Joanna Drewla: każdy kraj chciałby mieć lokalną produkcję

Autor: LJ • Źródło: Rynek Zdrowia31 października 2021 20:13

O tę inwestycję walczyliśmy bardzo długo. W firmach globalnych  decyzje o inwestycji to trochę taki pokaz mody, konkurs piękności. Każda filia globalnego koncernu chciałaby mieć lokalną fabrykę, która produkuje na lokalne rynki - mówi Joanna Drewla, dyrektor Servier Polska.

Joanna Drewla, dyrektor Servier Polska (fot. PTWP)
  • Joanna Drewla: każdy kraj chciałby mieć lokalną produkcję. Każda filia globalnego koncernu chciałaby mieć lokalną fabrykę, która produkuje na lokalne rynki
  • Cieszę się, że po wielu latach udało mi się zgodę na tę inwestycję otrzymać, bo dotychczas zainwestowaliśmy 194 miliony zł, ta nowa to będzie kolejne 220 mln zł - dodaje
  • Naszą długofalową strategią jest to, by produkować API na terenie UE. To kosztuje i wpływa na zysk końcowy firmy, ale dzięki temu możemy zapewnić pacjentom bardzo wysoką jakość leków - podkreśla

- Zaopatrywanie się w substancje czynne i leki w Azji wzięło się z bardzo prostego powodu: z powodu niższych cen. To jest naturalne, bo każdy chciałby zapłacić jak najmniej. Natomiast to jest pewnym kosztem. Bo standardy jakościowe krajów azjatyckich mocno się różnią od standardów europejskich. Jeżeli chcemy zapewnić pacjentom wysoką jakość, powtarzalność każdej serii, którą produkujemy, począwszy od substancji aktywnej przez wszystkie etapy produkcji do zwalniania samego produktu, to coś za coś - mówiła Joanna Drewla, dyrektor generalna, Servier Polska, podczas sesji "Oblicza bezpieczeństwa lekowego kraju", w ramach XVII Forum rynku Zdrowia.

Przypomniała, że problemy z powodu uzależnienia się od azjatyckiej produkcji substancji aktywnych były widoczne już przed pandemią.

- Mieliśmy bardzo dużo kryzysów związanych z niską jakością produktów azjatyckich przed pandemią. Tak było w przypadku walsartanu. Było dwóch producentów chińskich jednej substancji aktywnej, stosowanej przez ogromną liczbę pacjentów na całym świecie. Nagle się okazało, że produkt dostarczamy przez producenta, który obsługuje 90 proc. światowego rynku, nie spełnia jakości. Z dnia na dzień, pacjenci otrzymujący walsartan – w Polsce to ponad 2,5 mln osób – zostali pozbawieni leku - przypomniała dyrektor.

Przytoczyła dane z publikacji opisującej, jakie konsekwencje miało wycofanie walsartanu na system w Kanadzie. Okazało się, że nie tylko prawie 20 procent pacjentów nie otrzymało innego leku, ale dramatycznie wzrosły koszty hospitalizacji pacjentów.

Mowa o publikacji "Population Impact of Generic Valsartan Recall" (Circulation. 2020;141:411–413).

W 2018 roku, po wykryciu zanieczyszczeń czynnikiem rakotwórczym, wiele państw wycofało zanieczyszczone leki z obrotu. W Kanadzie zbadano konsekwencje wycofania leków dla pacjentów i systemów opieki zdrowotnej.

Pierwsze efekt to gwałtowny spadek wypisywanych recept na walsartan. Jednak nie doszło do całkowitego zastąpienia walsartanu produktami alternatywnymi. 1 na 10 pacjentów nie otrzymał alternatywnego leku przeciwnadciśnieniowego. Zaobserwowano też natychmiastowy wzrost liczby wizyt na oddziałach ratunkowych z powodu nadciśnienia oraz opóźniony wzrost liczby wizyt na oddziałach ratunkowych i hospitalizacji z powodu udaru lub przemijającego ataku niedokrwiennego.

Wybór inwestycji jak konkurs piękności

Dlatego - jak podkreślała Joanna Drewla - kwestie bezpieczeństwa lekowego to nie tylko dostępność, ale też gwarancja jakości leków.

- A jakość kosztuje. Państwa UE proponując Strategię farmaceutyczną dla Europy, liczą się z tym. To widzimy w innych krajach, gdzie przemysł farmaceutyczny jest wspomagany i zachęcany do tego, żeby produkcję zarówno substancji aktywnych i leków przenieść do UE - mówiła szefowa Serviera w Polsce.

- Nasza firma jest tego przykładem. Naszą długofalową strategią jest to, by produkować API na terenie UE. To kosztuje i wpływa na zysk końcowy firmy, ale dzięki temu możemy zapewnić pacjentom bardzo wysoką jakość leków - dodała.

Przypomniała, że niedawno podjęto decyzję o inwestycji w fabrykę Serviera w naszym kraju.

Czytaj więcej: Servier: podwajamy wkład w zakład produkcji leków. Warszawski Anpharm stanie się globalną fabryką

- Jesteśmy koncernem globalnym, ale czujemy się krajowym producentem. Dostarczamy leki produkowane lokalnie i to jest bardzo ważne. To na pewno powoduje zwiększenie bezpieczeństwa lekowego, o czym mogliśmy się przekonać w pandemii. O tę inwestycję walczyliśmy bardzo długo. W firmach globalnych z tymi inwestycjami to jest taki trochę pokaz mody, konkurs piękności. Każdy kraj chciałby mieć lokalną produkcję. Każda filia globalnego koncernu chciałaby mieć lokalną fabrykę, która produkuje na lokalne rynki - mówiła Joanna Drewla.

Ostrożny optymizm

Jak dodała, to nie jest jednak takie proste i oczywiste, bo to się po prostu nie opłaca: - To widać po naszym zakładzie – 60 procent swoich możliwości produkcyjnych przeznaczamy obecnie na eksport, zabezpieczając praktycznie 100 procent lokalnego rynku.

- Cieszę się, że po wielu latach udało mi się otrzymać zgodę na tę inwestycję, bo dotychczas zainwestowaliśmy 194 miliony zł, ta nowa to będzie kolejne 220 mln zł. Czyli podwajamy tę kwotę - podkreślała dyrektor.

Decyzja o inwestycji tym bardziej cieszy, gdyż niepewność inwestycyjna jest cały czas.

- Jestem ostrożną optymistką i wierzę, że sygnały, które otrzymujemy z Ministerstwa Zdrowia są pozytywne. Poza tym Polska jest dużym rynkiem. To co podkreślam, to umiejętność i wykształcenie polskiej kadry. O tym często zapominamy. Mamy bardzo dobrze wykształconą kadrę, bardzo elastyczną, potrafiącą adoptować technologie i dzielić się tą technologią z innymi krajami. Mamy przykłady takich technologii, które w Polsce zostały po raz pierwszy zaadoptowane, a obecnie są w innych fabrykach Serviera w Brazylii, Irlandii - mówiła Joanna Drewla.

Sanofi będzie produkowało API we Francji. Servier robi to już od lat

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum