ulokuje ona siebie względnie nisko, a bardzo ostro widzi konflikt interesów w innych grupach. Lekarze nie różnią się pod tym względem od innych ludzi - wyjaśniał wyniki ankiety Romuald Krajewski, wiceprezes Naczelnej Izby Lekarskiej.

Dodał, że konflikt interesów jest zjawiskiem powszechnym i wynika nie tylko z korzyści materialnych: - W świadomości lekarzy problem czynników, które mają wpływ na ich decyzje, istnieje od bardzo dawna. Teraz pojawiły się jego nowe aspekty, więcej mówimy o korzyściach materialnych i związkach lekarzy z przemysłem.

Cieniowanie zła
Czy konflikt interesów jest zjawiskiem powszechnym? - Gdyby tak było, powinniśmy przejść nad nim do porządku dziennego. Tak nie jest. Z faktu, że przemoc wobec dzieci jest zjawiskami powszechnymi nie wynika, ze powinniśmy zachować się wobec tego obojętnie. To samo dotyczy pojęcia konfliktu interesów. Rzecz w tym, jak je rozumiemy. Z ankiety NIL wynika jednoznacznie, że to pojęcie nie jest w Polsce należycie rozumiane. Rozkład odpowiedzi lekarzy jest zdumiewający. Środowisko medyczne różni się w interpretacji treści tego pojęcia, jego znaczenia, ale także w interpretacji oceny sytuacji konfliktu interesów - ocenił prof. Zbigniew Szawarski, etyk i filozof.

Wskazał, że nasz słownik wartościujący nie zna tego pojęcia. - Pojęcie gwałtu funkcjonuje od czasów biblijnych, a może nawet dłużej. Pojęcie konfliktu interesów pojawiło się w naszej etyce zaledwie kilkanaście lat temu. Nie nabrało jeszcze jasnej, właściwej, oczywistej treści, ani też jednoznacznego znaczenia. Konflikt interesów obejmuje sferę zjawisk - od łagodnego powiewu wiatru po huragan - mówił etyk, podając za przykład trzy typy konfliktu interesów.

Pierwszy, najbardziej radykalny: agent wywiadu pracuje dla swojego kraju, ale kierując się egoizmem, przyjmuje propozycję obcego mocarstwa i pracuje jako podwójny agent. Wykazując się brakiem lojalności wobec pierwszego pracodawcy, znalazł się w ewidentnym konflikcie interesów i zasługuje na moralne potępienie.

Etyka sponsorowana
Drugi przykład dotyczy sytuacji, w jakiej może się znaleźć członek Rady Przejrzystości AOTM.

- Jego pierwotną odpowiedzialnością jest lojalność wobec ministra zdrowia. Pełni funkcje doradcze i z tego tytułu pobiera honorarium. Jeśli firma farmaceutyczna zaproponuje mu wynagrodzenie znacznie przewyższające jego honorarium, a on to przyjmie, znajdzie się w sytuacji konfliktu interesów, sprzeniewierzając się obowiązkom wypływających z umowy z ministrem zdrowia. Będzie podwójnym agentem - mówił prof. Szawarski.

Wskazał, że przed każdym posiedzeniem Rady, jej członkowie wypełniają deklaracje konfliktu interesów. Jednak obecnie sformułowanie deklaracji nie ujmuje istoty problemu. - Pada w niej pytanie o podpisany kontrakt z firmą farmaceutyczną, ale nie ma już miejsca na informację, czy członek Rady przykładowo dostał prezent od firmy w postaci najnowszego laptopa lub brał udział w konferencji na Hawajach na koszt koncernu. To nikogo nie interesuje.

Trzeci przykład. Autor piszę książkę na temat etyki działania działania firm farmaceutycznych. Ponieważ sponsorami publikacji są duże firmy, lojalnie na drugiej stronie dziękuje za sponsoring. Czy czytelnik będzie miał zaufanie do konkluzji autora?

Zdania w tej kwestii były podzielone. Obecni na spotkaniu przedstawiciele firm farmaceutycznych uznali, że mimo informacji o sponsoringu, uznają publikację za obiektywną. Sam profesor Szawarski miał odmienne zdanie.

Zasada wdzięczności
- Właśnie dlatego, że otrzymałem wsparcie od firm, nic złego o nich nie napiszę, bo byłoby to sprzeniewierzeniem się podstawowej zasadzie wdzięczności. Po drugie, jeśli wnioski dla sponsora będą fatalne, autor nie dostanie grantu. Instynkt samozachowawczy świadomie lub nie wykrzywi wyniki moich badań - argumentował profesor przytaczając przykład, kiedy przed laty wycofał się w wygłoszenia wykładu na temat etyki przemysłu farmaceutycznego po tym, jak sponsor "poprosił" o usunięcie niewygodnych dla niego treści z prezentacji.

Dlatego takie oświadczenie w publikacji jest potrzebne i niezbędne, by podkreślić zmniejszoną wiarygodność książki ze względu na uzyskane subsydia oraz aby czytelnik wiedział, że autor świadomie lub nie mógł dokonać manipulacji materiału i przedstawionej argumentacji.

- Potrzebujemy w Polsce rozwoju kultury konfliktu interesów. To tak jak kultura mycia rąk w medycynie. Deklaracja konfliktu interesu to nic innego jak deklaracja czystych rąk w sensie moralnym - stwierdził prof. Szawarski. - Kultury mycia rąk uczyliśmy się przez ostatnie 150 lat, od czasów Semmelweisa. Tak samo kultura konfliktu interesów wymaga czasu, zanim utrwali się w naszej świadomości, byśmy mogli w sposób spontaniczny deklarować go w konkretnych sytuacjach.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum