Firma proponuje 60 mln zł za terapię pacjenta. Jak wyglądają negocjacje?

Autor: Luiza Jakubiak • Źródło: Rynek Zdrowia10 maja 2022 19:00

Tak negocjujemy ceny leków, żeby w przypadku skutecznych terapii mieć możliwość ich dalszego finansowania. Jeśli sfinansujemy je według oczekiwań firm, to po dwóch latach nie będziemy mieć pieniędzy na kontynuację - mówi Maciej Miłkowski, wiceminister zdrowia w rozmowie z Rynkiem Zdrowia.

Firma proponuje 60 mln zł za terapię pacjenta. Jak wyglądają negocjacje?
Maciej Miłkowski: Polska ma niezły system negocjacji cen. Fot. AdobeStock
  • Minister zdrowia wskaże technologie lekowe o wysokim poziomie innowacyjności (TLI), które powinny być dostępne dla pacjentów
  • Poprzedzą je negocjacje z producentami. - Tak negocjujemy, żeby w przypadku skutecznych terapii mieć możliwość ich dalszego finansowania - mówi Maciej Miłkowski
  • Najtrudniej jest w chorobach przewlekłych, kiedy lek trzeba podawać do końca życia. Jeśli cena leku to 2-3 mln zł za pacjenta rocznie, to po 20-30 latach mamy 50-60 mln zł na pacjenta

50-60 milionów na leczenie pacjenta

25 lutego 2022 roku Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji opublikowała wykaz technologii lekowych o wysokim poziomie innowacyjności (TLI). Liczy 21 pozycji. Teraz spośród tych wskazanych przez Agencję leków, minister zdrowia wskaże swoje propozycje, które jego zdaniem, powinny być dostępne dla pacjentów.

Inicjatywa będzie należała do producenta leku. Po złożeniu wniosku o refundację, rozpoczną się negocjacje.

- Jeśli chodzi o TLI i finansowanie leków w ramach Funduszu Medycznego, to sytuacja jest nieco inna niż w przypadku tradycyjnej ścieżki refundacyjnej. Jest ukierunkowana na uzyskanie ceny, która gwarantuje nam możliwość kontynuacji leczenia z budżetu Narodowego Funduszu Zdrowia - ocenił w wywiadzie dla Rynku Zdrowia wiceminister zdrowia, Maciej Miłkowski.

Przyznał, że te negocjacje są trudne: - To są innowacyjne technologie, więc musimy się liczyć z tym, że przez cztery-sześć lat nie będzie żadnego odpowiednika i ta cena może się istotnie nie zmniejszyć.

- Dlatego tak negocjujemy, żeby w przypadku skutecznych terapii mieć możliwość ich dalszego finansowania. Niektórzy mówią, że przecież w Funduszu Medycznym są pieniądze na drogie terapie. Ale jeśli sfinansujemy je według oczekiwań firm, to po dwóch latach nie będziemy mieć pieniędzy na kontynuację. Zakładamy tymczasem, że będziemy w stanie przedłużyć refundację. Inne postępowanie byłoby nieetyczne - dodał.

Podkreślał, że najtrudniej jest w chorobach przewlekłych, kiedy lek trzeba podawać do końca życia. Jeśli cena leku to dwa-trzy miliony złotych za pacjenta rocznie, a bardzo często takie właśnie ceny są proponowane, to po dwudziestu trzydziestu latach mamy pięćdziesiąt-sześćdziesiąt milionów na pacjenta. Większość leków ma takie ceny.

Pacjenci, którzy odpowiadają na terapię, będą mogli kontynuować leczenie

Wiceminister ten problem pokazał na przykładzie mukowiscydozy: - W przypadku finansowania leczenia tej choroby założyliśmy, że jesteśmy w stanie poradzić sobie bez Funduszu Medycznego. To jest duża populacja pacjentów, która w kolejnych latach będzie się zwiększała. Wiemy, że w ciągu najbliższych czterech lat nie będzie żadnej innej technologii na mukowiscydozę, bo badania kliniczne nie są aż tak daleko zaawansowane. I wiemy, że teoretycznie w piątym roku może pojawić się konkurencja, a więc też niższe ceny. Ale do tego czasu musimy poradzić sobie z finansowaniem w pełnym zakresie i kontynuować to leczenie.

Jednym z problemów decyzyjnych w sprawie przystąpienia do finansowania leku w ramach Funduszu Medycznego po stronie firm jest wymóg kontynuacji finansowania leczenia przez firmę, jeżeli po dwóch latach nie uda się dojść do porozumienia z resortem zdrowia i przedłużyć umowy. Oceniają to jako duże ryzyko biznesowe.

Jednak w ocenie resortu zdrowia, to rozwiązanie jest uzasadnione.

- To są bardzo nowoczesne leki, które nie mają żadnych zamienników, mają bardzo krótki czas obserwacji w badaniach klinicznych, często na małych grupach. Zatem ten pierwszy etap refundacji jest takim etapem warunkowym. Jeśli leczeni pacjenci jako grupa nie odnoszą efektu klinicznego z tej terapii, to wówczas lek nie powinien mieć dalszej refundacji - mówił Maciej Miłkowski.

Dodał: - Ale przyjęliśmy zasadę podobną do rozwiązania w zakresie farmakoterapii niestandardowej finansowanej przez NFZ. Wszyscy pacjenci, którzy odpowiadają na terapię, będą mogli kontynuować leczenie, dopóki uzyskują korzystne efekty.

W ocenie Maciej Miłkowskiego, kiedy nie ma alternatywnej terapii, nieetycznym byłoby odbieranie leczenia chorym, którzy odnoszą z niego korzyść: - I tu mamy właśnie taki przypadek, gdzie co do zasady lek nie powinien być finansowany ze środków publicznych i nie będzie refundowany ze względów klinicznych, ale ze względów etycznych firma powinna kontynuować terapię u tych pacjentów, którzy osiągają efekt zdrowotny.

Przypomniał też, że jeśli firma wybiera refundację w ramach Funduszu Medycznego, to wtedy jest szybsza ścieżka refundacyjna, brak opłaty i analiza wykonana przez AOTMiT. Jeśli firma wnioskuje w ramach zwykłej refundacji, to musi złożyć wniosek w pełnym zakresie, z pełną opłatą.

- Przygotowaliśmy też poprawkę, która umożliwia finansowanie z Funduszu Medycznego leków, które znalazły się na liście TLI, a wcześniej przeszły ścieżkę standardową - podkreślił wiceminister.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum