gazetaprawna.pl/Rynek Zdrowia | 19-07-2019 09:00

Informacyjny kryzys lekowy pogłębia się z każdą kolejną wypowiedzią

Obowiązek rzetelnego informowania pacjentów o stanie lekowym państwa wzięły na siebie prywatne firmy. Ostatnie dni pokazują przepaść między komunikatami przekazywanymi przez Ministerstwo Zdrowia a rzeczywistością.

Fot. Piotr Waniorek/PTWP

Rzeczywistość jest niestety zdecydowanie ciemniejsza, niż chcieliby ją widzieć urzędnicy - ocenia DGP i przypomina, że czołowy polski hurtownik opublikował właśnie dane o zapotrzebowaniu na leki i jego realizacji: potrzebuje setek tysięcy opakowań do dalszej dystrybucji, dostaje setki.

Tymczasem minister Łukasz Szumowski powiedział, że nie należy mówić o kryzysie lekowym, a „problem z dostawą substancji czynnych był, ale dostawy zostały już wznowione” i „leków przybywa”. 11 lipca dorzucił, że „w tej chwili ten problem jest już rozwiązany, produkty trafiają do hurtowni, do aptek”. Zapewnił, że leki są już w Polsce. 15 lipca stwierdził, że uruchomiona infolinia lekowa, na której można uzyskać informację, gdzie kupić produkt, cieszy się ogromną popularnością. DGP komentuje: warto się zastanowić, po co ludzie na nią dzwonili, skoro te były już w aptekach.

Wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski dodał, że „problem z dostępem do leków występuje lokalnie”. Członkowie samorządu aptekarskiego przyznali zaś, że wiceminister powiedział prawdę: lokalnie, od Odry do Buga - ironizuje DGP.

Czytaj: gazetaprawna.pl