Idzie nowe: stałe ceny leków, zakaz promocji w aptekach, podatek od producentów

Autor: Luiza Jakubiak/Rynek Zdrowia • • 25 listopada 2009 20:30

Ministerstwo zamierza m.in. wprowadzić sztywne marże i ceny leków refundowanych oraz tzw. podatek Garattiniego. Jeśli projektowane przepisy wejdą w życie, nastąpi kres sprzedaży przez apteki leków poprzez promocje i rabaty.

Marek Twardowski zapewnia, że proponowane rozstrzygnięcia będą się cieszyły wielkim zainteresowaniem...

Obecna praktyka ustalania cen maksymalnych na leki refundowane pozwala obniżyć aptekarzom ceny leków i w ten sposób walczyć o klienta.

Wiceminister Marek Twardowski potwierdził nam również, że zaprezentowane zostaną  szczegóły pozostałych ustaw: o prezesie Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych i ustawy prawo badań klinicznych. O wprowadzenia stałych marż od lat zabiegała m.in. Naczelna Izba Aptekarska.

Zlikwidować patologie
– Gdy w 2000 r. w ustawie o cenach zniesiono sztywne ceny leków i wprowadzono cenę maksymalną z możliwością jej obniżania, nastąpił systematyczny i gwałtowny wzrost nieprawidłowości, które od lat obserwujemy na rynku. Przepisy umożliwiły granie ceną na rynku – przypomniał podczas nadzwyczajnego posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia (7 października) Grzegorz Kucharewicz, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.

Jego zdaniem, w siłę zaczęły rosnąć sieci aptek, które kumulują dwie marże: hurtową i detaliczną: – Pojawiły się zjawiska rabatowania, sięgające kilkudziesięciu procent, leki za jeden grosz lub dopłaty do leków dla pacjenta. Chcemy jednakowych cen na te same leki we  wszystkich aptekach. Te zaś powinny pełnić rolę placówki opieki zdrowotnej – mówił Grzegorz Kucharewicz.

Zgodnie z założeniami do projektu, lista  leków refundowanych będzie jeszcze bardziej precyzyjnie tworzona. Mają  w tym pomagać dwa nowe zespoły ekspertów: Rada Przejrzystości jako zespół doradczy i Komisja Ekonomiczna, która ma prowadzić negocjacje z firmami farmaceutycznymi m.in. dotyczące cen leków.

– W  ustawie refundacyjnej zaproponujemy rozstrzygnięcia, które będą cieszyły się niezwykłym zainteresowaniem stron tego systemu, czyli koncernów farmaceutycznych, hurtowni, aptek, pacjentów i mediów – obiecuje minister Twardowski.

Podatek od marketingu
Jednym z pomysłów resortu jest wprowadzenie tzw. podatku Garattiniego, który polega na odprowadzaniu przez wszystkie firmy farmaceutyczne w danym kraju kwoty, która jest równa 5 proc. ich wydatków na marketing, z przeznaczeniem na prowadzenie niezależnych od przemysłu badań i rejestrów.

Minister Twardowski stwierdził, że państwo powinno mieć takie narzędzia, by w przypadkach wątpliwości, móc zamówić u niezależnych ekspertów polskich czy zagranicznych badania, niekoniecznie opłacane przez sponsorów komercyjnych.

O konkretnej kwocie, która mogłaby spłynąć do budżetu w Polsce na razie trudno jest mówić, bowiem w resorcie trwa dyskusja, ile procent ma wynosić ów podatek. Na pewno jednak nie będzie to 1,1 mld dolarów, jak w USA, gdzie Kongres przyjął plan wyodrębnienia oddzielnego budżetu na niekomercyjne badania porównujące technologie medyczne.

Ryzyko biznesowe

Uzyskane z tego podatku środki będzie można przeznaczyć na badania kliniczne niekomercyjne. O jakie badania chodzi, wyjaśnia Rafał Zyśk z Health Economics Consulting:

– W szczególności o te badania, którymi przemysł nie jest zainteresowany, czyli badania nad relatywnie tanimi cząsteczkami obecnymi na rynku od dawna, pod kątem testowania ich w nowych wskazaniach lub na badania porównujące bezpośrednio dwa leki wobec siebie tzw. badania head-to-head – podkreślał Zyśk.

Zdaniem Rafała Zyśka, takich bezpośrednich porównań wciąż brakuje. Przemysł ich często unika, w związku z ryzykiem biznesowym, jakie za sobą pociągają: mogłyby np. wykazać że efekt terapeutyczny innowacyjnego produktu jest zbliżony do 10–krotnie tańszego „starego“ leku, o podobnym profilu bezpieczeństwa. Natomiast porównania bezpośrednie z innowacyjnym produktem konkurencji istotnie podnoszą koszt badań.

Jest jeszcze pomijana często kwestia szczegółowej selekcji pacjentów do badań komercyjnych, wskutek której profil pacjenta w badaniu komercyjnym często odstaje od profilu przeciętnego pacjenta pojawiającego się z daną jednostką chorobową w szpitalu w warunkach rzeczywistych. Dysproporcje te mogą zostać zminimalizowane w ramach badań niekomercyjnych pozbawionych charakteru merkantylnego.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum