Jak jest kryzys i brakuje leków, bohaterami są ci, co utrzymują dostawy OPINIA

Autor: LJ • Źródło: Rynek Zdrowia13 października 2021 15:00

Moje doświadczenia są takie, że gdy dochodzi do sytuacji kryzysowej i brakuje leku dla pacjentów, dużo łatwiej rozmawia się z firmą prowadzącą działalność w Polsce niż z producentami z innych kontynentów - mówi Marcin Czech.

Bohaterami byli ci, którzy utrzymywali ruch leków po to, aby preparaty docierały do pacjentów - mówi prof. Marcin Czech (fot. LJ)
  • Leki są podstawą procesu terapeutycznego, a z kolei szczepionki są podstawą aktywnego zapobiegania chorobom zakaźnym
  • Marcin Czech: podczas żadnej z fal epidemii w Polsce nie mieliśmy poważnych problemów z dystrybucją i zaopatrzeniem w leki
  • To przeniesienie produkcji do Europy, a tak naprawdę tworzenie zachęt, żeby produkować w Polsce, wydaje się absolutnie kluczowe. Dotyczy to zarówno substancji czynnych jak i leków

- Lepiej jest przygotować się do sytuacji kryzysowych, by dobrze zaplanować działania, a nie potem w tym kryzysie reagować intuicyjnie bądź panicznie - skomentował raport "Jak przygotować polską ochronę zdrowia na kolejne epidemie?" prof. Marcin Czech, prezes Polskiego Towarzystwa Farmakoekonomicznego, wiceminister zdrowia w latach 2017-2019.

Dlaczego bezpieczeństwo lekowe nie może leżeć w rękach resortu zdrowia RAPORT

Bezpieczeństwo dające poczucie niezmienności dotyczy też leków, szczepionek i wyrobów medycznych. To jest bardzo wrażliwa część gospodarki, bo wiemy, że szczególnie w terapiach przewlekłych, gdy nie mamy dostępu do insuliny, a chorujemy na cukrzycę, nie mówiąc już o lekach onkologicznych, gdy jesteśmy w programie leczenia choroby nowotworowej, konsekwencje są dramatyczne.

W Polsce kryzysu braku leków z powodu Covid-19 nie mieliśmy

Pamiętam rozważania i dyskusje dotyczące krajów, gdzie były konflikty zbrojne i dochodziło tam do przerwania dostaw np. insulin. Bohaterami byli ci, którzy utrzymywali ruch leków po to, aby preparaty docierały do pacjentów. To sytuacja ekstremalna, u nas na szczęście do czegoś takiego nie doszło, ale przypomnijmy sobie, jak przy kolejnych falach epidemii przymykane były granice UE.

Podczas żadnej z fal epidemii w Polsce nie mieliśmy poważnych problemów z dystrybucją i zaopatrzeniem w leki. Oczywiście oprócz pewnych wahań rynku dotyczących leków, które rzekomo działały w leczeniu koronawirusa, czy pewnych leków czy szczepionek, które były reglamentowane, np. szczepionki przeciwko grypie. Mieliśmy przejściowe kłopoty, które nie zaburzyły nam aż tak bardzo bezpieczeństwa lekowego.

Leki są podstawą procesu terapeutycznego, a z kolei szczepionki są podstawą aktywnego zapobiegania chorobom zakaźnym. Musimy mieć nieprzerwany dostęp do leków i szczepionek i wyrobów medycznych.

Drogi dochodzenia do bezpieczeństwa lekowego

Można to organizować na różne sposoby. Powinniśmy mieć sprawny mechanizm sygnalizacji braków poszczególnych leków. Taki system istnieje. Jest on powiązany z listą antywywozową i został stworzony na zupełnie inne potrzeby. Ale on działa i potrafi wysłać sygnał, jeśli prawidłowo interpretujemy te dane i odpowiednio wcześnie, czego nam może brakować.

Na szczęście mamy bardzo dużo opcji terapeutycznych i bardzo dużo zarejestrowanych leków, również odpowiedników leków. W związku z tym jesteśmy w stanie skorzystać z jednego, gdy brakuje innego, bądź z leku, który ma podobny mechanizm działania.

Ale nie chroni nas to przed okresową niedostępnością niektórych preparatów i to zarówno w okresie kryzysu, jak i między kryzysami. To wynika np. z tego, że mamy monopolizację produkcji API, które produkowane są głównie w Chinach i Indiach. Są produkowane również w Europie, ale w dużo mniejszym stopniu.

Ale gdy dochodzi do zanieczyszczeń, do przestojów produkcji, do problemów z transportem, to mamy do czynienia z brakiem leków.

Jak to rozwiązać?

Możemy dywersyfikować działania i mieć większą liczbę dostawców. I to robimy. Resort zdrowia stara się mieć różne opcje, by w sytuacji trudnej móc sięgnąć po rozwiązania, które dostarcza ktoś inny.

Lepiej mieć producenta u siebie niż daleko za granicą

Lepiej byłoby mieć produkcję w Europie niż na świecie. Moje doświadczenia są takie, że gdy dochodzi do sytuacji kryzysowej, gdy brakuje jakiegoś leku dla pacjentów, dużo łatwiej rozmawia się z firmą, która prowadzi działalność w Polsce, tu ma swoje zakłady, hurtownie, system dystrybucji, niż z producentami, którzy produkują na innym kontynencie.

To przeniesienie produkcji do Europy, a tak naprawdę tworzenie zachęt, żeby produkować w Polsce, wydaje mi się absolutnie kluczowe. Dotyczy to zarówno substancji czynnych jak i leków.

Kolejnym sposobem jest robienie zapasów, czyli tworzenie puli tego, co może być najbardziej potrzebne na wypadek sytuacji kryzysowej. Nie chodzi o gromadzenie leków, które mają określony okres ważności. Ale by odpowiednio zarządzać tymi zapasami - uwalniać je tam, gdzie mogą się zmarnować, a zapełniać je nowymi. To jest zarządzanie zasobami.

Kluczowe czynniki sukcesu to najwyższy priorytet polityczny tego typu działań.

Testowanie tylko osób z objawami to błąd. Prof. Gierelak: to osoby bezobjawowe szerzą epidemię

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum