E-recepty do 2015 roku: będą oszczędności, ale... kto za to zapłaci

Autor: Piotr Przeniosło/Rynek Zdrowia • • 27 kwietnia 2010 06:30

Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia dysponuje kwotą ponad 3 mln zł na prototyp programu e-recept. Po blisko rocznym oczekiwaniu zbliża się rozstrzygnięcie, komu powierzona zostanie misja jego wykonania. Sąd konkursowy weryfikuje obecnie 10 złożonych propozycji.

CSIOZ nie narzuciło wymagań  dotyczących programu, nadal zatem nie wiadomo, jaki kierunek będzie ostatecznie wybrany: zaproponuje go zwycięzca konkursu.

Minister zdrowia Ewa Kopacz w sierpniu ub. r. powołała komitet sterujący, który po zaakceptowaniu niezbędnych dokumentów ogłosił postępowanie mające na celu wyłonienie wykonawcy systemu.

Z informacji, jakie przekazał portalowi rynekzdrowia.pl Grzegorz Furgał z CSIOZ wynika, że prace zostały podzielone na 3 etapy. W pierwszym komitet skupił się na szczegółowej specyfikacji wymagań dla prototypu e-recepty. Następnym krokiem ma być wykonanie, dostawa i zainstalowanie prototypu, a następnie przeprowadzenie akcji promocyjnej i przeszkolenie użytkowników.

Ma być szybciej i bezpieczniej
Do 19 kwietnia sąd konkursowy czekał na zgłoszenia zainteresowanych firm. Wpłynęło 10 ofert, które w najbliższych tygodniach będą rozpatrywane. Po wyłonieniu najlepszej spośród nich zostanie wykonany prototyp e-recepty. Program ma być sprawdzony w jednym mieście i jednym powiecie. Prawdopodobnie wybór padnie na Wielkopolskę.

Wykonawca prototypu wprowadzi go do eksploatacji i będzie świadczył usługi gwarancyjne. Zobowiąże się też do udzielania wyjaśnień i pomocy w zakresie funkcjonowania systemu oraz zmian parametrów i konfiguracji. W założeniach przewidziano również zorganizowanie centrum wsparcia dla użytkowników, przynajmniej poprzez kontakt telefoniczny i pocztę elektroniczną.

Grzegorz Furgał pytany o korzyści płynące z wprowadzenia informatycznych rozwiązań pozwalających na stosowanie e-recept zaznacza, że wdrożony prototyp powinnien m.in. przyspieszyć wystawianie recept przez lekarza oraz ich realizację przez farmaceutę.

– Zostaną wykluczone błędy wynikające z pomyłek w pisowni nazwy leku, nieprawidłowego opisu postaci leku i wielkości opakowania, nieprawidłowego odczytania nazwy leku przez farmaceutę. Unikniemy realizacji recept o powtarzających się numerach – wylicza Furgał.

Planowane zmiany mają dodatkowo stanowić merytoryczne wsparcie dla lekarza wystawiającego receptę oraz umożliwić płatnikowi dostęp do pełnej, szczegółowej informacji o wystawionych receptach.

Farmaceuci i lekarze czekają na odpowiedzi
Stanisław Piechula, prezes Śląskiej Izby Aptekarskiej zwraca uwagę, że temat e-recept powraca od lat, nadal nie ma jednak jasnych odpowiedzi na wiele podstawowych pytań. Prezes samorządu śląskich aptekarzy obawia się np., że planowany system może rozbić się o lekarzy, którzy wcale nie muszą wyrażać chęci kupowania komputerów i programów.

Nie wiadomo też, kto ma ponosić koszty zakupu sprzętu. Ta kwestia wydaje się być zasadnicza dla powodzenia projektu. Konstanty Radziwiłł, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej ocenia np., że obciążenie nimi świadczeniodawców, czyli lekarzy, byłoby niedopuszczalne.

– Z szacunkowych obliczeń wynika, że przy budżetowych wydatkach na refundację leków, wynoszących około 8 mld zł, po wprowadzeniu e-recept można by zaoszczędzić nawet blisko 2 mld zł – liczy Stanisław Piechula. – Poważnych minusów w tym systemie nie widać. Pojawiają się natomiast pytania, co np. robić w przypadku awarii komputera lub braku prądu. Ale to nie będą chyba najistotniejsze kwestie – dodaje Piechula.

Lidia Czyż, sekretarz Podkarpackiej Okręgowej Izby Aptekarskiej zwraca uwagę, że dyskusje na temat elektronicznych recept rodzą wciąż nowe pytania.

– To naprawdę świetny projekt, który powinien rozwiązać problemy na linii lekarz-aptekarz. Nie będzie dylematów takich, jak przy papierowej recepcie. Ale jest także wiele niewiadomych. Po pierwsze: co zrobić, gdy pacjent nie będzie chciał zrealizować całej recepty, tylko jej część? Co zrobić w sytuacji, gdy będzie chciał otrzymać zamiennik leku? – zastanawia się Lidia Czyż.

Sekretarz POIA podkreśla, że istotne wydaje się stworzenie odpowiednich narzędzi dla aptekarzy, tak, by mogli oni modyfikować e-recepty. Zauważa jednocześnie, że nie tylko lekarzy, ale również aptekarzy może dotknąć kwestia zabezpieczenia zaplecza technicznego. Pojawia się bowiem to samo pytanie: kto zapłaci za sprzęt obsługujący e-recepty? A może sprzęt, który apteki już posiadają, będzie dostosowany do obsługi elektronicznych recept?

Rozwiązania zależą od firm
Przed rozstrzygnięciem konkursu nie wiadomo, jaki zakres będzie obejmował prototyp. Czy aptekarz, podobnie jak lekarz, będzie miał wgląd do historii zrealizowanych recept? Czy system będzie wyposażony w bazę danych, która podpowie lekarzowi, które leki warto przepisać lub ostrzeże przed niebezpieczną interakcją z innymi farmaceutykami?

Grzegorz Furgał wyjaśnia, że to właśnie firmy mają zaproponować najlepsze rozwiązania, które będą jednocześnie uwzględniały obecnie obowiązujące przepisy prawne.

Sąd konkursowy w ciągu kilku najbliższych tygodni podejmie decyzję, który z 10 oferentów jest na tyle dobrze przygotowany, aby objąć ster w kierunku na e-recepty. Wówczas poznamy więcej szczegółów, znajdą się też odpowiedzi na wiele pytań.

CSIOZ dysponuje na informatyzację ochrony  zdrowia kwotą 800 mln zł ze środków unijnych. Pieniądze muszą być wykorzystane do 2015 roku. Do tego czasu, zgodnie z zapewnieniami resortu zdrowia, e-recepty mają całkowicie zastąpić  tradycyjne, papierowe odpowiedniki.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum