Już dziś NFZ wie, którzy pacjenci mogliby mieć wskazania do porady farmaceutycznej

Autor: Luiza Jakubiak/Rynek Zdrowia • • 15 lipca 2019 17:01

Projekt ustawy o zawodzie farmaceuty zostanie przekazany do konsultacji wewnętrznych, do wykazu prac rządu w tym tygodniu. Natomiast zespół powołany do opracowania projektu ustawy nie kończy pracy. - Obszarem do ewentualnych uzgodnień będą min. prowadzone teraz przez NFZ analizy dotyczące opieki farmaceutycznej i tego jak za nią płacić - poinformował wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski.

Wiceminister Janusz Cieszyński: - W polskim systemie ochrony zdrowia jest bardzo doniosłe miejsce dla farmaceutów. Ta ustawa sankcjonuje wprowadzenie pewnych narzędzi i rozwiązań. Natomiast to nie jest koniec drogi. Fot. Shutterstock

- Projekt ustawy o zawodzie farmaceuty liczy prawie 100 stron przepisów. Część z nich jest podobnych do obecnie istniejących, ale jest też bardzo dużo nowych, zupełnie zmieniających pewne aspekty wykonywania zawodu farmaceuty - mówił wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński.

Wiceminister był uczestnikiem debaty podsumowującej realizację dokumentu "Polityka lekowa państwa" (Warszawa, 15 lipca br.).

Dokument został uchwalony we wrześniu 2018 roku, pod kierunkiem ówczesnego wiceministra zdrowia, prof. Marcina Czecha.

Prof. Czech podsumował wdrażanie postawionych zadań. Według jego oceny, aktualna przyznana nota to 55 procent wykonania celów i zadań polityki lekowej. Wśród najgorzej ocenionych były m.in. brak uchwalenia ustawy o zawodzie farmaceuty, brak nowelizacji ustawy refundacyjnej oraz brak stworzenia systemu zachęt dla przemysłu biotechnologicznego i farmaceutycznego.

System wskaże, który pacjent skorzysta z porady
- W polskim systemie ochrony zdrowia jest bardzo doniosłe miejsce dla farmaceutów. Ta ustawa sankcjonuje wprowadzenie pewnych narzędzi i rozwiązań. Natomiast to nie jest koniec drogi. Nawet jak zdefiniujemy sobie pewne zadania i wskażemy pewne możliwości, to jest jeszcze bardzo istotna kwestia finansowania - mówił wiceminister Cieszyński.

Dodał, że to jest "druga dyskusja, która po pomyślnym uchwaleniu zawodu farmaceuty będzie musiała się odbyć": - Nie uważamy, by dobre było, by apteki sieciowe wyparły te indywidualne. Chcemy dbać o to, by rola aptek indywidualnych była co najmniej taka jak teraz, a może nawet i wzrosła.

Uczestniczący w debacie drugi z wiceministrów zdrowia, Maciej Miłkowski podkreślał znaczenie dostępnych danych, które trafiają do systemów analitycznych. - Te dane są nam bardzo potrzebne. Obecnie w NFZ są prowadzone prace nad przeanalizowaniem farmakoterapii, która jest aktualnie stosowana oraz nad ewentualnym uzgodnieniem, jak w tym zakresie jest duże pole do popisu dla opieki farmaceutycznej i jak za nią płacić.

Wiceminister Miłkowski dodał, że w projekcie o zawodzie farmaceuty nie zostało dookreślone, w jaki sposób opieka farmaceutyczna będzie zorganizowana i opłacana. - To jest element kolejnego etapu prac. Zespół, który był powołany do opracowania projektu ustawy, dalej będzie pracował. NFZ też nie uzgodnił jeszcze kwestii finansowania. Jedno z rozwiązań jest takie, żeby była to normalna porada farmaceutyczna dla pacjentów, którzy mają do tego wskazania.

Jak przyznał wiceminister, już dziś NFZ wie, którzy pacjenci mogliby mieć takie wskazania, ponieważ ma dostęp do wszystkich danych z dokumentu realizacji recepty: - Można więc wskazać, którzy pacjenci wymagają indywidualnej porady farmaceuty, którzy osiągną największe efekty z porady farmaceutycznej - dodał.

MZ: te systemy nie były najlepiej przygotowane
Wiceminister Cieszyński wskazał też na funkcjonalność wdrażanych systemów informatycznych. Jego zdaniem, kilka systemów zostało przygotowanych bez należytej uwagi i były gorzej przygotowane do wdrożenia, jak np. ZSMOPL czy KOWAL. - Jest wiele procesów, które powinny być lepiej oprogramowane, jak import docelowy czy RDTL. To są programy, które powinny mieć bardziej przyjazdy interfejs dla swoich użytkowników.

Podkreślał szybkość wdrażania systemów e-recepty przez farmaceutów: - Farmaceuci są środowiskiem, które najszybciej absorbuje zmiany. Jak patrzymy na końcówkę ubiegłego roku, to do systemu P1 farmaceuci podłączyli się zaledwie w ciągu kilku tygodni. I to skutecznie. Jak porównamy to do tempa podłączania się gabinetów lekarskich, to w przypadku farmaceutów jest ono zdecydowanie szybsze.

Zwrócił na to uwagę zapowiadając plany na przyszłość. - Naszym celem jest poprawa jakości, jeśli chodzi o ergonomię tych procesów. Chcemy np. skorzystać z tego, że mamy raportowanie do P1 i doprowadzić do tego, że nie trzeba będzie osobno sprawozdawać komunikatu do NFZ. Chcielibyśmy też lepszego wykorzystania informacji, które są raportowane do ZSMOPL.

Zdaniem ministra Cieszyńskiego, można sobie wyobrazić, że obok uruchomionej od 15 lipca infolinii na temat brakujących leków, obywatel mógłby sam sobie znaleźć takie informacje na stronie resortu zdrowia. - Dostęp do tych informacji powinien mieć też farmaceuta. Chcemy, aby opieka farmaceutyczna opisana w ustawie miała rozsądne fundamenty w narzędziach informatycznych - mówił.

Przy okazji dyskusji o systemach i analizie danych, Irena Rej, prezes Izby Gospodarczej Farmacja Polska spytała, skąd biorą się ogromne różnice otrzymywane z hurtowni farmaceutycznych a danymi ze ZSMOPL. Jej zdaniem, ministerstwo zdrowia dysponuje danymi zawyżonymi. Dodała też, że nadal prawie 300 hurtowni nie jest podłączonych o ZSMOPL.

- ZSMOPL opiera się na wiarygodności danych, które podadzą jego użytkownicy. W systemie informatycznym musimy dbać o jakość tych danych, które mamy na wejściu. Ale na koniec dnia duża odpowiedzialność spada na użytkowników, ale też na odbiorców tych danych, w tym przypadku inspekcję farmaceutyczną - odparł wiceminister.

RTR trafi do ministerialnej szuflady?
Część rozmowy dotyczyła również Refundacyjnego Trybu Rozwojowego, jako systemu zachęt dla przemysłu farmaceutycznego, wspierającego wzrost inwestycji w projekty badawczo-rozwojowe oraz lokalną produkcję.

- Prace są prowadzone razem z Ministerstwem Przedsiębiorczości i Technologii. Minister MPiT zamówił opracowanie, które wskazywało, jak miałby być realizowany RTR. Koncepcja, którą zaproponowali eksperci MPiT zakłada przekierowanie na RTR środków ze świadczeń - wyjaśnił Janusz Cieszyński.

- Każdy wie, na co jest przeznaczony budżet na świadczenia. Są środki na świadczenia opieki zdrowotnej i są środki na wspieranie inwestycji. W mojej prywatnej ocenie, taka koncepcja nie znajdzie raczej akceptacji, przede wszystkim wśród samych pacjentów. Myślę, że środki, które Polacy płacą ze składki, powinny trafiać na to, żeby kupować więcej świadczeń, a nie po to, żeby stawiać fabryki - dodał wiceminister.

Podkreślił: - Jeśli chodzi o wsparcie inwestycji, w ubiegłym roku wprowadzono dostępny dla wszystkich branż program, w którym cała Polska jest specjalną strefą ekonomiczną. Nie ma sytuacji, że tylko w wybranych regionach kraju można z tego wsparcia korzystać. W tym programie szczególnie wspierani są przedsiębiorcy, którzy tworzą wysoko płatne miejsca pracy, inwestują w innowacje, w eksport, czyli te wszystkie kryteria, które spełniają producenci leków.

Jego zdaniem, w przypadku RTR trzeba znaleźć rozsądny balans pomiędzy dobrem pacjentów a dobrem polskiej gospodarki. - Trudno jest znaleźć ten balans, jeśli projekt nie został nawet skierowany do konsultacji wewnętrznych i nie jest wpisany do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów - mówił Cieszyński, przypominając, że polityczny kalendarz wygląda następująco: są jeszcze dwa posiedzenia Sejmu i trudno sobie wyobrazić, by ten projekt do procedowania wszedł jeszcze przed wyborami.

Co pokazuje system
Mimo wcześniejszych zastrzeżeń wiceministra odpowiedzialnego w resorcie za systemy informatyczne w ochronie zdrowia, minister Miłkowski odpowiedzialny za politykę lekową docenił wdrażane narzędzia IT: - Traktuję systemy, które aktualnie są wdrażane, jako systemy rewolucyjne, które umożliwiają śledzenie praktycznie wszystkiego. Mamy jeszcze trochę czasu na testowanie ZSMOPL, który wszedł w życie 1 kwietnia. Na razie ciężko wyciągać daleko idące wnioski, ale już teraz widać w nim dużo istotnych rzeczy.

Jakie na przykład? - Widzimy, w jakim momencie lek schodzi i jego dostępność w niektórych aptekach. System pokazuje nadal występującą logikę myślenia w aptekach szpitalnych, że lek ma być zatowarowany na rok lub dwa lata, że wszystko musi być dostępne. Widać, że ten rynek jest nieułożony procesowo.

- Widzimy też duże różnice między dostępnością rynkową dla uczestników systemu, w tym dla poszczególnych aptek. Te które mają znacząco większe zatowarowanie, mają też znacząco większe możliwości kupowania leków. To jest dostępność rynkowa, którą teraz analizujemy - dodał.
Część rozmowy dotyczyła też krytycznych opinii o przewidzianym budżecie refundacyjnym na 2020 rok i procentowym udziale wydatków na leki. Niedawno organizacje pacjenckie apelowały o nieprzyjmowanie i niezwłoczną korektę planu budżetu NFZ.

"Projekt planu finansowego Narodowego Funduszu Zdrowia na 2020 rok przewiduje 13,89 mld złotych w ramach całkowitego budżetu na refundację, z uwzględnieniem rezerw na ten cel. Jest to ok. 1,1 mld zł mniej niż minimalny poziom przewidziany w dokumencie strategicznym, który przewiduje wydatki na poziomie 16,5% kosztów świadczeń zdrowotnych finansowanych przez płatnika publicznego" - napisały w uzasadnieniu.

- Te 16,5 procenta w polityce lekowej nie były zapisane na sztywno - mówił wiceminister Miłkowski.
Wskazał też, że w te kadencji Sejmu nie uda się już raczej przeprowadzić nowelizacji ustawy refundacyjnej.

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum