Dlaczego Polacy kochają antybiotyki? "Potrzebna szeroka kampania edukacyjna"

Autor: Iwona Bączek • Źródło: Rynek Zdrowia12 listopada 2022 07:30

Najwięcej zgłoszeń do lekarza POZ wynika z infekcji górnych dróg oddechowych, w ogromnej większości (9/10) wirusowych. Pacjenci oczekują jednak leczenia antybiotykiem. To jeden z mechanizmów powstawania antybiotykooporności - mówili eksperci podczas XVIII Forum Rynku Zdrowia.

Dlaczego Polacy kochają antybiotyki? "Potrzebna szeroka kampania edukacyjna"
Antybiotyki to broń obosieczna - przekonują eksperci. Fot. Shutterstock
  • Najwięcej zgłoszeń do lekarza wynika z infekcji górnych dróg oddechowych, w ogromnej większości wirusowych. Pacjenci oczekują jednak leczenia antybiotykiem. To jeden z mechanizmów powstawania antybiotykooporności - mówili eksperci podczas XVIII Forum Rynku Zdrowia
  • Poziom wiedzy na temat rodzajów infekcji górnych dróg oddechowych i antybiotyków jest w polskim społeczeństwie niewystarczający. Wśród pacjentów panuje silne przekonanie, że infekcje należy leczyć antybiotykami, bo te są panaceum na wszystko - wskazywała dr hab. Agnieszka Mastalerz-Migas
  • Od 1 lipca br. pojawiły się w POZ dwa szybkie testy: strep testy wykrywające antygen paciorkowca, przydatne w infekcjach gardła, kiedy w badaniu klinicznym mamy podejrzenie anginy oraz szybki test CRP, który również pomaga w różnicowaniu infekcji - przypomniała
  • Wyniki szybkich testów oraz skala Centora/Mc Isaaka są ważnymi narzędziami,  dzięki którym w rozmowie z pacjentem lekarz może posłużyć się merytoryczną argumentacją co do braku zasadności leczenia antybiotykiem - zaznaczył dr Jacek Krajewski
  • Powinniśmy szeroko edukować na temat antybiotykooporności , bo wielu pacjentów w ogóle nie zdaje sobie sprawy ze skali zagrożenia - dodała dr Aleksandra Paź

"Wśród pacjentów panuje przekonanie, że antybiotyk jest panaceum na wszystko"

- Poziom wiedzy na temat rodzajów infekcji górnych dróg oddechowych i antybiotyków jest w polskim społeczeństwie niewystarczający. Wśród pacjentów panuje silne przekonanie, że infekcje należy leczyć antybiotykami, bo te są panaceum na wszystko. Takie przekonanie bierze się stąd, że antybiotyk włączany jest zazwyczaj kiedy infekcja już mija. Po 2-3 dniach następuje poprawa, pacjent odstawia antybiotyk i uważa, że to on mu pomógł - mówiła dr hab. Agnieszka Mastalerz-Migas, konsultant krajowa w dziedzinie medycyny rodzinnej podczas sesji "Dlaczego Polacy kochają antybiotyki i co z tego wynika? Wyzwania i zagrożenia antybiotykooporności" w ramach XVIII Forum Rynku Zdrowia

- Kwestia, czy podawać antybiotyki przy infekcjach wirusowych jest zawsze dyskusyjna. Należy pamiętać, że antybiotyki są lekami przeciwbakteryjnymi i przeciwgrzybiczymi, które nie działają na wirusy. Co do zasady nie należy ich podawać w infekcjach wirusowych, chyba, że mamy do czynienia z chorymi z grup szczególnego ryzyka: z pacjentami pediatrycznymi, seniorami, pacjentami z zaburzeniami odporności. Ale wówczas wszystko zależy od stanu pacjenta - wskazywał dr hab. Tomasz Dzieciątkowski z Katedry i Zakładu Mikrobiologii Lekarskiej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Dodał, że ok. 80 proc. wszystkich zakażeń ma charakter wirusowy, przy czym panuje powszechne mniemanie, że zakażeń wirusowych nie można leczyć. Tymczasem, jak mówił, w zakażeniach spowodowanych chociażby wirusem grypy, czy SARS-CoV-2, istnieją specyficzne leki przeciwwirusowe, które mogą być wdrożone do piątego dnia od momentu zakażenia.

- Ważne jest, aby w gabinetach lekarzy POZ można było prawidłowo rozpoznawać czynniki zakaźne górnych dróg oddechowych. Pacjent powinien być badany szybkim testem w kierunku SARS-CoV-2, grypy i innych wirusów - zauważył.

"Kwestia, czy podawać antybiotyki przy infekcjach wirusowych, nie jest dyskusyjna"

Do wypowiedzi dr hab. Tomasza Dzieciątkowskiego odnieśli się prof. Andrzej Fal i dr hab. Mastalerz Migas.

- W przypadku SARS-CoV-2 są dopuszczone trzy leki, ale nie są one powszechnie dostępne. Żaden lekarz POZ nie wypisze tego leku pacjentowi.
Właściwym leczeniem infekcji wirusowe górnych dróg oddechowych, stanowiących ponad 90 proc. wszystkich zakażeń, jest leczenie przeciwzapalne, wspomagane odpoczynkiem, nawodnieniem i ewentualnie suplementacją niektórych witamin rozpuszczalnych w wodzie. Na tym kończy się leczenie wirusicy związanej z tzw. przeziębieniami, czy grypy - choć tu trzeba być ostrożnym, bo jej powikłania są groźne - zaznaczył  prof. Andrzej Fal, kierownik Kliniki Alergologii, Chorób Płuc i Chorób Wewnętrznych Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie.

- Trudno mi zgodzić się z dr hab. Tomaszem Dzieciątkowskim, że kwestia, czy podawać antybiotyki przy infekcjach wirusowych jest dyskusyjna. Uważam, że nie ma tu o czym dyskutować. Nie zgadzam się także, że grupa pediatryczna, czy geriatryczna są szczególnymi grupami ryzyka, w których przy infekcji wirusowej należy stosować antybiotyki - zauważyła dr hab. Agnieszka Mastalerz-Migas.

- Co do szybkich testów, to przestrzegałabym przed tym, aby bazować tylko na nich, ponieważ ich czułość bywa jednak ograniczona. W POZ bazujemy przede wszystkim na ocenie klinicznej - istnieją wytyczne, do których się stosujemy.
Testy są natomiast narzędziem uzupełniającym do badania pacjenta. Od 1 lipca br. pojawiły się w POZ dwa: strep testy wykrywające antygen paciorkowca, przydatne w infekcjach gardła, kiedy w badaniu klinicznym mamy podejrzenie anginy oraz szybki test CRP, który również pomaga w różnicowaniu infekcji - przypomniała konsultant krajowa.

"Ważne jest zaufanie pacjenta do lekarza. Tam, gdzie go nie ma, mamy narzędzia medyczne"

Dr Jacek Krajewski, prezes Federacji Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia Porozumienie Zielonogórskie podkreślał, że w przypadku infekcji wirusowej antybiotyk nie ma na co zadziałać, więc stosowanie tych leków w chorobie wirusowej nie ma sensu.

- Ale jeśli pacjent domaga się od lekarza antybiotyku i za każdym razem otrzymuje to, czego chce, to jest to problem w źle zbudowanej relacji pacjent - lekarz. W prawidłowej relacji pacjent przychodzi do lekarza po poradę, a decyzja o tym, co zastosować, należy do profesjonalisty - mówił dr Krajewski.

- Najlepsza sytuacja to ta, kiedy pacjent zna swojego lekarza, ma do niego zaufanie i przyjmuje do wiadomości, że antybiotyk nie jest potrzebny. Jeśli pacjent nie zna lekarza, mamy do dyspozycji narzędzia medyczne, które mogą dostarczyć choremu dowodów na to, że w jego przypadku antybiotyk nie powinien być zastosowany - wskazywał.

- To wyniki szybkich testów oraz skala Centora/Mc Isaaka, w której możemy jasno wykluczyć lub potwierdzić zakażenie paciorkowcem, w zależności od tego, czy występuje katar, kaszel, ból gardła, powiększone węzły chłonne. Istotny jest również wiek chorego. Dzięki temu w rozmowie z pacjentem lekarz może posłużyć się merytoryczną argumentacją - wymieniał.

Mechanizmy powstawania antybiotykooporności

Jak mówił prof. Andrzej Fal, w Polsce najwięcej zgłoszeń do lekarza wynika z infekcji górnych dróg oddechowych, w ogromnej większości wirusowych. Pacjenci oczekują jednak leczenia antybiotykiem, a jeśli lekarz go nie przepisuje, udają się do innego. To jeden z mechanizmów powstawania antybiotykooporności.

- Innym mechanizmem jest niezgodność postępowania pacjenta z zaleceniami lekarza. Chodzi o przerywanie antybiotykoterapii w chwili, gdy wraca dobre samopoczucie oraz o sytuacje, gdy pacjent bez konsultacji z lekarzem sięga po antybiotyk z domowej apteczki, który pozostał po wcześniejszej chorobie, przy okazji kolejnej infekcji - zaznaczył ekspert.

Dodał, że kolejny mechanizm powstawania antybiotykooprności ma już pozamedyczny charakter. W hodowlach zwierząt i ryb używa się ton antybiotyków. Pod tym względem Polska plasuje się niestety w pierwszej piątce krajów w Europie. Spożywając takie mięso budujemy oporność szczepów bakteryjnych we własnym organizmie.

- Pamiętajmy również, że w badaniach są tylko trzy cząsteczki, które mają szansę stać się w przyszłości antybiotykami, a liczba wielolekoopornych szczepów bakterii rośnie. WHO twierdzi, że z powodu antybiotykooporności może umierać 10 mln ludzi na świecie - więcej, niż na wszystkie nowotwory - podkreślał prof. Fal.

"Potrzebujemy szerokiej kampanii edukacyjnej"

Jak mówiła dr hab. Mastalerz-Migas, należy na każdym kroku uświadamiać pacjentom, że antybiotyki są bronią obosieczną - np. dziecko po antybiotyku może mieć biegunkę.

- Ważna jest również kwestia edukowania lekarzy - potrzebne byłyby być może szkolenia w zakresie asertywności w komunikacji interpersonalnej. Lekarz powinien także umieć wskazać pacjentowi co - jeśli nie antybiotyk - może mu pomóc w chorobie. Jest wiele leków, po które można sięgnąć w leczeniu objawowym i miejscowym, przy czym jest to leczenie bezpieczne, bez ryzyka rozwoju antybiotykooporności. Ważnym ogniwem edukowania pacjentów jest również opieka farmaceutyczna - zauważyła konsultant krajowa.

Prof. Fal dodał, że potrzebna jest w tej sprawie szeroka kampania społeczna, ponieważ sami lekarze POZ mogą sobie z tym problemem nie poradzić. Dr
Krajewski zauważył z kolei, że ważne są również szczepienia, które zmniejszą liczbę przypadków, gdzie konieczne będzie zastosowanie antybiotyków.

"Problem antybiotykooporności przedstawiamy zbyt delikatnie"

Jak przypomniała dr Aleksandra Paź z Katedry i Zakładu Farmakologii Doświadczalnej i Klinicznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, konsultant wojewódzka w dziedzinie farmakologii klinicznej, podstawowym działaniem niepożądanym antybiotyków jest ryzyko rozwoju antybiotykooporności.

- Ten problem przedstawiamy zbyt delikatnie. Powinien temu towarzyszyć obraz pacjenta, który leży w szpitalu, a lekarze nie są w stanie mu pomóc, bo nie mają skutecznego leku przeciwbakteryjnego. Dopiero to pokazuje istotę problemu. W XXI wieku stajemy w obliczu zakażeń, wobec których nie mamy żadnej opcji terapeutycznych. Powinniśmy szeroko edukować na ten temat, bo wielu pacjentów w ogóle nie zdaje sobie sprawy ze skali zagrożenia - podkreślała ekspertka.

Magdalena Kołodziej, prezes zarządu, Fundacja MY PACJENCI zaznaczyła, że - jak wynika z badań - najlepsze efekty daje budowanie współpracy lekarz - pacjent w oparciu o komunikację i zaufanie.

- Taka relacja daje możliwość wytłumaczenia choremu, dlaczego nie powinien przyjąć antybiotyku, szczególnie jeśli pacjent posiada już pewną wiedzę na ten temat. Dodatkowo bardzo mogą się przydać strep testy, których wynik może pacjenta ostatecznie przekonać - wyjaśniała.

- Niezależnie od tego potrzebna jest kampania informacyjna na szeroką skalę, w którą zaangażują się także decydenci. Niezbędne jest również autoryzowane źródło wiedzy, po którą pacjenci będą mogli sięgnąć, zamiast „na ślepo” szukać informacji w internecie - oceniła.




 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum